Dziś w 300SEKUND przeglądamy dla was m. in. CNBC, Handelsblatt  i The Economic Times India.

Jeśli chcesz codziennie rano dostawać taki newsletter na swoją skrzynkę mailową, zapisz się tutajhttp://bit.ly/Newsletter300SEKUND.

LICZBA DNIA

0,3%

– taki spadek PKB względem ostatniego kwartału 2018 r. odnotowała Korea Południowa w pierwszych trzech miesiącach tego roku 2019 r.

Ta wiadomość jest zła i zaskakująca (co w sumie daje: ‚fatalna’). To najgorszy wynik od czasu kryzysu 2008 r., a w dodatku żaden z analityków pytanych przez brytyjską agencję informacyjną Reuters nie spodziewał się skurczenia gospodarki tego kraju.

Mediana prognoz ankietowanych przez Reutersa analityków wynosiła 0,3 proc. wzrostu.

Patrząc na inne dane gospodarcze z pierwszych trzech miesięcy tego roku w Korei Południowej jest jeszcze gorzej. Eksport? W dół 2,6 proc. Inwestycje kapitałowe – minus 10,8 proc. Inwestycje w budownictwo – 0,1-proc. spadek.

Analitycy znaleźli winowajcę koreańskiej niedoli. Jest to sektor chipów, który ostatnio odnotowywał spadki. Taa…

W związku z tym nieprzyjemnym zdarzeniem z pierwszego kwartału analitycy obniżyli prognozy dalszego rozwoju Korei Południowej. Na cały rok 2019 r. przewiduje się wzrost na poziomie 2,4 proc. Jeszcze do wczoraj było to 2,6 proc.

Korea Południowa jest czwartym największym rynkiem w Azji i 11 na świecie. Kraj importuje głównie z Chin, Stanów Zjednoczonych, Wietnamu i Hong Kongu i to te kraje w pierwszej kolejności odczują problemy koreańskiej gospodarki. (CNBCCNBC(2))

Już wczoraj informowaliśmy o zerwanych rozmowach między Deutsche a Commerzbankiem. Dzisiaj chcielibyśmy jeszcze tylko dodać dwa słowa o tym, co oznacza to dla Olafa Scholza, ministra finansów rządu w Berlinie.

W środę opisywaliśmy nowe zjawisko w niemieckiej polityce, które zostało określone jako ‚pułapka Scholza’. Chodziło o to, że minister finansów znalazł się w sytuacji, w której jeśli nie doszłoby do połączenia dwóch największych niemieckich banków, to byłaby to jego osobista porażka.

Jeśli jednak Deutsche przejąłby Commerz, to na niego spadłaby wina za utratę klientów i potencjalne zwolnienia w powstałej z połączenia instytucji.

Dzisiaj już wiemy, że widmo fuzji oddaliło się za horyzont. Czy to oznacza, że dla Scholza zaszło słońce?

Tak. Niemiecki minister finansów z sektora bankowego uczynił swoją polityczną markę. Chcąc odróżnić się od z bojaźnią podchodzącego do przemysłu bankowego swojego poprzednika, Wolfganga Schäuble, podkreślał, że chce tworzyć politykę przemysłową dla sektora finansowego.

Coś mu ta polityka nie wychodzi i wcale nie mamy – a przynajmniej nie tylko – na myśli fiska rozmów Deutsche z Commerz. Jedną porażkę można byłoby Scholzowi wybaczyć, jednak on sam nie radzi sobie z sytuacją i chowa głowę w piasek.

Najpierw wypierał się aktywnego działania na rzecz fuzji dwóch największych banków w Niemczech, a teraz dystansuje się od samego pomysłu ich połączenia.

Tego polityczni koledzy, zwłaszcza ci z opozycji, nie omieszkali mu wytknąć. Reprezentanci liberalnej partii FDP obok wyrazów uciechy, że nie powstanie ‚narodowy champion’, wspominali też o tym rozdwojeniu jaźni.

Według nich może to negatywnie wpłynąć na chęć zaangażowania inwestorów zagranicznych w niemiecki rynek finansowy. Chodzi o to, że minister, który zakulisowo jest liderem projektu, a w mediach mówi o przedsięwzięciu jako nie do końca trafionym, jest niewiarygodny, a z niewiarygodnymi ministrami nikt interesów robić nie lubi.

