Ponad 3 mln Polaków korzysta z nielegalnych serwisów hazardowych online, a w samym segmencie kasyn internetowych szara strefa ma ok. 40 proc. rynku – wynika z najnowszego raportu Warsaw Enterprise Institute (WEI). Według autorów analizy państwowy monopol, który miał ograniczyć nielegalny hazard, nie daje dziś pełnej kontroli nad rynkiem. W latach 2026–2030 budżet państwa może stracić przez szarą strefę ok. 9,4 mld zł z samego podatku od gier.
Raport WEI „Szara strefa w Polsce. Kasyna internetowe” uderza w obecny model regulacji rynku. W Polsce jedynym legalnym operatorem kasyn online jest Total Casino, marka należąca do Totalizatora Sportowego. Taki system działa od 2017 r., gdy nowelizacja ustawy o grach hazardowych objęła gry hazardowe w internecie monopolem państwa, z wyjątkiem zakładów wzajemnych i loterii promocyjnych.
Monopol miał uporządkować rynek i wypchnąć z niego nielegalnych operatorów. Według WEI efekt jest jednak znacznie słabszy, niż zakładano. Legalny udział w całym polskim rynku gier online wynosi 70 proc., ale w segmencie kasyn online spada do 60 proc. Resztę przejmują podmioty działające poza polskim prawem.
Co trzeci złoty trafia poza legalny rynek
WEI powołuje się na dane H2 Gambling Capital, według których w 2025 r. nielegalny rynek gier online wygenerował 2,98 mld zł przychodów netto operatorów. Z tej kwoty 1,75 mld zł przypadło na nielegalne kasyna internetowe, a 1,24 mld zł na nielegalne zakłady. Przychód netto operatora, określany skrótem GGR, to kwota, która zostaje firmie po odjęciu wypłat dla graczy od stawek postawionych przez użytkowników. To ważna miara, bo pokazuje, ile faktycznie zarabia operator na grze.
Obrót szarej strefy w grach online sięgnął w 2025 r. ok. 73,7 mld zł. Depozyty, czyli pieniądze wpłacone przez graczy do nielegalnych operatorów, wyniosły ok. 15 mld zł.
Autorzy raportu opisują to mocnym skrótem: co trzecia złotówka przegrana online trafia do szarej strefy. Dla państwa oznacza to brak dochodów z podatków. Dla gracza – brak ochrony, którą powinien mieć w legalnym systemie.
Monopol w internecie, konkurencja w świecie stacjonarnym
Polski model ma w sobie paradoks. Kasyna stacjonarne działają w systemie koncesji, czyli mogą funkcjonować różni operatorzy, jeśli spełnią wymagania państwa. Zakłady wzajemne online również działają w modelu zezwoleń. Natomiast kasyna internetowe zostały oddane pod monopol państwa.
Według WEI ta różnica ma znaczenie. W zakładach online udział szarej strefy wynosi 22 proc. W kasynach internetowych, gdzie działa monopol, nielegalni operatorzy mają aż około 40 proc. rynku. Raport WEI przekonuje, że jeden legalny operator nie jest w stanie odpowiedzieć na cały popyt. Total Casino ponosi koszty regulacyjne, podatkowe i działa pod zakazem reklamy. Tymczasem zagraniczne serwisy offshore mogą obchodzić polskie przepisy, reklamować się w internecie i przyciągać graczy szerszą ofertą.
Offshore oznacza w tym kontekście operatorów działających z zagranicy, często bez polskiej licencji. Raport wymienia m.in. podmioty rejestrowane w takich jurysdykcjach jak Curaçao, Malta, Rosja czy Białoruś.
Gracze często nie wiedzą, że łamią prawo
Najbardziej niepokojący fragment raportu dotyczy świadomości graczy. Według danych przywołanych przez WEI 51 proc. badanych sądzi, że inne kasyna online poza Total Casino również działają w Polsce legalnie.
To pomaga tłumaczyć skalę problemu. Nielegalne serwisy mają polski interfejs, są łatwe do znalezienia i potrafią wyglądać jak zwykłe platformy rozrywkowe. Do tego mogą korzystać z promocji i reklam, podczas gdy legalny operator ma mocno ograniczone możliwości komunikacji.
Część użytkowników nawet wybiera nielegalne strony świadomie. Raport podaje, że 42 proc. graczy korzysta z nielicencjonowanych operatorów, wiedząc, że nie są legalni. Autorzy wiążą to m.in. z ofertą, bonusami, wyższymi kursami i mniejszą kontrolą.
