Drugi i zarazem przedostatni dzień Forum Ekonomicznego w Krynicy jest uważany za najważniejszy.

Zjeżdżają się wtedy naprawdę wszyscy, jest wręczana nagroda Człowiek Roku, a dodatkowo na tegorocznym forum temperatura poszła w górę o około 10°C w porównaniu do pierwszego dnia.

Wśród ludzi, z którymi rozmawialiśmy, na panelach bywa mało kto – zresztą, jak wiemy już z naszego nieoficjalnego przewodnika po Forum, uczestnicy często stawiają sobie za cel niepojawienie się na żadnej z debat. Ich priorytetem jest networking.

Jednak ci, którzy się na panelach pojawili, zauważyli, że gender balance jest (jak zwykle) mocno zaburzony.

Jak policzyli nasi dzielni dziennikarze, podczas tegorocznego Forum było 1781 miejsc w panelach, z czego 1427 zostało wypełnionych przez mężczyzn, a 354 przez kobiety. Oznacza to, że kobietom przypadło 19,9 proc. miejsc panelowych, a mężczyznom – 80,1 proc. (więcej o tym tutaj).

Człowiekiem Roku został premier Mateusz Morawiecki, co nie zaskoczyło absolutnie nikogo.

Podczas laudacji Zygmunt Berdychowski, organizator Forum w Krynicy, powiedział, że Morawiecki jest dziś „zmorą neoliberałów” (nie udało nam się dowiedzieć, w jakiej konkretnie grupie Berdychowski zaszufladkowałby premiera, może socjalistów?)

Na Forum prezentowały się także od pierwszego dnia startupy. Jest to o tyle ciekawe, że strefa wystawowa startupów została zlokalizowana w kącie Pijalni Głównej, gdzie można trafić tylko np. gubiąc się w drodze do toalety.

Jeden właściciel startupu powiedział nam, że on nie chciał otwierać swojego stoiska, bo i tak tam nic się nie wydarzy. Dla niego lepsze jest chodzenie po deptaku i szukanie ciekawych kontaktów.

Podobno startupy dostawały możliwość wystawienia się za darmo (tak, w takim miejscu, gdzie pies z kulawą nogą nie zagląda), ale za opuszczenie ich stoisk są przewidziane kary finansowe.

Nie można tego nazwać dobrym traktowaniem startupów, droga Krynico.

Z pozytywnych wydarzeń to podobało nam się, że w panelach uczestniczyli przedstawiciele partii rządzącej, ale też opozycja w postaci Koalicji Obywatelskiej miała swoje „5 minut”.

Także fakt, że podczas lunchu sąsiedzi ze stolika obok wznosili toasty „za e-zdrowie” wydał nam się pozytywnym elementem.

Wieczorem zrobił się bardzo imprezowo: Pawilon Wielkiej Brytanii bawił się tak, jakby jutra nie było (a może i dla nich nie ma, o czym w dalszej części newslettera).

Vivus jak zwykle zorganizował swoją imprezę, a PKO BP bankietowało w bardziej drętwy (inni powiedzieliby: klasyczny) sposób nieopodal.

Wracając do gali Człowiek Roku:

Największa zaleta: orkiestra dęta celników grająca Janosika (tak, dość wymowne zestawienie, prawda?)

Największa wada: Prowadząca Danuta Holecka i jej kiepskie dowcipy.

I tylko się zastanawialiśmy nad tym, dlaczego takie wydarzenie, jak podpisanie umowy na budowę jednej z największych w Europie farm fotowoltaicznych w Wielkopolsce nie odbyło się właśnie w Krynicy?