Kraje Azji Centralnej chcą podjąć próbę wprowadzenia rozwiązania na wzór strefy Schengen, pisze Financial Times.

Mowa o takich zakątkach świata jak Uzbekistan, Kazachstan, Kirgistan, Turkmenistan, Tadżykistan – czyli skłócone i wzajemnie nieufne od czasu upadku Związku Radzieckiego byłe republiki sowieckie, których rządy przez ostatnie 30 lat miewały wyjątkowo osobliwe pomysły.

Teraz przyszedł czas na normalizację. Liderem projektu swobodnego przepływu dóbr i migracji jest prezydent Uzbekistanu Szawkat Miromonowicz Mirzijojew.

Całość ma na celu pobudzenie aktywności gospodarczej w regionie oraz – poprzez stworzenie ze zatomizowanych państw bloku gospodarek – zachęcenie do inwestycji takie kraje jak Chiny.

Motywacją jest obserwacja, że wysłanie towaru z Polski do Szanghaju zajmuje mniej czasu niż transfer z jednego kraju Azji Centralnej do drugiego. Więc niczym dziwnym jest, że Chiny wolą inwestować w Europie niż w sercu własnego kontynentu.

Cieszymy się, że nasz kraj stał się niejako inspiracją do zainicjowania wiekopomnego projektu. Nie wierzymy w jego powodzenie, ale przebieg spraw będziemy monitorować.