Dziś w 300SEKUND przeglądamy dla was m. in. Süddeutsche Zeitung, Financial Times i Handelsblatt.

Jeśli chcesz codziennie rano dostawać taki newsletter na swoją skrzynkę mailową, zapisz się tutajhttp://bit.ly/Newsletter300SEKUND.

LICZBA DNIA

845 mld dolarów

– albo 60 proc. rosyjskiego PKB. Tyle obecnie warte są surowce naturalne w ojczyźnie Puszkina.

Wiemy to z komunikatu Ministerstwa Zasobów Naturalnych i Środowiska Federacji Rosyjskiej, które po raz pierwszy w dziejach dokonało takiego obliczenia.

Dla porównania: cała gospodarka Polski, 21. największej na świecie według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w 2018 roku wyprodukowała dobra o łącznej wartości 586 mld dolarów.

Najbardziej wartościowymi rosyjskimi surowcami są: ropa naftowa i gaz ziemny. 9,04 mld ton ropy znajdujące się na terenie – a raczej pod terenem – kraju zostało wycenione na 39,6 bln rubli, czyi 610 mld dol.
Gazu ziemnego jest 14,47 bln m sześc. i ten zasób warty jest 174 mld dol. To więcej niż zeszłoroczne PKB Kazachstanu. Węgier zresztą też.

Zasoby Rosji liczone są nie tylko w petro-rublach, ale też w karatach – tamtejsze diamenty warte są 7,8 mld dol. Do tego dochodzi 1400 t złota za 7,4 mld.

A tak w ogóle to te wszystkie liczby są zaniżone. Celem pobudzenia Państwa ciekawości nie napiszemy jednak dlaczego, co mamy nadzieję zachęci do zapoznania się z całością tekstu na naszym portalu. (300GOSPODARKA)

Microsoft pracował z chińskim uniwersytetem wojskowym nad rozwojem sztucznej inteligencji. 

Naukowa dywizja amerykańskiego giganta technologicznego w Pekinie wspólnie z naukowcami powiązanymi z chińską państwową politechniką wojskową tworzyła technologie, która mogą świetnie sprawdzić się przy szpiegowaniu obywateli i umacniać cenzurę w Chinach.

System miał odtwarzać szczegóły otoczenia wnioskując po analizie twarzy. Chodziło o to, aby uzyskać obraz tego, co w danej sytuacji działo się poza kadrem kamery.

Wyniki pomiarów i prób zostały opisane w trzech publikacjach naukowych, które ujrzały światło dzienne między marcem a listopadem zeszłego roku.

Obecnie rząd Stanów Zjednoczonych zastanawia się, czy współpraca naukowa z Chińczykami nie powinna być obiektem zaostrzonej kontroli eksportowej. Władze w Waszyngtonie uznają bowiem wspieranie rozwoju technologii, która ma służyć zwiększonej kontroli Pekinu nad obywatelami za karygodne.

Zupełnie tak jakby Pekin bez współpracy z Microsoftem nie dążył to zwiększenia swojej autorytarnej władzy nad obywatelami. (Financial Times)

Lista antagonistów Petera Altmaiera wydłuża się. I to dosyć dynamicznie. Wczoraj pisaliśmy o nieprzyjaznych jego planowi głosach z tzw. gospodarki realnej, a dzisiaj poinformujemy co dzieje się w jego partii.

Minister gospodarki i energii Niemiec jest zaufanym politycznym druhem Angeli Merkel. Jako główny koordynator kryzysu uchodźczego wziął na swoje barki odium spowodowane chaosem i wynikającymi z tego niepowodzeniami.

W zamian za to miał zostać ministrem finansów, co w Berlinie jest eksponowaną i wdzięczną funkcją.

Eksponowaną i wdzięczną funkcję Merkel musiała oddać jednak koalicjantowi i tym sposobem Altmaier dostał mniej istotną politycznie pozycję, na której próbuje zaistnieć swoim kontrowersyjnym planem.

Być może wszystko poszłoby gładko, gdyby nie to, że Angela Merkel zdecydowała się oddać władzę w partii w ręce Annegret Kramp-Karrenbauer (AKK), która swojego ulubionego speca od gospodarki już ma. Jest nim Friedrich Merz, główny konkurent AKK w walce o schedę Merkel.

Tym sposobem Altmaier nie ma lekko i jedyne na co może liczyć to poklepanie po plecach przez partyjnych kolegów: Alexandra Dobrindta, ministra transportu w poprzednim gabinecie Merkel i Ralpha Brinkhausa, szefa grupy parlamentarnej CDU i CSU w Bundestagu. Panowie w mediach wypowiedzieli się w obronie Altmaiera.

I chociaż w normalnym świecie taki gest solidarności dodawałby otuchy, w realiach niemieckiej polityki jest prawie jak podanie czarnej polewki, kiedy kawaler przyjdzie w odwiedziny prosić o rękę córki pani domu.

To wszystko oznacza, że widmo monopolizacji europejskiego rynku, co zakłada program gospodarczy Petera Altmaiera, oddala się. O kilka niewielkich kroków, ale zawsze to trochę luźniej. (Süddeutsche Zeitung)

Wczoraj wytykaliśmy Włochom słabą kondycję gospodarczą i dzisiaj znowu musimy sięgnąć po porzekadło ‚ten się śmieje, kto się śmieje ostatni’. 

Miesięczne dane spływające z przemysłu krajów strefy euro może nie napawają optymizmem, ale przynajmniej zdmuchują trochę kurzu pesymizmu. W lutym francuska produkcja wzrosła o 0,4 proc., czyli niby niewiele, ale zaskakuje to analityków, którzy prognozowali 0,5-proc. spadek.

Włosi z kolei w lutym wyprodukowali 0,8 proc. więcej niż w styczniu, podczas gdy analitycy przewidywali byli spadek o dokładnie te 0,8 proc.

Wczoraj Europejski Bank Centralny spotkał się we Frankfurcie, aby ustalić działania, jakie należy podjąć w związku ze spadkami produkcji w krajach strefy euro.

Żadnych konkretnych wieści z tego spotkanie dla Państwa nie mamy; EBC nie zmienił rekordowo niskich stóp procentowych. Najbliższa korekta zapowiedziana jest na ‚nie wcześniej niż w 2020 r.’

W związku z niepokojącymi danymi niemieckiego zrzeszenia bankierów Bundesverband deutscher Banken, które obliczyło, że w związku z ujemnymi stopami procentowymi sektor bankowy w strefie euro traci rocznie 7,5 mld euro, została poruszona kwestia, jak by tu instytucjom ulżyć. Bank centralny obiecał przyjrzeć się ‚pozytywnym efektom negatywnych stóp procentowych’ i zastanowić się jak przenieść je na banki.

Prezes instytucji Mario Draghi poradził bankom, których bilanse rumienią się z powodu ujemnych stóp procentowych, obniżyć swoje koszty.

Wujek dobra rada… przecież wszyscy wiedzą, że straty najlepiej wyrównuje się porządną przepiórką pieniędzy. Ot na przykład rosyjskich oligarchów w filiach w krajach bałtyckich. (Financial TimesHandelsblatt,Frakfurter Allgemeine Zeitung)