Chiny mają teraz taki sam poziom emisji gazów cieplarnianych na osobę, jak kraje zachodnie w 1885 r. – informuje The Economist.

Chiny są zaskakująco wydajne pod względem emisji dwutlenku węgla – ale wciąż są największym na świecie emitentem.

Państwo Środka emituje znacznie mniej gazów cieplarnianych na osobę niż kraje zachodnie na tym samym etapie rozwoju gospodarczego.

Kiedy USA, Francja, Wielka Brytania i Niemcy miały dochody podobne do współczesnych Chin, opierały się na nieefektywnych ekologicznie elektrowniach i samochodach, emitując 16,6 tony na osobę.

Połączenie olbrzymiej populacji Chin i szybkiego wzrostu PKB spowodowało, że jest to największy na świecie emitent węgla.

Przewiduje się, że Chiny wyprodukują 16 mld ton gazów cieplarnianych w 2030 r. – czterokrotnie więcej niż w całym świecie w 1900 r.

Aby zapobiec takiego stężeniu gazów cieplarnianych w atmosferze, które może spowodować katastrofalne ocieplenie, Chiny muszą zrobić coś więcej, niż tylko pobić wcześniejsze poziomy bogatszych krajów – twierdzi The Economist.

Władze chińskie, zauważywszy publiczne zaniepokojenie zanieczyszczeniem powietrza, nadały priorytet inicjatywom ekologicznym, takim jak np. przejście z elektrowni węglowych na źródła odnawialne.

Roczna stopa wzrostu emisji w Chinach spadła z 9,3 proc. w latach 2002-11 do 0,6 proc. w latach 2012-16.