Rolników z zaległościami jest nieco mniej, a łączne zadłużenie spadło. To jednak nie oznacza, że problemy finansowe gospodarstw znikają. Przeciętny dłużnik nadal ma do oddania niemal 67 tys. zł, a ze spłatą zalega średnio ponad dwa lata.
Z końcem I półrocza 2026 r. do Krajowego Rejestru Długów (KRD) wpisanych było 3,6 tys. rolników, czyli o 1,9 proc. mniej niż rok wcześniej. W tym samym okresie 2025 roku liczba osób zajmujących się uprawą roli i hodowlą zwierząt również oscylowała wokół 3,6 tys. Liczba dłużników spadła zaledwie o 68 osób.
Katarzyna Wuczkowska z KRD komentuje, że taki spadek jest zbyt mały, aby na tej podstawie mówić o trwałej poprawie sytuacji finansowej rolników. Podkreśla też, że biuro informacji gospodarczej prezentuje tylko zobowiązania wymagalne, czyli takie po terminie płatności (popularnie zwane przeterminowanymi) przekazane przez wierzycieli. Tyle że w rolnictwie rozliczenia często są silnie sezonowe. Część długów jest regulowana po sprzedaży zbiorów lub po wpływie dopłat, niektóre obejmują ugody i raty, a wierzyciele nie zawsze od razu decydują się na wpis, chcąc utrzymać dalszą współpracę.
– Szukając jednak możliwie obiektywnego wyjaśnienia, warto zwrócić uwagę na dopłaty, tj. w pierwszym półroczu 2026 r. płynność części gospodarstw wspierały wypłaty ARiMR. Do 11 czerwca przekazano 18,95 mld zł, w tym 15,62 mld zł płatności bezpośrednich i 3,33 mld zł wsparcia obszarowego. Rok wcześniej, do 30 maja, wypłacono podobne 18,64 mld zł. W pierwszej połowie roku wierzyciele rolników często wstrzymują się z bardziej zdecydowanym dochodzeniem należności, w tym wpisywaniem ich do KRD. Wielu z nich daje rolnikom szansę, by pospłacali zobowiązania z ubiegłorocznych zbiorów. Ewentualny wzrost nowych zobowiązań będzie widoczny w drugiej połowie roku – wyjaśnia Katarzyna Wuczkowska.
Długi rolników spadły, ale tylko nieznacznie
Na koniec czerwca 2026 r. całkowite zadłużenie rolników zgłoszonych do rejestru wyniosło 238,3 mln zł. To o 1,8 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy mowa była o 242,8 mln zł. Radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol zauważa, że łączna kwota zaległości zmniejszyła się o 4,5 mln zł, czyli spadła niemal w takim samym tempie jak liczba dłużników. Jego zdaniem to wynik spadku liczby dłużników w rejestrze.
– Taką tezę potwierdza średnie zadłużenie, które praktycznie się nie zmieniło. Nie widać więc wyraźnego zmniejszenia ciężaru długu przypadającego na jednego zadłużonego rolnika. Najbardziej narażone są gospodarstwa wyspecjalizowane w jednym kierunku, z wysokimi kosztami stałymi, kredytami na maszyny, budynki lub ziemię i małą rezerwą gotówki – uważa radca prawny Adrian Parol.
Na koniec I kwartału 2026 roku najwyższe zadłużenie rolnika w KRD wyniosło 5,6 mln zł. Rekord ten należy do dłużnika z woj. mazowieckiego. Rok wcześniej rekordzista, również z woj. mazowieckiego, miał do uregulowania 4,4 mln zł.
Mec. Parol zastrzega, że wzrost rekordowego jednostkowego zadłużenia w ciągu roku o 1,2 mln zł to pojedynczy przypadek, więc nie mówi nic o kondycji całej branży. Kwota 5,6 mln zł sugeruje działalność o dużej skali i znacznym zapotrzebowaniu na kapitał. Może obejmować niespłacone zobowiązania wobec banków, leasingodawców, dostawców maszyn, pasz, nawozów, paliw lub usług.
– Sama inwestycja nie jest jeszcze problemem, bo staje się nim dopiero wtedy, gdy harmonogram spłat przestaje odpowiadać przepływom pieniężnym gospodarstwa. Do takiej sytuacji może doprowadzić połączenie dużych nakładów z niższymi cenami sprzedaży, nieudanym sezonem, chorobami zwierząt, stratami pogodowymi albo opóźnioną zapłatą od odbiorcy – wyjaśnia Adrian Parol.
Rolnicy zalegają ze spłatą średnio ponad dwa lata
Na koniec I połowy br. statystyczny rolnik wpisany do KRD zalegał ze spłatą zobowiązań 749 dni. Średnią podbijały województwa opolskie (990 dni), śląskie (914 dni) i świętokrzyskie (875 dni). Rok wcześniej było to 817 dni.
Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z kancelarii GKPG, zauważa, że skrócenie średniego okresu zaległości to pozytywny sygnał. Jednak nie dowodzi jeszcze, że rolnicy zaczęli wyraźnie szybciej regulować należności. Średnia mogła spaść wskutek spłaty lub usunięcia z rejestru części najstarszych długów, ale również przez pojawienie się nowych, krócej przeterminowanych zobowiązań. Podobnego zdania jest ekspertka z KRD.
– Jakby nie patrzyć na te dane, to nadal mówimy o ponad dwóch latach opóźnienia. To już problem przewlekły, a nie tylko chwilowy zator. Wraz z upływem czasu maleje szansa na pełną spłatę i rosną koszty odsetek oraz windykacji. Słabsze w skali roku ceny zbóż, mleka i trzody mogą dodatkowo ograniczać zdolność do wychodzenia z zaległości, zwłaszcza w gospodarstwach bez rezerw finansowych. W codziennym funkcjonowaniu oznacza to ograniczanie zakupów, odkładanie remontów albo zaciąganie kolejnych zobowiązań. Właśnie w ostatnim przypadku pojawia się realne ryzyko pętli zadłużenia – wylicza Łukasz Goszczyński.
– Nadal mówimy o okresie przekraczającym dwa lata, a w trzech województwach – o ok. 2,4-2,7 roku. To pokazuje, że w części gospodarstw występuje problem o charakterze długotrwałym. Im dłużej dług przechodzi przez kolejne sezony produkcyjne, tym mniejsza jest statystyczna szansa odzyskania należności, choć nie oznacza to, że spłata jest niemożliwa – dodaje Katarzyna Wuczkowska.
Średnie zadłużenie rolników nie spada
Dane pokazują też, że średnie zadłużenie rolników wpisanych do KRD wyniosło 66 695 zł na osobę. Ta kwota jest o 14 zł większa niż jeszcze rok wcześniej. Łukasz Goszczyński tłumaczy, że z perspektywy oceny kondycji finansowej gospodarstwa ważniejsza jest relacja długu do bieżących dochodów i nadwyżki finansowej. Dla dużego gospodarstwa taka zaległość może być możliwa do opanowania w jednym lub dwóch cyklach produkcyjnych. Mniejsi rolnicy przez taką kwotę mogą utracić płynność i wpaść w wieloletnie kłopoty.
– Znaczenie ma również struktura zobowiązań. Inaczej należy oceniać dług rozłożony między kilku wierzycieli, a inaczej jednoczesne zaległości wobec banku, leasingodawcy, dostawców oraz instytucji publicznych. W tym drugim przypadku każde kolejne opóźnienie może uruchamiać następne problemy, które z czasem zaczynają przypominać spiralę – podsumowuje ekspert z GKPG.