Kongijska armia weszła do największej kopalni miedzi i kobaltu największej firmy wydobywczej na świecie.

Szwajcarski Glencore borykał się z problemem nieoficjalnie pracujących górników w tej jednostce; ok 2 tys. nieformalnych pracowników dziennie znajduje się na terenie kopalni odkrywkowej, informuje Financial Times.

Pod koniec czerwca w wyniku zapadnięcia się części odkrywki zginęło 43 nieformalnych pracowników. To spowodowało zainteresowanie sprawą kongijskiej armii, FARDC.

Obecność FARDC na terenie zakładu wzbudza obawy o stosowanie przemocy oraz usuwanie nieformalnych pracowników siłą. Obawy są tym większe po apelu Amnesty International w sprawie zeszłomiesięcznej wizycie kongijskiej armii w należącej do chińskiej firmy China Molybdenum odkrywce miedzi i kobaltu.

Międzynarodowa organizacja broniąca praw człowieka nawołuje do natychmiastowego wycofania się FARDC z terenu kopalni, aby uniknąć “bezprawnego mordowania”.

Glencore ogłosił swoje oczekiwania względem FARDC, to znaczy: zachowania powściągliwości oraz przestrzegania podstawowych praw człowieka.

“To dotyczy stosowania siły stosownie do sytuacji oraz zapewnienie opieki medycznej” – apeluje szwajcarska firma.

>>> Czytaj też: Australijski BHP chce ekologicznie wydobywać miedź