Dziś w 300SEKUND przeglądamy dla was m. in. Süddeutsche Zeitung, Financial Times i The Economist.

Jeśli chcesz codziennie rano dostawać taki newsletter na swoją skrzynkę mailową, zapisz się tutajhttp://bit.ly/Newsletter300SEKUND.

LICZBA DNIA

50 proc.

– tyle obecnie wynosi inflacja w skali roku w Argentynie. To jedna z przyczyn tego, że 32 proc. populacji kraju żyje w ubóstwie.

Taki stan rzeczy martwi Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW). Porwał się on bowiem na eksperyment, który na tę chwilę wydaje się być chybiony.

W zeszłym roku MFW udzielił rządowi w Buenos Aires 56,3 mld dolarów wsparcia, a także – w obliczu rozprzestrzeniającej się biedy – pozwolił na wydatki socjalne.

Zazwyczaj udzielając wsparcia Fundusz nakazuje ograniczyć tego typu ‚zachcianki’ do absolutnego minimum i trzymać budżet w ryzach, jednak tym razem zrobiono wyjątek.

Ten gest świadczył o pełnym zaufaniu do Mauricio Macriego, prezydenta Argentyny.

Rozpowszechnionym zjawiskiem jest dojście do władzy populistów w okresie austerity, które niesie za sobą ryzyko chaosu. W przypadku Argentyny zezwolenie na wydatki socjalne miało nie tylko zapobiec rozprzestrzenianiu się biedy, ale też dać szanse na stabilność władzy.

Jednak wzrost ubóstwa z 25,7 proc. notowanych jeszcze w połowie 2017 r. do wspomnianych 32 proc. jest wytrąceniem z równowagi. Stanowi wzywanie dla prezydenta zarówno w zakresie osiągnięcia celów programu naprawczego, jak i utrzymania się przy władzy – wybory w Argentynie zaplanowane są na koniec października.

To znaczy, że zezwolenie na wydatki socjalne ani nie zapewniło zmniejszenia skali ubóstwa, ani też nie zagwarantowało Macri’emu ciągłości rządów – porażka na wszystkich frontach.

MFW utrzymuje swój wspierający stosunek do Argentyny – Fundusz zgodził się na podwyższenie poziomu wydatków socjalnych z 0,2 proc. PKB do 0,3 proc. Rząd w Buenos Aires mógł także nałożyć maksima cenowe na 60 ‚newralgicznych’ produktów.

Pytaniem jednak jest jak przypadek z Buenos Aires wpłynie na politykę MFW względem innych rynków wschodzących. Wsparcia obecnie szuka Ekwador i nie wiadomo, na co Fundusz pozwoli rządowi w Quito. (Financial Times)

INDEKS DNIA: MISERY INDEX

W tekście na temat problemów Argentyny pojawił się autorski ‚indeks nędzy’ Financial Timesa. Na ten wskaźnik składa się bezrobocie, inflacja i stopy procentowe.

Najwięcej punktów w tym niechlubnym zestawieniu dostała Wenezuela – 1 746 439 (tak, prawie dwa miliony punktów!). Druga w rankingu jest Argentyna i przyznano jej trochę ponad 100 pkt.

Trzeci jest Iran – 75 pkt.

Jednak w tym kraju wskaźnik nędzy może wzrosnąć. Amerykanie postanowili zwiększyć rygor sankcji nałożonych na produkty naftowe z Iranu.

Do tej pory Indie, Chiny i Japonia mogły pomimo sankcji kupować ropę i gaz w Teheranie. Teraz Waszyngton chce ograniczyć eksport produktów naftowych z Iranu ‚do zera’ – cytując Mike’a Pompeo, sekretarza stanu Stanów Zjednoczonych.

To oznacza, że także Turcja i Korea Południowa nie chcąc się narazić Amerykanom będą musiały zrezygnować z irańskiej ropy.

Czy to znaczy, że wzrosną ceny ropy? Wszystko zależy od ustaleń, jakie zostaną podjęte podczas majowego spotkania Arabii Saudyjskiej z Rosją i innymi krajami eksportującymi ropę naftową w Jeddah.

Oficjalny szczyt grupy Opec+, czyli krajów zrzeszonych w kartelu eksporterów ropy naftowej powiększonym o m.in. Rosję odbędzie się w czerwcu i będą na nim obecni przedstawiciele Iranu. (Financial Times)

PS. Turcja jest na piątym miejscu w Misery index; dostała 52 pkt.

