Dokładnie 75 lat i jeden dzień temu Brytyjczycy wylądowali w Normandii i była to największa akcja desantowa w historii działań wojennych. 

Z tej okazji brytyjska premier Theresa May udała się z wizytą do Francji, aby wspólnie z prezydentem tego kraju Emmanuelem Macronem położyć kamień pod budowę pomnika, który upamiętni to wydarzenie.

„To jedna z ostatnich oficjalnych wizyt Theresy May” – nie zapomniał podkreślić w przypisie do fotografii niemiecki portal Spiegel ONLINE.

Dokładnie dzisiaj Theresa May kończy swoją posługę jako szefowa rządzącej partii konserwatywnej. Funkcję premiera jeszcze zachowa, jednak tylko do czasu, kiedy zostanie wybrany nowy przewodniczący partii.

Wtedy May wyprowadzi się z Downing Street, a na jej miejsce wejdzie nowy szef partii konserwatywnej. 10 czerwca rozpocznie się wyścig o przywództwo.

Theresa May będzie więc przez chwilę jak Angela Merkel – przywódcą kraju, ale nie przywódcą partii. Wprawdzie stan ten potrwa dużo krócej i odbędzie się na innych zasadach, ale nie odbierajmy jej radości. W końcu każdy chciałby chociaż przez chwilę być jak Angela Merkel, a póki co tylko May jest to dane.

Theresa May na stanowisku szefa partii i premiera Wielkiej Brytanii zastąpiła Davida Camerona, który po tym, jak nie przekonał swoich rodaków, że brexit to zły pomysł, musiał odejść.

Było to w lipcu 2016 r. Wcześniej przez sześć lat pełniła funkcję minister spraw wewnętrznych w gabinecie Camerona. Dodatkowo od 2010 do 2012 r., również w randze ministra, zajmowała się równouprawnieniem i sprawami kobiet.

Nieustannie od 1997 r. jest członkinią parlamentu z regionu Maidenhead w południowo-wschodniej Anglii. To miejsce uchodzi za „pewniak” dla konserwatystów. Nigdy jeszcze w długiej historii brytyjskiej demokracji nie zdarzyło się, aby na swojego reprezentanta w Westminster ten region wybrał kandydata innej partii niż konserwatywna.

May ma 62 lata, pochodzi z Oxfordshire w południowo-wschodniej Anglii i skończyła uniwersytet w Oxfordzie. No cóż, za daleko od domu się nie oddalała.

Z obu odziedziczonych po Davidzie Cameronie stanowisk odchodzi, ponieważ jej misją było wyprowadzenie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Davidowi Cameronowi nie udało się przekonać rodaków do pozostania we wspólnocie, Teresie May nie udało się ich z niej wyprowadzić… jakieś pechowe te stanowiska.

May na pożegnanie z szefowaniem partią konserwatywną obiecała złożyć zobowiązanie (ale takie wiążące, a nie że tak sobie rzucić mediom na pożarcie), że Wielka Brytania do 2050 r. całkowicie wyeliminuje emisję gazów cieplarnianych.

Osobiście mamy nadzieję, że tego słowa uda się May dotrzymać. A jeszcze większą, że może kiedyś Polska też podejmie jakieś wiążące zobowiązanie w sprawie emisyjności.

Legendarny inwestor: Wielka Brytania coraz bardziej przypomina rynek wschodzący