Średni roczny wydatek użytkownika nielegalnych serwisów wyniósł w 2025 r. ok. 2036 zł. W samych kasynach online było to 3386 zł, a w zakładach – 1140 zł.
BLIK-iem już nie zapłacisz w nielegalnym kasynie
Warto też wspomnieć, że również inne instytucje próbują przeciwdziałać rozrostowi szarej strefy hazardowej. Od 1 września Polski Standard Płatności, operator systemu BLIK, uruchomi rozwiązanie blokujące transakcje powiązane z domenami znajdującymi się w rejestrze nielegalnych serwisów hazardowych.
Mechanizm obejmie operacje przetwarzane zarówno przez krajowych, jak i zagranicznych agentów rozliczeniowych. BLIK będzie sprawdzał, czy domena, z której inicjowana jest płatność, widnieje w wykazie prowadzonym przez Ministra Finansów na podstawie przepisów ustawy o grach hazardowych. Weryfikacja ta będzie możliwa dzięki integracji systemu BLIK z rejestrem Ministerstwa Finansów poprzez API.
– Zdecydowaliśmy się rozszerzyć zasady funkcjonowania schematu BLIK o mechanizm, który będzie umożliwiać blokowanie transakcji wykonywanych z wykorzystaniem domen wpisanymi do tzw. „rejestru domen zakazanych”. Dzięki zgodzie Prezesa NBP rozwiązanie będzie działało na poziomie całego schematu płatniczego, obejmując również transakcje obsługiwane przez zagranicznych agentów rozliczeniowych. Zależało nam na wprowadzeniu rozwiązania, które wspiera stosowanie polskich przepisów, zapewnia spójne zasady działania niezależnie od modelu procesowania płatności, zaś krajowym dostawcom usług płatniczych daje dodatkowe wsparcie w realizacji ich obowiązków – mówi Jerzy Mroczek, dyrektor departamentu prawnego w Polskim Standardzie Płatności.
Gracz bez ochrony, państwo bez podatków
Jak zwraca uwagę WEI, nielegalne kasyna online nie przechodzą polskiej certyfikacji, nie muszą przestrzegać krajowych zasad odpowiedzialnej gry i nie dają gwarancji wypłaty środków. Gracz może więc wpłacić pieniądze na platformę, która w razie sporu okaże się praktycznie poza zasięgiem polskich instytucji.
Ryzyko nie kończy się na utracie środków. Raport zwraca uwagę na brak rzetelnej weryfikacji wieku, słabszą ochronę danych osobowych i ryzyko prania pieniędzy. Kasyna online Komisja Europejska klasyfikuje jako narzędzie o bardzo wysokim ryzyku prania pieniędzy.
W tle jest jeszcze odpowiedzialność gracza. Korzystanie z usług nielegalnego operatora może grozić konsekwencjami karno-skarbowymi. WEI ocenia, że taki układ zniechęca ofiary oszustw do zgłaszania problemów, bo same mogą obawiać się odpowiedzialności.
Budżet państwa traci natomiast podatki. Według szacunków przywołanych w raporcie w latach 2026-2030 szara strefa pozbawi go około 9,4 mld zł z samego podatku od gier. W samym 2026 roku ta kwota ma wynieść około 1,6 mld zł. Ten rachunek nie obejmuje CIT, PIT, VAT ani składek, które mogłyby pojawić się przy większym legalnym rynku.
Polska wypada słabiej niż otwarte rynki
Raport zestawia polski rynek z innymi państwami Europy. Udział legalnych podmiotów w rynku gier online w Polsce wynosi 70 proc. Dla porównania w Wielkiej Brytanii jest to 92 proc., we Włoszech 90 proc., a w Czechach i Rumunii po 82 proc.
Słabiej wypadają głównie kraje z monopolem lub częściowym monopolem. Norwegia ma 23 proc. legalnego udziału w rynku, Finlandia 26 proc., a Austria 36 proc. Według WEI taki układ pokazuje, że zamknięcie rynku nie musi zwiększać kontroli państwa nad hazardem w internecie.
Autorzy raportu przywołują też przykłady państw, które odchodziły od monopolu. Według danych H2 dwa takie rynki – Szwecja i Ontario w Kanadzie – podniosły kanalizację średnio z ok. 30 proc. w modelu monopolistycznym do ok. 84 proc. w ciągu dwóch lat od otwarcia. Podobnie ma być w przypadku Finlandii, która otworzy swój rynek 1 lipca 2027 roku.