Tymczasem w Japonii jeszcze więcej oskarżeń dla Carlosa Ghosna. Znudzonych sagą Ghosna jednak możemy zapewnić, że to już ostatnie podniesienie wysokości zarzutów w tej serii – wczoraj minął na to ostateczny termin.

Finalnie były szef japońsko-francuskiego aliansu producentów samochodów Nissan-Renault oskarżony jest o przelanie 10 mln dol. na konto autoryzowanego dealera koncernu w Omanie.

Pięć mln z tego miało być przelane na konto Ghosna, skąd później na konto firmy jego żony. Za te pieniądze były szef Renaulta miał sobie sprawić m.in. jacht.

To jest już czwarte oskarżenie, które przeciwko Ghosnowi wytacza japońska prokuratura. Wcześniejsze m.in. dotyczą fałszowania zeznań podatkowych oraz bilansu koncernu.

W środę ma zostać podjęta decyzja, czy były szef Renault dostanie możliwość opuszczenia aresztu za kaucją. (Süddeutsche Zeitung)

Wybory prezydenckie na Ukrainie wygrał Wołodymyr Zełenski, komik, satyryk, scenarzysta, aktor i prawnik.

Trochę dziwnie się poczuliśmy nie pisząc po nazwisku zwycięzcy wyborów u naszych wschodnich sąsiadów słowa ‚oligarcha’. Tak, Zełenski nie ma ani fabryki czekolady, ani sieci banków, ani też firm z branży przemysłowej.

Oczywiście tak całkiem różowo nie jest – przypisuje mu się powiązania z oligarchą, Igorem Kołomojskim – jednak to i tak nowość.

Zełenski pokonał Petra Poroszenko, oligarchę, właściciela koncernu cukierniczego Roshen i dotychczasowego prezydenta, 73 proc. vs 24 proc. Imponujące, nieprawdaż?

Ukraińcy jednak przyznają, że nie głosowali za nim, tylko przeciw skorumpowanym elitom. The Economist uważa, że w Zełenskim pokładane są zbyt duże nadzieje.

Prezydent Polski Andrzej Duda pogratulował Zełenskiemu. Stwierdził też, że jest przekonany, że nowy prezydent przywróci Ukrainę na tory wiodące do wspólnoty Euro-Atlantyckiej.

Ukraina z 32 pkt. zajmuje 10. miejsce w rankingu Misery index. Miejsce nad nią należy do Egiptu, a tuż po nią znajduje się Nikaragua. (The EconomistUKRINFORM)

Wejście do sprzedaży pierwszego zginanego smartfona opóźnione. Samsung Galaxy Fold zajmie miejsce na półkach sklepowych najprędzej w przyszłym miesiącu.

Tak uważają ‚osoby znające sprawę’, bo oficjalnie Samsung, koreański dostawca technologii milczy w tej kwestii.

Niemniej, poinformowane osoby mówią, że spowodowane jest to wykryciem kilku problemów technicznych przez testerów telefonu.

Witryny sklepowe były już gotowe – premiera sprzedażowa zapowiedziana była na piątek.

Samsung Galaxy Fold ma być pierwszym smartfonem na mainstreamowym rynku detalicznym wyposażonym w zginający się ekran dotykowy. Ten cud techniki ma kosztować blisko 2 tys. dol. (Wall Street Journal)

Polska w ogonie Europy, a Europa w ogonie świata. Tak źle to dawno nie było. Według raportu amerykańskiej firmy konsultingowej McKinsey Global Institute, Polska jest jednym z najgorzej przygotowanych do wdrożenia sztucznej inteligencji państw Unii Europejskiej. Gorzej wypadły jedynie Węgry, Chorwacja, Grecja i Rumunia.

Co gorsza, cała Europa zostaje w tyle w rozwoju sztucznej inteligencji. Ustępuje zarówno Stanom Zjednoczonym jak i Chinom. Jednak nie wszystko jeszcze stracone. W końcu nadzieja umiera ostatnia.

Więcej na ten temat piszemy dzisiaj na naszym portalu i właśnie do tej lektury najbardziej Państwa dziś zachęcamy. (300GOSPODARKA)