W Unii Europejskiej wysoki poziom zadłużenia jest stałym problemem. Ale Szwajcaria stoi w obliczu zupełnie przeciwnego kłopotu i, paradoksalnie, może w rezultacie stracić dodatkowe przychody – pisze ekonomistka banku ING Charlotte de Montpellier.

Dług publiczny Szwajcarii, który w 2018 r. wyniósł 41,8 proc. PKB, jest najniższy od 1991 roku. Dla porównania, średnia europejska to 83,3 proc. PKB.

Co więcej, podczas gdy inne kraje OECD – czyli klubu najbogatszych państw świata – zwiększały w ostatnich latach swój dług w stosunku do PKB, Szwajcaria każdego roku odnotowywała spadek zadłużenia – pisze de Montpellier.

Od 2006 kraj prawie zawsze uchwala budżet z nadwyżką. W 2019 r. może ona wynieść co najmniej 1,3 mld franków.

Co jeszcze bardziej zaskakujące, Konfederacja Szwajcarska kończy każdy rok z większym budżetem, niż przewidywano na początku danego roku. Na przykład w 2018 r. odnotowała nadwyżkę budżetową w wysokości 2,94 mld franków – dziesięć razy więcej niż oczekiwano – głównie dzięki wysokim wpływom podatkowym.

Jedną z głównych przyczyn niskiego zadłużenia Szwajcarii jest mechanizm wprowadzony przez Konfederację w celu ustabilizowania długu federalnego: „hamulec zadłużenia”. Polega on na tym, że w czasie koniunktury obowiązuje zakaz uchwalania budżetu z deficytem. Taka możliwość istnieje jedynie podczas recesji, gdy powstający deficyt jest rekompensowany poprzez nadwyżkę powstałą w okresie koniunktury – zauważa francuska ekonomistka.

Szwajcaria otrzymuje zapłatę zadłużenia

Stopy procentowe w Szwajcarii są najniższe na świecie. Na swoich obligacjach Szwajcaria zarabia, bo większość ma ujemną stopę zwrotu: oprocentowanie 10-letnich obligacji wynosi -0,31 proc., 5-letnich -0,62 proc., a 15-letnich -0,02 proc.

Jedynie obligacje państwowe o terminie zapadalności 20 lat lub więcej pozwalają inwestorom cokolwiek zarobić.

Przy tych (silnie) ujemnych stopach tworzy się paradoks: zmniejszając zadłużenie, Szwajcaria traci potencjalne dochody budżetowe – pisze de Montpellier.

Według niektórych ekspertów i naukowców strategia szwajcarskiego zmniejszania zadłużenia jest nadmierna i powinna się zakończyć. Na przykład profesor Philippe Bacchetta (Uniwersytet w Lozannie) uważa, że ​​Szwajcaria doświadcza „przekleństwa bycia regionalnym dostawcą bezpiecznych aktywów”.

Według niego, biorąc pod uwagę globalny niedobór aktywów postrzeganych jako bezpieczne, popyt na aktywa płynne jest kierowany do bezpieczniejszych krajów, które takie aktywa mogą zaoferować (w tym w pierwszej kolejności do Szwajcarii).

Kraje te doświadczają napływu kapitału i w efekcie presji na wzrost kursu swoich walut. Bacchetta uważa, że poprzez zwiększenie zadłużenia Szwajcaria mogłaby zmniejszyć presję na wzrost franka szwajcarskiego, a tym samym odciążyć politykę pieniężną.

Polityka pieniężna w Szwajcarii jest obecnie wyjątkowo przyjazna, z ujemną stopą procentową (-0,75 proc.). W ciągu ostatnich 10 lat roczna inflacja była ujemna przez sześć lat, inflacja pozostała na niskim poziomie, a ryzyko deflacji nie zostało rozwiązane.

Według ekonomistki ING biorąc pod uwagę globalny kontekst gospodarczy, wydaje się, że Narodowy Bank Szwajcarii nie będzie mógł podnieść stóp jeszcze przez kilka kolejnych lat. W tym kontekście pole manewru polityki pieniężnej do walki z ewentualną przyszłą recesją jest bardzo niewielkie.

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, przeczytaj także o najnowszym rankingu systemów edukacji, w którym Szwajcaria znalazła się na 2. miejscu, a Polska na 27. miejscu.