W czwartek 26 maja w Brukseli premier Mateusz Morawiecki otwiera polskie biuro lobbingowe w Brukseli – Business & Science Poland (BSP).

W świetle danych dotyczących zarówno skali i jak i skuteczności działania polskich przedsiębiorców w sferze lobbingu można stwierdzić, że takie przedsięwzięcia są potrzebne.

Jednak sam temat lobbingu wciąż pozostaje w Polsce w cieniu debaty publicznej. Z tej okazji postanowiliśmy przygotować krótki explainer na temat lobbingu w Unii Europejskiej i odpowiedzieć na kilka istotnych pytań dotyczących zjawiska.

Dlaczego to ważny temat? 

Lobbing umożliwia przedsiębiorcom wpływ na kształt regulacji, które ich samych będą w przyszłości dotyczyć. Z jego wykorzystaniem mogą oni tworzyć grupy nacisku, które reprezentują ich interesy podczas tworzenia unijnych aktów prawnych. Dzięki temu, szansa na wejście w życie niekorzystnych dla danej strony regulacji się zmniejsza.

Przykładem może być słynna dyrektywa w sprawie praw autorskich. W wyniku jej przyjęcia, wielkie firmy technologiczne zostały zobowiązane do przestrzegania bardziej restrykcyjnych regulacji przy okazji wykorzystywania materiałów takich jak teksty, muzyka czy filmy. Z drugiej strony autorom zapewniono gwarancję wynagrodzenia za publikację ich materiałów.

W negocjacjach poprzedzających ustanowienie aktu prawnego aktywnie brały udział grupy lobbingowe reprezentujące wszystkie strony – instytucje kultury, firmy technologiczne, autorów, artystów i działaczy na rzecz praw użytkowników internetu.

Te wszystkie grupy miały więc znaczny wpływ na ostateczny kształt dyrektywy (choć pewnie nigdy się nie dowiemy, jak duży był ten wpływ, oraz głos której strony był ostatecznie najsilniejszy).

Dlaczego Bruksela jest światową stolicą lobbingu?

Od wielu lat za światowe centrum lobbingu uchodził Waszyngton, ale w ostatnich latach na znaczeniu pod tym względem zyskała Bruksela. Dzieje się tak dlatego, że prawo ustanawiane przez unijne instytucje automatycznie staje się obowiązujące dla całej wspólnoty.

Odpowiednie działania podejmowane przez lobbystów w stolicy Belgii otwierają zatem drzwi do niemal wszystkich rynków Europy – w tym do rynku niemieckiego, francuskiego, włoskiego, hiszpańskiego i (jeszcze) brytyjskiego.

Dzięki temu wielkie firmy z całego świata oszczędzają na lobbingu w każdym z tych państw z osobna.

Dzisiaj, okolice brukselskiego ronda Schumana, gdzie zlokalizowana jest większość biur unijnych lobbystów, mogą uchodzić za konkurencyjne wobec słynnej waszyngtońskiej K-Street – amerykańskiej Mekki lobbingu.

Same unijne regulacje mają dla biznesu w Polsce (i innych krajach) ogromne znaczenie. Zdaniem wiceministra przedsiębiorczości i technologii Marcina Ociepy ponad 70 proc. prawa gospodarczego w Polsce jest pochodzenia unijnego.

Zmiany te nie pozostają niezauważone przez europejskie instytucje – aby zapewnić przejrzystość relacji i zasad funkcjonowania lobbingu w Unii Europejskiej, utworzono Rejestr służący przejrzystości, który umożliwia wgląd do spisu wszystkich grup lobbingowych działających w Brukseli.

Dlaczego polski lobbing jest niewidoczny w Brukseli?

Z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że polski biznes jest nieskuteczny w swoich działaniach lobbingowych w instytucjach Unii Europejskiej:

„Przedsiębiorstwa i ich stowarzyszenia, zrzeszenia lub związki monitorują wprawdzie unijny proces legislacyjny w interesujących je dziedzinach, ale motywowane jest to często zamiarem podjęcia wyprzedzających działań dostosowawczych, a nie chęcią wywierania wpływu na proces tworzenia prawa. Zasięg aktywności lobbingowej polskiego biznesu należy uznać za ograniczony, jeśli mierzyć go liczbą spotkań na wysokim szczeblu w Komisji Europejskiej (KE), akredytacjami Parlamentu Europejskiego (PE) czy też udziałem w pracach intergrup i forów branżowych PE oraz grup eksperckich Komisji.”

Eksperci PIE wyliczyli, że polskie firmy do lobbingu zatrudniają w sumie 522 osoby na 266 etatach, z czego 76 osób (ok. 48 etatów) pracuje w biurach brukselskich. Z kolei roczne koszty lobbingu wynoszą ok. 12 mln euro, choć najliczniejsze są te firmy, które wydają na niego mniej, niż 10 tys. euro rocznie.

Na nieskuteczność polskiego lobbingu zwrócił również uwagę podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach wiceminister przedsiębiorczości i technologii Marcin Ociepa:

„Część polskich organizacji reprezentująca przedsiębiorców, ich grupy oraz stowarzyszenia branżowe i  przemysłowe ma swoje biura lobbingowe w Brukseli, jest ich obecnie 12. Biorąc jednak pod uwagę, że według danych GUS za 2017 r. w Polsce mamy ok. 70 860 przedsiębiorstw, to niestety możemy stwierdzić, że niewiele z nich ma świadomość konieczności zaangażowania na forum UE,” powiedział Ociepa.

