Dyrektor generalny Rio Tinto Jean-Sebastien Jacques podczas przemówienia inauguracyjnego wygłoszonego na konferencji London Metal Exchange stwierdził, że światowy sektor górnictwa powinien robić więcej w celu rozwiązania problemów związanych ze zmianami klimatycznymi i dla społeczności bezpośrednio związanych z ich działalnością, informuje Reuters.

Według prezesa brytyjskiej firmy wydobywczej górnictwo musi wpisać się w ten trend, aby zachować swoje znaczenie i rentowność.

„Wiele osób o tym mówi, ale nie jestem pewien, czy są jakieś działania”, wyraził zaniepokojenie Jacques.

Największy oddział Rio Tinto zajmuje się wydobyciem rud żelaza, jest zlokalizowany w Australii, a firma jest największym eksporterem składników do produkcji stali właśnie z Australii.

Tymczasem premier Australii Scott Morrison zagroził, że zdelegalizuje protesty aktywistów klimatycznych przeciwko sektorowi wydobycia. 

Morrison, lider konserwatywnej Partii Liberalnej, powiedział na spotkaniu grupy lobbystów górniczych 2 listopada, że istnieje „nowy gatunek radykalnego aktywizmu”, który nie pozwala na wyrażanie alternatywnych punktów widzenia.

Morrison powiedział, że jego rząd przygląda się środkom, które zdelegalizowałyby prowadzenie tak zwanych wtórnych bojkotów firm prowadzących interesy z sektorem wydobycia.

„Wraz z prokuratorem generalnym pracujemy nad zidentyfikowaniem mechanizmów, które mogą skutecznie zakazać tych egoistycznych praktyk, które zagrażają dobrobytowi Australijczyków”, powiedział Morrison.

Komentarze Morrisona wywołały przewidywalną burzę opozycji ze strony rywali politycznych i ekspertów prawnych.

Środowisko firm wydobywczych jest podzielone w kwestii podejścia do zmian klimatu. Są takie, które zobowiązują się do zmniejszenia śladu węglowego i podkreślają, że surowce są niezbędne do przejścia na gospodarkę niskoemisyjną. Są też i takie – głównie producenci węgla – które zaprzeczają zmianom klimatycznym i koncentrują się na podważaniu obiegowych teorii naukowych.

>>>Czytaj też: Czy zielona rewolucja musi pogrążyć Śląsk? Farmy słoneczne mogą zastąpić węgiel i uratować miejsca pracy