Kanalizacja oznacza udział legalnych, licencjonowanych operatorów w rynku. Im jest wyższa, tym większa część gry odbywa się pod kontrolą państwa, z podatkami, nadzorem i ochroną konsumentów.
WEI chce likwidacji monopolu
Dlatego Warsaw Enterprise Institute rekomenduje odejście od państwowego monopolu na kasyna online i wprowadzenie systemu zezwoleń. W takim modelu na rynku mogliby działać prywatni operatorzy, jeśli spełniliby warunki określone przez państwo.
Według WEI państwo ma już doświadczenie z podobnym systemem przy zakładach wzajemnych online i kasynach stacjonarnych. Autorzy raportu przekonują, że legalna konkurencja mogłaby skuteczniej wypierać szarą strefę niż pojedynczy operator państwowy.
Druga rekomendacja dotyczy podatków. WEI proponuje szersze oparcie opodatkowania na GGR, czyli przychodzie netto operatora. W przypadku zakładów wzajemnych problemem jest obecny 12-proc. podatek od obrotu, który według autorów stawia legalnych bukmacherów w gorszej pozycji wobec serwisów offshore. W kasynach online podatek jest już liczony od GGR, ale raport krytykuje monopol oraz wysoką efektywną stawkę.
Instytut chce też objęcia kasyn online standardami AML i koncesyjnymi. AML to przepisy przeciwdziałające praniu pieniędzy. Chodzi o to, by operatorzy musieli spełniać wymogi dotyczące kontroli transakcji, identyfikacji klientów i bezpieczeństwa.
Weryfikacja graczy zamiast ścigania konsumentów
WEI proponuje również obowiązkową weryfikację wieku i tożsamości graczy przy użyciu narzędzi publicznych, takich jak Profil Zaufany, aplikacja mObywatel albo kwalifikowany podpis elektroniczny. Według autorów raportu pozwoliłoby to ograniczyć dostęp osób małoletnich do gier online.
Ostatnia rekomendacja dotyczy egzekucji prawa. Instytut postuluje, aby zasoby służb skupiały się na nielegalnych operatorach i ich infrastrukturze płatniczej, a nie na graczach, którzy trafili do szarej strefy. WEI chce też przeglądu przepisów o odpowiedzialności karno-skarbowej graczy.
Według szacunków EY przywołanych w raporcie otwarcie rynku kasyn online na licencjonowaną konkurencję mogłoby obniżyć udział szarej strefy z 40,9 proc. do 16,4 proc. Taka zmiana miałaby zwiększyć łączne wpływy z podatków i składek o ok. 376 mln zł rocznie, wygenerować ok. 295 mln zł wartości dodanej brutto oraz ok. 1400 miejsc pracy.
To oczywiście scenariusz oparty na założeniach, a nie gwarancja. Pokazuje jednak kierunek myślenia autorów raportu: mniej monopolu, więcej licencjonowanej konkurencji, silniejsza weryfikacja graczy i większy nacisk na ściganie operatorów, którzy działają poza prawem.
Monopol miał ograniczyć szarą strefę
Najmocniejsza teza raportu WEI brzmi: obecny model wyczerpał swój potencjał. Po ponad siedmiu latach monopolu ok. 40 proc. rynku kasyn online nadal działa poza polskim prawem, a według prognoz udział legalnego segmentu iGaming może spaść do 57 proc. w 2030 r.
WEI nie kwestionuje potrzeby kontroli hazardu. Autorzy raportu twierdzą jednak, że państwo wybrało narzędzie, które w internecie nie daje oczekiwanej skuteczności. Zablokowane kasyna online mogą szybko wracać pod nową nazwą, a nielegalne serwisy rywalizują z legalnym operatorem bez tych samych obciążeń i ograniczeń.
W efekcie państwo traci wpływy, legalny operator traci część rynku, a gracze trafiają na platformy, które nie muszą przestrzegać polskich standardów bezpieczeństwa. Jeśli raport ma rację, problem nie polega już tylko na istnieniu szarej strefy. Według WEI monopol ograniczył szarą strefę względem okresu sprzed 2017 r., lecz obecnie wyczerpał swój potencjał i utrwala jej wysoki udział.