Wiceminister wskazał dla porównania, że np. Niemcy posiadają takich biur obecnie 205, a przykładowo – posiadająca kilkakrotnie mniej niż Polska mieszkańców – Dania ma 29 biur.

„Polska zajmuje 15 miejsce wśród wszystkich krajów członkowskich (dane na 29 maja 2018), w zakresie ilości organizacji lobbingowych  w kategorii „przedsiębiorstwa i grupy”, a 10 wśród „stowarzyszeń branżowych i przemysłowych”.

Podobnie jak PIE, Marcin Ociepa wskazał też na stosunkowo ograniczone środki, jakie polskie firmy przeznaczają na lobbing:

Polski podmiot wydający najwięcej na działania lobbingowe posiada na ten cel roczny budżet 
w wysokości 1,75 mln euro. Jedynie 4 polskie podmioty deklarują, że wydają w skali roku na lobbing więcej niż 1 mln euro.

Jak to robią inne państwa?

Utworzenie Business & Science Poland jako większego „klubu” lobbingowego zrzeszającego wiele firm z tego samego kraju, jest naśladownictwem strategii popularnej wśród państw zachodnich. Mouvement des Entreprises de France to przykład organizacji, do której należą wyłącznie firmy francuskie, z kolei Confindustria zrzesza firmy reprezentujące włoski przemysł.

Strategie podziału także mogą się od siebie różnić – podobne organizacje bronią nie tylko interesów przedsiębiorców z danego państwa, lecz także z tej samej branży, lub np. wyłącznie małych przedsiębiorców z różnych państw.

Konkretne statystyki odnośnie działalności europejskich lobbystów w Brukseli podaje wiceminister Ociepa:

Największe przedstawicielstwa np. włoskie, potrafią wydawać ponad 144 mln euro rocznie na utrzymanie swoich biur lobbingowych. Najliczniejszym pod względem liczby organizacji lobbingowych krajem jest Belgia. Organizacje belgijskie, potrafią wydawać rocznie na działalność lobbingową do 4 mln euro.

Prawdziwym liderem brukselskiego lobbingu są także Niemcy. Niemiecki Związek Średnich Przedsiębiorstw (Bundesverband Mittelständische Wirtschaft), jak również zrzeszenia firm z branży inżynierii chemicznej (VDMA), przemysłu chemicznego (VCI), energetyki (BDEW), czy całego przemysłu (BDI) rocznie wydają po ponad 3 mln euro.

Na samodzielne reprezentacje stać za to największych. Firmą z największą liczbą działających lobbystów jest Volkswagen, który sam zatrudnia ich 18 na pełny etat. Z kolei energetyczny Eon daje pracę 11, a Siemens (w przeliczeniu na etaty) 14,8.

Co ciekawe, BSP będzie miało swoją siedzibę przy Rue Beliard 40, dokładnie 800 metrów do siedziby Komisji Europejskiej, co nie jest bez znaczenia, gdyż lobbyści zawsze starają się być jak najbliżej najistotniejszych instytucji.

Pod tym linkiem możecie Państwo sprawdzić gęstość występowania biur lobbystów w Brukseli.

Komu będzie służyć to biuro?

Zadaniem BSP będzie reprezentowanie interesów nie tylko polskich przedsiębiorców, ale także polskiego środowiska naukowego. W efekcie jego istnienia znacząco zwiększona zostanie fizyczna obecność przedstawicieli polskich podmiotów gospodarczych w Brukseli. Dzięki temu zwiększą się szanse na to, że Polacy będą mieli realny wpływ na tworzenie agendy europejskiej i zbudują trwałe relacje w instytucjach unijnych, wzorem państw zachodnich.

Business & Science Poland ma także służyć małym i średnim przedsiębiorcom, czyli tym, którzy będą potrzebowali podstawowego wsparcia w kontaktach z unijnymi instytucjami.

Biuro jako swoisty inkubator polskiego lobbingu będzie mogło służyć integracji polskiego środowiska lobbingowego, dzięki czemu możliwa będzie wymiana doświadczeń między podmiotami.

Do BSP obecnie należy 12 podmiotów: Orlen, Lotos, LOT, Grupa Azoty, KGHM, Polskie Porty Lotnicze, ARP, Totalizator Sportowy, GPW, PWPW, Poczta Polska, Invest Park.

Jakie są szanse powodzenia?

Polska jako ósma największa gospodarka Unii i druga gospodarka o najwyższym wzroście gospodarczym potrzebować będzie coraz silniejszej reprezentacji w Europie. Po 15 latach od przystąpienia do wspólnoty europejskiej powinniśmy z większym zaangażowaniem, nie tylko na poziomie politycznym, ale także biznesowym, naukowym i społecznym, kształtować realia prawne Unii Europejskiej.

Skuteczność działań polskiego biznesu w sferze lobbingu europejskiego pozostaje obecnie na niskim poziomie, więc warto wykonać krok w stronę zwiększenia jego znaczenia i sprawić, by polski biznes i nauka miały słyszalny głos w kwestiach dla nich najistotniejszych.

Dzięki temu, w sprawach takich jak dyrektywa ws. pracowników delegowanych polscy przedsiębiorcy będą mogli skuteczniej walczyć o swoje interesy.

Jak na razie za minus można uznać fakt, że członkami biura są wyłącznie firmy i organizacje, gdzie państwo jest ich właścicielem lub ma pakiet kontrolny akcji. Warto więc śledzić, czy w przyszłości do biura przystąpią także prywatne firmy czy organizacje, tak żeby mogło ono rzeczywiście szeroko reprezentować polski biznes (co również dawałoby BSP mocniejszą legitymację do negocjacji).