Komisja Europejska ostrzega Włochy przed możliwymi karami za nieprzestrzeganie regulacji dotyczących wysokości deficytu budżetowego, donosi Financial Times.

W związku z polityką prowadzoną przez włoski rząd, państwu z Półwyspu Apenińskiego grozi wszczęcie tzw. procedury nadmiernego deficytu.

Procedura jest wdrażana w przypadku, gdy dane państwo nie spełnia dwóch granicznych kryteriów budżetowych: jego deficyt budżetowy przekracza 3 proc. wartości PKB lub jego dług publiczny przekracza 60 proc wartości PKB.

Z punktu widzenia Unii Europejskiej szczególnie istotna jest inicjatywa zadłużonego państwa, które, zgodnie z formalnie ustaloną regułą obniżania długu, powinno redukować swoje zobowiązania w tempie 1/20 rocznie jako średniej wartości z trzech poprzednich lat.

Tymczasem zdaniem strony unijnej Włosi nie podejmują żadnych starań, aby zmniejszyć ogromny, sięgający 132 proc. PKB w 2018 roku, dług.

Co więcej, Bruksela ostrzega także, że Włochy są na drodze do złamania drugiego, podstawowego kryterium, czyli utrzymania deficytu na poziomie maksymalnie 3 proc. PKB.

Do lipca Unia Europejska może rozpocząć formalną procedurę nakładania sankcji finansowych na państwo włoskie, jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie kroki ze strony koalicyjnego rządu Ligi Północnej i Ruchu Pięciu Gwiazd.

Jednorazowe kary z tytułu przekroczenia reguł dotyczących deficytu mogą sięgać nawet 0,2 proc. PKB danego kraju.

Włosi proponują „równoległą walutę”

W odpowiedzi na te ostrzeżenia Włosi zaproponowali niecodzienne rozwiązanie. Zgodnie z pomysłem Claudio Borghiego, jednego z najważniejszych doradców ekonomicznych współrządzącej Ligi Północnej, rząd powinien wyemitować specjalne krótkoterminowe obligacje skarbowe, za pomocą których spłacany byłby dług.

Przy użyciu tych samych bonów obywatele mogliby płacić podatki.

To z kolei wzbudza kontrowersje dotyczące możliwego wprowadzenia alternatywnego obiegu pieniądza, a więc de facto alternatywnej waluty we Włoszech.

W efekcie mogłoby dojść do marginalizacji euro na Półwyspie Apenińskim, a w rezultacie być może także do wyjścia Włoch ze strefy euro.

Włoski bank centralny twierdzi, że to rozwiązanie nie naruszyłoby w żaden sposób ustaleń dotyczących emisji europejskiej waluty i nie zagroziłoby roli euro we Włoszech, gdyż bony nie uzyskałyby miana prawnego środka płatniczego w kraju.

Borghi znany był już wcześniej jako przeciwnik przyjęcia przez Włochy wspólnej, europejskiej waluty.

CZYTAJ TAKŻE:

>>> Czytaj też: Kto zyskał, a kto stracił przez 20 lat istnienia euro? Na plusie są tylko trzy kraje [RAPORT]