Złoto odbiło w pierwszej połowie sierpnia w okolice 4350-4400 dolarów za uncję po wcześniejszej przecenie do strefy 4000-4100 dolarów. W trakcie jednej z sesji cena kruszcu dotarła do 4449 dolarów, czyli najwyższego poziomu od początku czerwca. Rynek dostał wsparcie m.in. ze strony słabszych danych inflacyjnych z USA i napięć wokół Iranu i Cieśniny Ormuz.
Po kilku tygodniach nerwowości inwestorzy znów zaczęli patrzeć na złoto jak na aktywo zabezpieczające przed niepewnością. Kruszec korzysta z mieszanki czynników: łagodniejszych oczekiwań wobec amerykańskiej Rezerwy Federalnej, słabszego dolara, odbudowy popytu inwestycyjnego i utrzymującego się popytu oficjalnego ze strony banków centralnych.
To jednak nie jest rynek pozbawiony ryzyka. Okolice 4500 dolarów za uncję są techniczną barierą, której trwałe pokonanie mogłoby otworzyć drogę do dalszych wzrostów. Nieudana próba wybicia może utrzymać złoto w szerokiej konsolidacji.
Fed przestał tak mocno straszyć rynek
Najważniejszy impuls przyszedł z USA. Lipcowa inflacja konsumencka wyniosła 0,1 proc. miesiąc do miesiąca i 3,4 proc. rok do roku, wobec 3,5 proc. w czerwcu. Inflacja bazowa, czyli wskaźnik po wyłączeniu najbardziej zmiennych cen żywności i energii, wyniosła 0,2 proc. miesiąc do miesiąca i 2,5 proc. rok do roku. Ceny energii spadły w lipcu o 1,5 proc.
Dla rynku złota ma to duże znaczenie. Złoto nie wypłaca odsetek, więc staje się mniej atrakcyjne, gdy inwestorzy mogą uzyskać wysoką stopę zwrotu z obligacji. Gdy rynek zaczyna zakładać, że Fed nie będzie agresywnie podnosił stóp, koszt trzymania kruszcu relatywnie spada.
Michał Tekliński, ekspert rynku złota w Goldsaver, zwraca uwagę, że oczekiwania dotyczące wrześniowej podwyżki stóp spadły najpierw do ok. 35 proc., a potem do ok. 31 proc. W jego ocenie zmieniło to nastawienie inwestorów po II kwartale, w którym rynek obawiał się szybkiego i ostrego zacieśniania polityki pieniężnej przez Fed.
– To nie oznacza końca zmienności, ale pokazuje, że rynek po kilku tygodniach nerwowości wrócił do długoterminowych fundamentów – mówi Michał Tekliński.
Podobnie sprawę opisuje Saxo Bank. Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców, ocenia, że złotu sprzyja połączenie malejących oczekiwań dotyczących podwyżek stóp, słabszego dolara i powrotu popytu inwestycyjnego. Jednocześnie największym czynnikiem ograniczającym wzrost są wysokie rentowności długoterminowych obligacji.
Słabszy dolar usuwa jedną z przeszkód
Drugim elementem układanki jest dolar. Saxo Bank zwraca uwagę, że po wcześniejszym umocnieniu indeks Bloomberg Dollar Index zaczął zawracać. A złoto jest wyceniane w dolarze. Gdy amerykańska waluta słabnie, kruszec staje się relatywnie tańszy dla inwestorów posługujących się innymi walutami.
W ostatnich miesiącach mocny dolar i obawy o wyższe stopy działały na złoto jak hamulec. Teraz oba czynniki częściowo odpuszczają. Rynek dostał więc przestrzeń do odreagowania po mocnej korekcie.
Nie znaczy to jednak, że droga do kolejnych rekordów jest prosta. Jeśli inflacja w USA ponownie przyspieszy, dane z rynku pracy okażą się mocniejsze, a konsumenci wrócą do większych wydatków, oczekiwania wobec Fed mogą znów się zaostrzyć. Saxo Bank uważa, że połączenie wyższych realnych rentowności i mocniejszego dolara byłoby dla złota jednym z najtrudniejszych scenariuszy.
Bliski Wschód i ropa podtrzymują premię za ryzyko
Rynek złota nadal żyje też geopolityką. Pojawia się wątek Iranu i Cieśniny Ormuz, czyli jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie. Napięcia w tym regionie podtrzymują obawy o podaż surowca i potencjalny wzrost cen energii.
– Tworzy to specyficzny miks dla rynku złota. Z jednej strony bieżące dane inflacyjne zmniejszają presję na Fed. Z drugiej nierozwiązany konflikt na Bliskim Wschodzie utrzymuje ryzyko ponownego wzrostu cen energii. W takim otoczeniu złoto ponownie pełni funkcję aktywa zabezpieczającego przed niepewnością, inflacją i ryzykiem walutowym – tłumaczy Tekliński.
