Rynek najmu mieszkań i domów w Polsce obsługuje około 490 tys. studentów, czyli 37 proc. wszystkich osób studiujących w kraju – wynika z raportu Colliers. Około trzy czwarte nowych umów najmu studenci podpisują między sierpniem a październikiem. Na niskiej dostępności akademików korzystają właściciele mieszkań i inwestorzy.
Rynek najmu liczy pół miliona studentów
Analizowane przez Colliers dane pokazują, że w roku akademickim 2025/2026 polskie uczelnie liczyły około 1,323 mln studentów. Blisko 102 tys. – około 8 proc. – stanowili obcokrajowcy, choć jeszcze 10 lat temu było ich o prawie połowę mniej – około 57 tysięcy. W rekordowym roku akademickim 2024/2025 było ich 109 tys.
Studenci najczęściej dzielą mieszkanie z jedną osobą (41 proc. wynajmujących), 27 proc. wynajmuje pojedynczy pokój, a co dziesiąty – całe mieszkanie samodzielnie. 11 proc. studentów mieszka w akademikach – 9 proc. w uczelnianych i jedynie około 2 proc. w prywatnych domach studenckich (PBSA). Łącznie ponad połowa studentów ponosi koszty zakwaterowania.
– W Polsce funkcjonuje dziś rynek prywatnego najmu dla blisko pół miliona studentów. To grupa większa niż populacja wielu polskich miast i jedna z najważniejszych sił napędzających popyt mieszkaniowy w największych ośrodkach akademickich. Połowa nowych umów, co roku, podpisywana jest w ciągu zaledwie trzech-czterech miesięcy, od lipca do października. To zjawisko ma realny wpływ zarówno na cały rynek najmu – mówi Director, Living Services w Colliers Michał Witkowski.
Ponad 13 studentów na jedno miejsce
Rosnąca mobilność studentów i rozwój międzynarodowej edukacji wspierają dynamiczny rozwój sektora PBSA (Purpose-Built Student Accommodation). Obecnie w Polsce funkcjonuje około 17,7 tys. miejsc w prywatnych akademikach, a kolejne ok. 3 tys. jest w budowie. Łącznie baza wynosi 20,7 tys., co jest niewielką częścią, bo uczelnie oferują około 110 tys. miejsc w tradycyjnych domach studenckich.
Jednak realna dostępność uczelnianych akademików, po uwzględnieniu standardu, jest niższa. Liczy około 80 tys. miejsc, a z tego 60 tys. koncentruje się w największych ośrodkach akademickich.
Według wyliczeń Colliers oznacza to, że na jedno miejsce w akademiku – uczelnianym (po uwzględnieniu standardu) lub prywatnym – przypada dziś ponad 13 studentów. Według prognoz firmy, nawet biorąc pod uwagę nowe projekty, które mogą powstać, do 2032 r. ta relacja niemal się nie poprawi (12,8 studenta na miejsce).
Popyt na akademiki nadal wyprzedza podaż
Największe zasoby prywatnych akademików znajdują się obecnie w Krakowie i Warszawie. Wraz z obiektami w budowie te miasta oferują odpowiednio około 5 tys. i 4,8 tys. miejsc. Na rynek wchodzą kolejni inwestorzy (np. Ronson), którzy dostrzegają potencjał tego segmentu. Tylko w tym roku w stolicy otwarto dwa nowe obiekty z blisko 1,2 tys. miejsc, co zwiększyło warszawskie zasoby o 38 proc.
– Przez ostatnią dekadę polski rynek prywatnych akademików przeszedł drogę od niszowego produktu do pełnoprawnej klasy aktywów przyciągającej kapitał instytucjonalny. Mimo nowych inwestycji popyt nadal przewyższa podaż, a rynek wciąż ma przestrzeń do dalszego rozwoju – dodaje Witkowski.
Zdaniem ekspertów Colliers znaczenie studentów dla rynku mieszkaniowego będzie rosło. W przyszłym roku na uczelnie trafi kolejny, jeszcze liczniejszy rocznik maturzystów, a według prognoz Colliers liczba studentów w Polsce będzie rosła aż do początku lat 30. Coraz ważniejsi będą przy tym studenci krajowi. Popyt zagraniczny ma swoje granice, dlatego o skali rynku prywatnych akademików zdecydują przede wszystkim Polacy. To oznacza utrzymanie wysokiego popytu zarówno na mieszkania na wynajem, jak i na nowoczesne prywatne akademiki.
Rosnące zainteresowanie konwersjami starzejących się biurowców wynika w dużej mierze z realnych luk podażowych w innych segmentach rynku nieruchomości. Szczególnie widoczne jest to w sektorze akademików – przy blisko 1,3 mln studentów w Polsce prywatny rynek PBSA oferuje zaledwie kilkanaście tysięcy miejsc, co pokazuje skalę niezaspokojonego popytu.