W 2017 roku światowy rynek śmieci był wart 303,6 mld dolarów – wynika z raportu opublikowanego przez firmę badającą rynek Allied Market Research.

Dla porównania, globalny rynek gier komputerowych i wideo, który często zajmuje czołówki gazet i portali, był warty 135 mld dolarów  w 2018 według szacunków firmy analitycznej Newzoo. To zaledwie 44 proc. wartości rynku śmieci.

Globalny rynek śmieci jest też wart więcej niż gospodarki takich krajów jak Chile, Pakistan, Finlandia czy Portugalia.

Co więcej, autorzy raportu przewidują, że średnia roczna stopa wzrostu w sektorze śmieci wyniesie 6 proc. w latach 2018-2025, dzięki czemu na koniec okresu rynek osiągnie wartość 484,9 miliarda dolarów, czyli trzy razy tyle, ile wyniosło PKB Węgier w zeszłym roku.

Największy kawałek tego tortu przypadnie państwom regionu Azji Środkowej i Wschodniej, a w szczególności Indiom i Korei Południowej.

Pod tym linkiem znajdziesz wykres przedstawiający kraje, które najbardziej śmiecą – czyli produkują największą ilość śmieci, które nie są w żaden sposób zagospodarowane.

Dlaczego rynek śmieci rośnie?

Głównymi akceleratorami wzrostu w tym sektorze jest zwiększanie gospodarek państw rozwijających się, rozwój technologii umożliwiającej bardziej efektywny recykling, składowanie i utylizację odpadów, a także postępująca urbanizacja w krajach słabiej rozwiniętych i wzrost globalnej populacji.

Obecnie zdecydowanym liderem w śmieciowym rynku jest Europa, która w 2018 roku miała 36 proc. udziału. Druga pod tym względem jest Ameryka Północna. Zdaniem ekspertów europejska dominacja utrzyma się w prognozowanym okresie, głównie dzięki doskonale rozwiniętej infrastrukturze.

Pomimo dominacji Starego Kontynentu to amerykańskie firmy są potentatami sektora gospodarki odpadami. Wśród nich są: Clean Harbors Inc., Waste Management Inc. i Advanced Disposal Services. Pozycję lidera wypracował też francuski Suez Environment S.A.

W kolejnych latach przewidywana jest postępująca konsolidacja rynku: przejęcia mniejszych, bardziej innowacyjnych przedsiębiorstw przez branżowych gigantów, a w konsekwencji podniesienie jakości usług i rozszerzenie oferty u tych drugich.

Co ciekawe, na ten rynek też czeka rewolucja, zwłaszcza segment odpadów komunalnych. Wywoła ją rozwój koncepcji Internetu rzeczy, aplikacji mobilnych i zbiorów big data.

Nowe możliwości: śmieci oceaniczne i dwutlenek węgla

Codziennie używamy opakowań plastikowych, jeździmy samochodem, korzystamy z prądu czy gazu. Zrezygnowanie z tego oznaczałoby poświęcenie całego życia zaspokajaniu podstawowych potrzeb, a przecież ludzkość już pożegnała się z tym etapem rozwoju.

Skoro śmiecimy to ktoś to musi posprzątać, a to oznacza okazję do zarobku.

Na uprzątnięcie oceanów znalazł się sposób i jest to – zaskakująco – wielka siatka. W październiku zeszłego roku fundacja Ocean Cleanup Foundation zainstalowała taką w ramach pilotażowego projektu czyszczenia Pacyfiku.

Jeśli projekt powiedzie się siatka ma oczyścić część oceanu z połowy znajdujących się w nim śmieci do 2025 r.

A co z zaśmieconym dwutlenkiem węgla powietrzem? Nad sposobami jego oczyszczenia pracują firmy i naukowcy na całym świecie. Ostatnio wzięły się za to przedsiębiorstwa z sektora wydobycia oraz oil&gas.

Amerykański producent ropy Chevron, jego krajan z tej samej branży Occidental Petroleum oraz australijski gigant wydobywczy BHP zainwestowały w mały start-up spod Toronto.

Carbon Engineering, gdyż tak nazywa się ten kanadyjski podmiot, zajmuje się rozwijaniem technologii, która pozwoli oczyścić atmosferę z dwutlenku węgla.