Coliving i alternatywne środki transportu to zjawiska, które mogą odmienić oblicze tzw. Mordoru w Warszawie – mówi najnowszy raport Savills, firmy doradztwa nieruchomości.

Mordor to popularna nazwa biurowej części dzielnicy Służewca (w okolicach ulic Domaniewskiej, Marynarskiej i Cybernetyki) w Warszawie, gdzie siedziby mają takie firmy, jak Aviva, Huawei czy Ringier Axel Springer.

Nazwa stanowi nawiązanie do Mordoru, czyli krainy stworzonej przez J.R.R. Tolkiena w powieści fantasy Władca Pierścieni.

Nazwa jest skutkiem bardzo dynamicznej rozbudowy nieruchomości biurowych w okolicy, za którą nie nadążyła rozbudowa infrastruktury publicznej, takiej jak drogi czy komunikacja miejska.

W efekcie ta część Służewca jest do dziś jedną z najbardziej zakorkowanych okolic w mieście i źle przystosowaną do obsługi tysięcy pracowników dojeżdżających tam każdego dnia.

Sporą popularność zdobył również fanpage na Facebooku – Mordor na Domaniewskiej, który obserwuje ponad 160 tys. użytkowników, w żartobliwy sposób opisujący losy tej części miasta.

Mordor może się zmienić

Najnowszy raport Savills Reaserch który opisuje rynek biurowy na Służewcu mówi jednak, że Mordor da się ucywilizować. Mają w tym pomóc co najmniej dwa zjawiska: coliving i alternatywne środki transportu.

Coliving to mieszkanie w jednym domu ze wspólnymi kuchniami, jadalniami, pralniami, itp. Przestrzeń prywatna w takich miejscach jest o wiele bardziej ograniczona niż w przypadku cohousingu.

Brak tu odrębnych mieszkań, dlatego coliving to projekt skierowany do osób, dla których ważna jest przestrzeń do wspólnego spędzania czasu. Jest to rodzaj wspólnoty, w której mieszkańców łączy o wiele więcej niż mieszkańców sąsiedzkich wspólnot mieszkaniowych. Jest to alternatywa wobec dostępnych na rynku kawalerek i pokoi na wynajem.

Pierwszy coliving w Warszawie powstaje właśnie przy ulicy Domaniewskiej.

Nie bez znaczenia jest przy tym fakt, że colivingi formalnie nie są mieszkaniami, a usługami, co oznacza możliwość rozliczenia najmu jako koszt.

Autorzy raportu prognozują, że tego rodzaju usługa zdobędzie popularność na tyle dużą, że powstaną kolejne obiekty. Ma to związek również ze zmieniającym się podejściem młodszego pokolenia do własności.

“Dla młodszych generacji posiadanie czegoś na własność ma coraz mniejsze znaczenie. Nie oznacza to, że ekonomia współdzielenia, która tak silnie podbiła rynek filmu i muzyki przejmie również rynek nieruchomości i wyprze tradycyjne formy najmu. Oznacza natomiast, że zmienia się perspektywa. Prawdopodobnym skutkiem pojawienia się usług mieszkaniowych i popularyzacji najmu, może być inne spojrzenie na to, jakie potrzeby powinno spełniać mieszkanie. Również to kupione na własność” – czytamy w raporcie Savills.

Alternatywne środki transportu

Innowacją, która znacznie ułatwiła życie osobom pracującym w tzw. Mordorze są alternatywne środki transportu. Dzięki rowerom, hulajnogom czy skuterom elektrycznym, można ominąć korek czy tłok w komunikacji publicznej i w niezłych warunkach dotrzeć do pracy.

Pierwsze stacje Venturilo zostały uruchomione w 2012 roku. W 2019 r. znaczną popularność zdobyły również elektryczne środki transportu, głównie hulajnogi. W przyszłości na znaczeniu mogą również zyskać e-deskorolki czy popularne w Niemczech e-rowery.

Kolejny argument za korzystaniem z rowerów w drodze do pracy stanowią badania opublikowane przez firmę Michael Page: aż 85 proc. pracowników dojeżdżających do pracy rowerem nie odczuwa stresu w momencie przebudzenia, a także już w momencie dotarcia do pracy.

“Podobną sytuację obserwujemy w ogólnopojętym carsharingu. Zasada działania jest tożsama z innymi formami nowoczesnej mobilności. Smartfon, aplikacja, rejestracja w systemie, a na końcu opłata” – wynika z raportu.

>>> Czytaj też: Dlaczego na liście najlepszych miast dla nowych technologii nie ma metropolii z Polski