Polski rząd chciałby, aby nasz kraj stała się głównym partnerem handlowym Pekinu w Europie. Ale na razie sprzedajemy do Chin mniej niż nasi niewielcy sąsiedzi.

Jacek Czaputowicz, polski minister spraw zagranicznych, spotkał się 8 lipca ze swoim chińskim odpowiednikiem Wangiem Yi. Po zakończeniu rozmowy szef polskiego MSZ nawoływał do większego otwarcia Chin na produkty z eksportu.

Zdaniem polskiego ministra największym wyzwaniem w relacjach handlowych między naszym krajem a Państwem Środka jest wyrównanie proporcji bilansu handlowego.

Warszawa deklaruje – na fali inicjatywy budowy infrastruktury drogowo-morsko-kolejowej nowego Jedwabnego Szlaku – że chce stać się głównym partnerem handlowym Pekinu w Europie.

Polsko-chińska asymetria

Proporcje bilansu handlowego są rzeczywiście problemem w relacjach polsko-chińskich: w zeszłym roku wymiana handlowa między Polską a Chinami wyniosła 33 mld dol., z czego eksport z Polski wyniósł jedynie 2,5 mld dol.

W tej chwili, w liczbach bezwzględnych, polski eksport do Chin jest mniejszy niż węgierski (3,14 mld dol,), czy czeski (2,68 mld dol.)

Eksport do Chin stanowi jedynie 1,2 proc. ogółu eksportu z Polski, co oznacza, że Chińska Republika Ludowa jest zaledwie 21. największym rynkiem zbytu dla polskich produktów eksportowych.

Słaby eksport towarów i usług z Polski widać też z Państwa Środka: nasz kraj jest dopiero 54. miejscu wśród państw, z których Chiny importują najwięcej.

Z drugiej strony Chiny dla Polski są dość ważne: największe państwo świata jest po Niemczech naszym drugim najważniejszym źródłem dóbr importowanych – odpowiada za 12 proc. całego importu do Polski.

Polska jest natomiast na 22. wśród tych, do których Chiny najwięcej eksportują.

Eksportowa rewolucja?

Bardzo trudno jest wyobrazić sobie drastyczne zwiększenie skali eksportu w krótkim czasie do drugiej największej gospodarki świata, nawet pomimo tego, że projekty takie jak Nowy Jedwabny Szlak stwarzają szanse na zacieśnienie współpracy między Chinami a krajami Europy.

Obecnie Polacy do Chin eksportują przede wszystkim miedź rafinowaną (25 proc. wartości całego eksportu – 635 mln dol.), części samochodowe (6,8 proc. – 175 mln dol.), siedzenia (w tym samochodowe, samolotowe i krzesła – 2,6 proc. – 67,2 mln dol.), oraz syntetyczny kauczuk (2,6 proc. – 66,1 mln dol.).

Warto przypomnieć, że w ramach realizacji projektu nowego Szlaku już w 2013 roku otwarto towarowe połączenie kolejowe łączące chińskie miasto Chengdu z Łodzią.

Na trasie przebiegającej przez Chiny, Kazachstan, Rosję, Białoruś i Polskę transportowane są towary takie jak sprzęt elektroniczny, artykuły gospodarstwa domowego, obuwie, tekstylia, materiały budowlane, meble, artykuły spożywcze i rolne i wszelkiego rodzaju półprodukty.

Z drugiej jednak strony na początku pociągi te woziły produkty niemal wyłącznie w jedną stronę – z Chin do Polski.

Czytaj więcej o relacjach polsko-chińskich:

>>> Polska, Niemcy i Francja zawiązują sojusz: mają sposób na poskromienie firm z Chin

>>> Reuters: Polska stała się frontem zimniej wojny pomiędzy USA a Chinami