Nie wiemy co dalej będzie z Olafem Scholzem. Póki co może przybić piątkę z ministrem gospodarki Peterem Altmaierem – obaj panowie są nieskutecznymi niemieckimi politykami od pieniędzy. (Handelsblatt)

Polska firma tworząca sztuczną inteligencję chce wejść do Indii. Zacznie od studentów, którym zaoferuje pomoc przy uczeniu, a później przejdzie do rządu i pozarządowych agencji.

Ta firma to Synerise, która jest oficjalnym partnerem amerykańskiego giganta technologicznego Microsoftu oraz która wdrożyła rozwiązania sztucznej inteligencji wspomagające biznes w największym państwowym ubezpieczycielu PZU oraz w sieci sklepów spożywczych Żabka. (The Economic Times India)

CYTAT DNIA

 ‚Bawię się lepiej niż jakikolwiek inny 88-latek na całym świecie’ 

– mówi w rzadkim wywiadzie dla Financial Times Warren Buffett, trzeci najbogatszy człowiek na świecie. Jego majątek jest wart 86,7 miliarda dolarów.

Przed nim w rankingu miliarderów znajduje się 55-letni Jeff Bezos oraz 63-letni Bill Gates. Buffet jest zatem najbogatszym emerytem świata. Każdy na jego miejscu dobrze by się bawił. (Financial Times)

Wypalenie zawodowe emerytom nie grozi, jednak aktywnych zawodowo dotyka często. Osoby, które spotyka ten nieprzyjemny stan szukają ukojenia w jodze i w mindfulness, gdyż to ostatnio modne.

My jednak na przekór modzie powiemy, że ani jedno ani drugie nie jest rozwiązaniem. Na piątkową lekturę polecamy nasz tekst, w którym zbieramy opinie światowych specjalistów na temat tego jak przeciwdziałać i jak radzić sobie z wypaleniem zawodowym.

PIĄTKOWE PRZEMYŚLENIA: Energetyka dzieli Europę na atomy

Kiedy odbywał się szczyt 16+1, czyli spotkanie Chin z 16 krajami m.in. z Europy Środkowo-Wschodniej (EŚW) wspominaliśmy o tym, że stosunek do Państwa Środka to największy rozdźwięk pomiędzy krajami starej i nowej Unii.

Elementem tych różnych spojrzeń na inwestycje napływające z Chin jest energetyka. Zachód widzi w Chińczykach konkurentów – Centrum i Wschód taniego dostawcę niezłych technologii.

W sprawie energetyki odnawialnej granica już nie jest taka łatwa do wyznaczenia. Niemcy i Skandynawia dałby się za nią pokroić, Hiszpanie i Włosi korzystają, ale nie ma to u nich wymiaru religijnego. Francja z kolei stawia wiatraki na morzu i na lądzie, ale każdy nad Sekwaną wie, że jedyną słuszną technologią jest atom…

No właśnie. Atom często pomijany przy filozoficznych dywagacjach o energetyce, a tymczasem okazuje się, że wzbudza on emocje większe niż węgiel.

Zaczynając od historii austriackiej Zwentendorf – elektrowni, która chociaż zbudowana do końca nigdy nie oddała energii do sieci, bowiem okoliczni mieszkańcy skutecznie oprotestowali jej uruchomienie. Obecnie mieści się tam centrum kultury i sztuki.

Poprzez Angelę Merkel, która kosztem zwiększenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery przeprowadziła usunięcie atomu z energetycznego krajobrazu Niemiec. Wszystko dlatego, że już ówcześnie nieprzepadający za energetyką atomową obywatele zapałali do niej istną nienawiścią po awarii spowodowanej trzęsieniem ziemi w elektrowni w Fukushimie w Japonii.

A kończąc na Zielonych, którzy upatrują w atomie rosyjskich wpływów w EWŚ. Ich zdaniem Kreml – poprzez rosyjski koncern energetyczny Rosatom i ich inwestycje oraz zaangażowanie biznesowe m.in. na Węgrzech i w Finlandii – buduje polityczne wpływy.

Rosjanom zawsze przypisywane są niecne zamiary, jednak ta historia pokazuje jak różne podejście do atomu mają kraje Unii Europejskiej. Podczas gdy jedne przedwcześnie wygaszają swoją jednostki, inne chcą budować, obiecują budowę lub budują nowe.

Cały czas w energetycznych rozmowach koncentrujemy się na węglu, który jest prosty: wszyscy chcą się go pozbyć, tylko nikt nie wie jak. A energetyka jądrowa? Tu opinie są zatomizowane. (Süddeutsche Zeitung)