GUS zrewidował w górę odczyt Produkt Krajowy Brutto Polski w I kwartale 2019 r. do o 4,7 proc. (z początkowych 4,6 proc.) – w dzisiejszym pełnym szacunku dynamiki PKB . Co o tych danych mówią analitycy największych banków w Polsce?

PODWYŻSZAMY prognozę PKB na cały 2019 z 4,5 proc. do 5,0 proc. w ujęciu rocznym. I oczywiście spodziewamy się masowych podwyżek prognoz przez innych analityków” – ocenili na Twitterze analitycy mBanku.

Swój optymizm uzasadnili [PDF] następująco:

„Niezależnie od danych majowych, które będą decydujące dla składania wzrostu PKB w II kwartale, struktura wzrostu w I kwartale powinna być asumptem do rewizji prognoz PKB na ten rok: to, co hamowało wzrost (konsumpcja prywatna) jest bowiem przejściowe; to, co wzrost przyspieszyło (inwestycje prywatne i konsumpcja publiczna), jest trwałe; wahnięcia zapasów i eksportu netto będą, jak to na ogół bywało, znosić się ze sobą. W świetle powyższego decydujemy się na podwyższenie prognoz wzrostu PKB na ten rok, z 4,5 do 5,0 proc. średniorocznie” – napisali w komentarzu.

Analitycy PKO Banku Polskiego przewidują natomiast dalszy wzrost inwestycji publicznych, a swój komentarz do najnowszej publikacji GUSu zatytułowali „INWESTYCJE!”.

„Kolejne kwartały przyniosą apogeum inwestycji publicznych (szczyt absorpcji środków z UE), a także kontynuację wdrażania nowego programu fiskalnego, który będzie stymulować konsumpcję” – napisało Centrum Analiz PKO BP.

Bank dodał, że utrzymuje ich podniesioną (do 4,6 proc.) prognozę wzrostu gospodarczego w 2019. „Będzie on wg nas oparty na popycie krajowym: inwestycjach i konsumpcji. Po przejściowym dołku w 2 kwartale 2019, dynamika PKB powróci do wzrostowej tendencji.”

PKO BP uczula jednak na to, co się dzieje na świecie i jak to może wpłynąć na Polskę.

„Nie zapominamy jednak o czynnikach zewnętrznych (twardy brexit, wojna handlowa UE-USA), których materializacja pozostaje głównym źródłem negatywnego ryzyka dla polskiego PKB,” napisali ich analitycy.

Z kolei ING zauważyło, że „Polska opiera się recesji w niemieckim przemyśle, bo tamtejszy popyt wewnętrzny jest mocny i ważniejszy dla polskiego eksportu.”