Pod koniec 2025 roku pod dzielnicą Whitechapel w Londynie roku odkryto tłuszczowy zator. Tzw. fatberg ważył 100 ton i miał długość jednego pełnowymiarowego boiska do piłki nożnej. Skutecznie blokował przepływ ścieków. To skutek wylewanego do zlewu oleju po smażeniu, który stał się bardzo kosztownym problemem.
O sprawie informowały brytyjskie media, w tym BBC i „The Guardian”. To jeden z największych fatbergów znalezionych w Londynie w ostatnich latach.
Zator składał się z zestalonego tłuszczu, oleju oraz resztek odpadów. Operator sieci kanalizacyjnej Thames Water zwracał uwagę, że takie blokady są bezpośrednim skutkiem wylewania tłuszczu do kanalizacji. Olej, który trafia do odpływu, z czasem odkłada się w rurach i prowadzi do poważnych awarii infrastruktury.
Jak powstaje fatberg
Mechanizm jest prosty i powtarzalny. Olej i tłuszcz wlane do zlewu początkowo są płynne, ale w chłodniejszych rurach szybko gęstnieją i przyklejają się do ścianek kanalizacji. Z czasem zaczynają zbierać kolejne warstwy – resztki jedzenia, chusteczki i inne odpady – aż tworzą zwartą, twardą masę, która skutecznie blokuje przepływ ścieków.
Fatberg odkryty w Whitechapel nie był pierwszym w tej części Londynu. W 2017 roku w tej samej dzielnicy znaleziono jeszcze większy zator, ważący około 130 ton i rozciągający się na ponad 250 metrów. Mimo kampanii informacyjnych i apeli do mieszkańców problem regularnie powraca, szczególnie zimą oraz w okresach świątecznych, gdy w gospodarstwach domowych zużywa się więcej tłuszczu.
Koszt, który ponoszą miasta
Brytyjskie media zwracają uwagę, że usuwanie fatbergów i naprawy kanalizacji kosztują operatorów sieci dziesiątki milionów funtów rocznie. Zaledwie w ciągu dwóch najgorszych pod tym względem miesięcy – grudnia i stycznia – operator Thames Water musi przeznaczyć 2,1 mln funtów, by usunąć zatory. W efekcie przekłada się to na wyższe koszty utrzymania infrastruktury, które ostatecznie ponoszą mieszkańcy.
A tych wydatków można by uniknąć. Wystarczy zmiana codziennych nawyków związanych z pozbywaniem się oleju po smażeniu.
A jak wygląda sytuacja w Polsce?
W Polsce problem nie przybiera aż tak spektakularnych rozmiarów, jak w Wielkiej Brytanii, ale sam mechanizm jest identyczny. Tłuszcz po smażeniu również u nas zastyga w rurach, następnie odkłada się na ściankach instalacji i sprzyja powstawaniu zatorów. Co więcej, to scenariusz, który ma miejsce i w miejskich sieciach kanalizacyjnych, i w instalacjach pojedynczych budynków.
W budynkach podłączonych do sieci oznacza to ryzyko awarii i cofania się ścieków. W domach jednorodzinnych problem bywa jeszcze bardziej dotkliwy, bo zatory tłuszczowe mogą prowadzić do zapychania przyłączy, szamb czy przydomowych oczyszczalni ścieków. Co więcej, koszty napraw często spadają bezpośrednio na właścicieli.
Olej coraz częściej staje się surowcem
Dlatego coraz większy nacisk kładzie się na zapobieganie takim awariom. Zużyty olej spożywczy można oddawać w Punktach Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK). Równolegle rozwijają się inicjatywy, które mają ułatwić mieszkańcom właściwe postępowanie z olejem i zwiększać świadomość problemu.
Jednym z takich rozwiązań są Olejomaty. To samoobsługowe urządzenia do zbiórki zużytego oleju spożywczego, funkcjonujące w przestrzeni miejskiej. Ich rola ma charakter praktyczny, ale także edukacyjny. Dodatkowym motywatorem są nagrody za oddany olej. W ten sposób Olejomaty zachęcają do zmiany codziennych nawyków i budują długofalowe zaangażowanie społeczne.
– Wiele osób nie łączy domowych problemów z kanalizacją z olejem wylewanym do zlewu. Tymczasem nawet niewielkie ilości tłuszczu, powtarzane przez lata, mogą prowadzić do poważnych awarii – zarówno w sieci miejskiej, jak i w prywatnych instalacjach – mówi Małgorzata Rdest, inicjatorka projektu Olejomaty.
Dziś Olejomaty funkcjonują w ponad stu lokalizacjach w całej Polsce. Dzięki nim sieci kanalizacyjne są mniej awaryjne, ale to niejedyna zaleta. Projekt umożliwia ponowne wykorzystanie zużytego tłuszczu, wspierając gospodarkę obiegu zamkniętego. Olej po smażeniu staje się surowcem, który wykorzystuje się m.in. do produkcji biopaliw czy detergentów.
– Zużyty olej kuchenny to wartościowy surowiec, który zamiast trafiać do kanalizacji, powinien zostać poddany recyklingowi. Olejomaty nie tylko pomagają zapobiegać awariom sieci kanalizacyjnych, ale także przypominają mieszkańcom, że właściwa segregacja odpadów ma sens i przynosi wymierne korzyści środowiskowe – dodaje Małgorzata Rdest.