Banki centralne kupują mimo wahań cen
Najmocniejszy fundament popytu nadal tworzą banki centralne. Według danych Światowej Rady Złota w II kwartale banki centralne kupiły netto 289 ton złota. Narodowy Bank Polski był największym nabywcą kruszcu na świecie: zwiększył rezerwy o 51 ton, do 632 ton. W całym pierwszym półroczu zakupy NBP wyniosły 82 tony.
Aktywny jest też Ludowy Bank Chin. W lipcu dokupił 20 ton złota, a jego oficjalne rezerwy wzrosły do rekordowych 2377,5 ton. Dla banków centralnych zakup kruszcu nie jest zwykle krótkoterminową reakcją na jedną publikację danych, lecz częścią szerszej strategii dywersyfikacji rezerw i ograniczania zależności od dolara.
– Fundamenty pozostają jednak po stronie złota: banki centralne kupują, ryzyko geopolityczne nie znika, a słabsze dane inflacyjne ograniczają przestrzeń do agresywnego zacieśniania polityki pieniężnej – dodaje Michał Tekliński.
Saxo Bank także podkreśla rolę popytu oficjalnego. W jego ocenie zakupy banków centralnych pomagały stabilizować ceny kruszcu nawet wtedy, gdy zainteresowanie inwestorów z Zachodu było ograniczone. To przypomina sytuację z lat 2022-2023, gdy agresywne podwyżki stóp i rosnące rentowności obligacji nie doprowadziły do tak głębokiej i trwałej przeceny złota, jakiej część rynku się obawiała.
ETF-y znów przyciągają kapitał
Oprócz banków centralnych do gry wracają inwestorzy finansowi. Globalne ETF-y zabezpieczone fizycznym złotem przyciągnęły w lipcu ok. 3 mld dolarów. Ich zasoby wzrosły o 23 tony po dwóch miesiącach odpływów.
ETF to fundusz notowany na giełdzie. W tym przypadku daje ekspozycję na złoto bez konieczności kupowania fizycznych sztabek czy monet. Napływ pieniędzy do takich funduszy jest ważny, bo pokazuje powrót szerszego popytu inwestycyjnego.
Saxo Bank zwraca uwagę również na rynek kontraktów terminowych COMEX. Inwestorzy spekulacyjni zwiększyli długie pozycje netto do najwyższego poziomu od stycznia, a w przypadku samych funduszy hedgingowych – do najwyższego poziomu od 11 miesięcy. To pokazuje, że część kapitału gra już pod kontynuację odbicia.
Wysokie rentowności są ryzykiem, ale nie prostą odpowiedzią
Największą komplikacją są obligacje. Teoretycznie wysokie rentowności powinny ciążyć złotu, bo inwestor może wybrać aktywo przynoszące odsetki. Saxo Bank uważa jednak, że obecna sytuacja jest mniej jednoznaczna.
Rentowności długoterminowych obligacji skarbowych USA utrzymują się blisko wieloletnich maksimów mimo słabszych danych gospodarczych i mniejszych oczekiwań na kolejne podwyżki stóp. To może oznaczać, że część wzrostu rentowności wynika nie z siły gospodarki, lecz z premii za ryzyko fiskalne i terminowe. Innymi słowy: inwestorzy mogą żądać wyższego wynagrodzenia za pożyczanie pieniędzy państwu na długi czas, bo martwią się o zadłużenie i stabilność finansów publicznych.
Saxo Bank przywołuje prognozę Congressional Budget Office, według której federalne koszty odsetkowe netto w USA przekroczą w 2026 r. 1 bln dolarów i będą dalej rosły. Do tego dochodzi konkurencja o kapitał ze strony największych firm technologicznych, które emitują dług, by finansować infrastrukturę sztucznej inteligencji.
W takim otoczeniu wysokie rentowności mogą jednocześnie i przeszkadzać złotu, i wzmacniać jego rolę jako zabezpieczenia. Jeśli inwestorzy widzą w nich sygnał ryzyka fiskalnego, kruszec może nadal pełnić funkcję elementu dywersyfikacji portfela.
Techniczna granica jest blisko
Z perspektywy wykresu rynek ma przed sobą czytelne poziomy. Goldsaver pisze o rejonie 4350-4400 dolarów za uncję, odbiciu z okolic 4000-4100 dolarów oraz technicznym oporze w pobliżu 4500 dolarów. Saxo Bank wskazuje podobnie: złoto zbudowało wsparcie powyżej 4200 dolarów, a kolejną barierą jest strefa 4500 dolarów, gdzie przebiega 200-dniowa średnia krocząca.
– Obecne odbicie możemy traktować nie tyle jako prostą drogę do nowych rekordów, ale jako powrót złota do gry po korekcie, która nie przekreśliła długoterminowego trendu – uważa Michał Tekliński.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy złoto ma siłę, by przejść przez strefę 4500 dolarów. Rynek będzie patrzył na kolejne dane z USA, komunikację Fed, dolara, rentowności obligacji i sytuację na Bliskim Wschodzie. Na razie układ jest dla kruszcu korzystniejszy niż jeszcze kilka tygodni temu, ale nie na tyle prosty, by mówić o spokojnym marszu po nowe rekordy.