Pierwszy sygnał: Ceny złota w 2019 idą w górę (po cichu)

Paweł Radwański, ekonomista w BNP Paribas, zauważył w piątek, że cena złota wzrosła do najwyższego poziomu od kwietnia 2017. Tak wzrost nie jest niczym specjalnym, jednak – jak zauważa ekonomista – jeśli trend się utrzyma to niedługo pęknie tzw. psychologiczna bariera 5 tys. zł za uncję (około 31 gramów).

Złoto to wartościowy barometr tego, jak pewnie czują się inwestorzy na rynkach: cena złota zwykle idzie w górę, gdy w kraju lub na arenie międzynarodowej dzieje się coś, co może zagrozić stabilności rynków lub kiedy prognozy dla gospodarki nie są różowe.

Wówczas ceny złota wzrastają, ponieważ inwestorzy spodziewają się spadków na rynkach i kupują złoto, które jest tradycyjnie postrzegane jako bezpieczna inwestycja.

Do historycznych rekordów cen złota jednak wciąż daleko: w listopadzie 2011 złoto kosztowało 5,853 zł.

Drugi sygnał: spadek rentowności niemieckiej „10-latki”

Spadek apetytu na ryzyko – czyli żargonowe określenie faktu, że inwestorzy wolą kupować aktywa postrzegane jako bezpieczne – widać także na rynku niemieckich obligacji, które są postrzegane podobnie do złota: jako bezpieczne aktywa odporne na kryzysy i bessy.

W tym przypadku widać zwiększony popyt na niemieckie obligacje 10-letnie, czyli tzw. Bundy, których rentowność spadła do 0,11 proc.

Jak podali analitycy Banku Millennium, rentowność Bunda obniżyła się w czwartek o 3 punkty bazowe do poziomu 0,12 proc. Dodali, że na zwiększenie zainteresowania bezpiecznymi aktywami jakimi jest niemiecki dług wpłynął „wzrost awersji do ryzyka” w Europie.

Jest to najniższy poziom rentowności Bundów od października 2016 roku.

Jeśli podobał ci się ten artykuł, zobacz też, o czym i w jaki sposób piszemy w naszym codziennym newsletterze 300SEKUND.