Katowice przygotowują się do wprowadzenia Strefy Czystego Transportu (SCT). Projekt, który właśnie trafił do konsultacji społecznych, wywołuje jednak ostrą krytykę ze strony organizacji społecznych i prawników. Ich zdaniem proponowana strefa jest zbyt mała, pełna wyjątków i może nie spełniać celu, dla którego takie rozwiązania w ogóle powstają – czyli poprawy jakości powietrza.
Według zapowiedzi władz miasta SCT ma zacząć obowiązywać 29 czerwca 2026 roku. Z projektu wynika jednak, że obejmie jedynie niewielki fragment centrum Katowic. Jednocześnie z przepisów mają zostać szeroko zwolnieni mieszkańcy Katowic oraz całej Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii.
Organizacje społeczne krytykują zmiany
Propozycję miasta za niewystarczającą uważa Polski Alarm Smogowy. Organizacja uważa, że w obecnym kształcie Strefa Czystego Transportu będzie miała jedynie symboliczne znaczenie.
– SCT w Katowicach o powierzchni pół kilometra kwadratowego traktujemy w kategoriach biurokratycznego żartu – niby jest, a jakby jej nie było – komentuje Filip Jarmakowski z Polskiego Alarmu Smogowego.
Jak dodaje, przy tak ograniczonym obszarze oraz szerokich wyłączeniach trudno oczekiwać realnej poprawy jakości powietrza. Zdaniem organizacji przekroczenia poziomu dwutlenku azotu mogą nadal utrzymywać się na wysokim poziomie, a sama strefa nie spełni swojej funkcji.
Dane o jakości powietrza budzą wątpliwości
Krytycy projektu wskazują również na wyniki badań jakości powietrza w Katowicach. Z pomiarów wykonanych w 2025 roku przy użyciu pasywnych czujników NO₂ wynika, że w zdecydowanej większości punktów pomiarowych poziom zanieczyszczeń przekracza aktualną normę.
Na 122 punktów pomiarowych aż 119 nie spełnia normy 20 μg/m³, a żaden nie mieści się w wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia, które wskazują poziom 10 μg/m³ jako bezpieczny dla zdrowia.
Podobne wnioski wynikają z dodatkowej rocznej oceny jakości powietrza przygotowanej przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Dokument wskazuje, że ponad pół miliona osób mieszka na terenach, gdzie występują przekroczenia dopuszczalnych poziomów zanieczyszczeń.
Prawnicy: projekt może być niezgodny z prawem
Jeszcze ostrzej projekt oceniają prawnicy fundacji Frank Bold. Ich zdaniem zaproponowane rozwiązanie nie realizuje celu, jaki ustawodawca postawił przed strefami czystego transportu.
– Zaproponowane przez urząd miasta Katowic granice SCT to po prostu kompromitacja – uważa Miłosz Jakubowski, radca prawny z fundacji Frank Bold. – Zaprojektowana strefa nie obejmuje nawet swoimi granicami obszaru występowania przekroczeń.
Jego zdaniem projekt może być nawet sprzeczny z przepisami, które nakazują wprowadzanie stref tam, gdzie występują przekroczenia norm jakości powietrza. Strefa Czystego Transportu musiałaby obejmować teren o powierzchni około 193 km², bo właśnie na takim obszarze występują przekroczenia norm stężenia dwutlenku azotu według danych z rocznej oceny jakości powietrza przygotowanej przez GIOŚ.
Oznacza to, że SCT musiałoby objąć teren od Dąbrowy Górniczej po Gliwice i Tychy. To obszar zamieszkany przez ponad pół miliona osób. Skala problemu jest więc duża w całej Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.
Jak ma działać Strefa Czystego Transportu?
Zgodnie z propozycją miasta pierwszy etap funkcjonowania Strefy Czystego Transportu ma rozpocząć się 29 czerwca 2026 roku. Wjazd do niej będzie możliwy dla samochodów benzynowych spełniających co najmniej normę Euro 3 lub wyprodukowanych od 2000 roku oraz dla diesli z normą minimum Euro 5 lub z rocznika 2009 i nowszych.
Drugi etap planowany jest na 2034 rok i zakłada zaostrzenie wymogów dla samochodów z silnikiem Diesla do normy Euro 6. Miasto zapowiada, że wjazd do strefy nie będzie wiązał się z opłatami ani obowiązkiem posiadania specjalnych naklejek czy winiet. Oprócz tego Katowice deklarują, że będzie możliwość dojazdu alternatywnymi trasami poza strefą.
Jednocześnie w projekcie przewidziano szerokie wyłączenia dla mieszkańców Katowic oraz całej Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii.
Czy strefa spełni swoją funkcję?
Zdaniem krytyków w obecnym kształcie strefa nie przyniesie pozytywnych efektów. Organizacje społeczne i prawnicy podkreślają, że potrzebne są rozwiązania, które rzeczywiście ograniczą emisje z transportu w regionie.
– Zamiast zabawy w ciuciubabkę i tworzenie kadłubkowych stref czystego transportu na deptakach, władze Katowic i pozostałych miast aglomeracji górnośląskiej powinny wziąć się za realną walkę z zanieczyszczeniami z transportu, które przyczyniają się wielu poważnych chorób i przedwczesnych zgonów mieszkańców regionu – mówi Miłosz Jakubowski.