Po uporaniu się z Brexitem, Wielka Brytania będzie musiała stawić czoło innym wyzwaniom, wśród których jest infrastruktura energetyczna. Jest dość prawdopodobne, że kraj – po rezygnacji z budowy dwóch elektrowni atomowych – zrezygnuje także z budowy kolejnej. Oznacza to, że dość nagle Wielka Brytania pozbyła się możliwości pokrycia 15% zapotrzebowania na energię rocznie.

W jaki sposób zamierza załatać tę dziurę: Prawdopodobnie odnawialnymi źródłami energii (OZE). Minister odpowiedzialny za energię Greg Clark powiedział, że koszt energii odnawialnej spadł dramatycznie, “do poziomu na którym potrzeba bardzo niewiele wsparcia z pieniędzy publicznych, a niedługo nie będzie potrzeba go wcale.” Dodał, że widzi sporo projektów na horyzoncie, co oznacza, że odnawialna energia jest nie tylko tania, ale szybko dostępna.

Styczniowy raport [PDF] brytyjskiej organizacji Energy & Climate Intelligence Unit potwierdza założenia ministra: jeśli planowaną wielkość produkcji energii z trzech elektrowni atomowych Wielka Brytania zastąpiłaby w 80 proc. energią wiatrową oraz w 20 proc. energią słoneczną, to ostateczna cena tej energii byłaby od 13 do 33 proc. tańsza (i to bez uwzględniania kosztów budowy całego systemu atomowego).

Jak to wygląda w Polsce: W zeszłym tygodniu minister energii Krzysztof Tchórzewski powiedział, że jeśli projekt polityki energetycznej Polski do roku 2040 dostanie zielone światło od rządu to pierwszy blok elektrowni atomowej powstanie do 2033 roku. Projekt docelowo zakłada budowę dwóch elektrowni atomowych (po sześć bloków atomowych w każdej) za około 70-75 mld zł. Pokryłyby on około 10 proc. rocznego zapotrzebowania na energię.

Budową elektrowni atomowych Polska chce wspomóc proces przestawiania się z węgla na czystą energię i redukcji emisji dwutlenku węgla.

CleanTechnica, specjalistyczny serwis zajmujący się OZE, zauważa zmianę brytyjskiego podejścia i pyta o sens polskiej strategii: “Jeśli instalacje słoneczne i wiatrowe mogą zostać zaprojektowane, wybudowane i wprowadzone do sieci w kilka lat, po co wydawać 20 mld dolarów na technologię zeszłego stulecia, której wybudowanie i wprowadzenie do sieci zajmie dekadę albo i dłużej?”.

Co dalej z polskimi planami: Na razie projekt budowy elektrowni atomowych w naszym kraju trafi do konsultacji społecznych i ostateczną decyzję o jego losie podejmie już kolejny rząd w przyszłym roku.

Biorąc pod uwagę, że Polska ma bogatą, ponad 30-letnią historię anulowania i ożywiania projektów budowy elektrowni jądrowych (od Żarnowca zaczynając), ocena prawdopodobieństwa realizacji obecnego planu jest dużym wyzwaniem. Jeśli do tego dorzucimy brytyjski argument kosztowy (wydanie 75 mld zł na jeden projekt) to nie powinno być zaskakujące, jeśli kolejny rząd po raz kolejny odłoży plany na nieokreśloną przyszłość.