Produkcja przemysłowa w Polsce niespodziewanie spadła w czerwcu o 2,7 proc. wobec wzrostu o 7,7 proc. w ujęciu rocznym w maju.

Ten spadek – który jest też najniższym odczytem dynamiki produkcji od około trzech lat – mocno zaskoczył analityków, którzy spodziewali się, że produkcja przemysłowa pójdzie w górę o 2 proc. w porównaniu do czerwca 2018.

Co się stało? Analitycy Pekao zwracają uwagę na kiepskie wyniki tych branż, które produkują na eksport.

„Mocne spadki w sektorach eksportowych (m.in. motoryzacja, meble) wskazują, że realizuje się oczekiwany od dłuższego czasu scenariusz spowolnienia krajowego przemysłu w reakcji na wyraźne spowolnienie w gospodarce niemieckiej” – napisali w komentarzu.

Z kolei mBank zauważa dwa powody złych danych o produkcji przemysłowej.

„Po pierwsze, zadziałał tutaj potężny i trudny do precyzyjnego oszacowania efekt kalendarzowy (na co zwraca uwagę też Pekao – przyp. red.). W czerwcu liczba dni roboczych spadła o trzy, a różnica w ich liczbie (istotna dla zmiany rocznej dynamiki) spadła z +1 do -2 rok do roku. Jest to czynnik o niebagatelnym znaczeniu dla czasu pracy i wielkości produkcji. Dodatkowo, historycznie tak duże wahnięcia liczby dni roboczych wiązały się z negatywnymi niespodziankami – czerwcowe dane w tym sensie nie wyłamują się ze wzorca” – zauważają analitycy mBanku.

„Po drugie, jakkolwiek polski przemysł wykazywał znaczącą odporność na czynniki zewnętrzne w poprzednich miesiącach, nie mogło to trwać wiecznie i doszlusowanie wyników przemysłu do gorszego sentymentu (przy czym nie mówimy tutaj o PMI) musiało się wydarzyć”, dodali.

Bank ING zwrócił uwagę natomiast na to, najwyraźniej polski przemysł przestał być odporny na spowolnienie w strefie euro.

Zauważył przy tym, że jedną z przyczyn niższej produkcji przemysłowej w czerwcu (oprócz większej liczby dni wolnych) mogą być także upały. „Państwowa Inspekcja Pracy apelowała wówczas o skrócenie czasu pracy w przedsiębiorstwach z tego powodu. Nie wiemy jednak ile firm zastosowało się do tego zalecenia” – napisali analitycy.

Wszyscy zgadzają się, że niższa dynamika produkcji może wpłynąć negatywnie na polski wzrost gospodarczy, który może okazać się słabszy niż przewidywano.

„W całym II kwartale 2019 roku dynamika produkcji przemysłu obniżyła się, co tworzy ryzyko istotniejszego spowolnienia wzrostu PKB niż dotychczas zakładaliśmy” – stwierdzili ekonomiści Pekao.

Podobnie wnioski wyciągnął mBank, ING oraz Credit Agricole.

Jednak analitycy wstrzymują się na razie z obniżeniem prognoz do czasu publikacji kolejnych danych przez GUS, w tym czerwcowych danymi o budownictwie i sprzedaży detalicznej.

>>> Czytaj też: Komisja Europejska: Polska z drugim najszybszym wzrostem gospodarczym w UE w tym roku