{"vars":{{"pageTitle":"Ludzie Impact: Sir Leszek Borysiewicz - polskie korzenie, globalna sława i plan na wygraną z rakiem","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["impact","material-partnera"],"pageAttributes":["impact","impact21","sir-leszek-borysiewicz"],"pagePostAuthor":"Maryjka Szurowska","pagePostDate":"1 maja 2021","pagePostDateYear":"2021","pagePostDateMonth":"05","pagePostDateDay":"01","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":127409}} }
300Gospodarka.pl

Ludzie Impact: Sir Leszek Borysiewicz – polskie korzenie, globalna sława i plan na wygraną z rakiem

Sir Leszek Borysiewicz, profesor nauk medycznych, emerytowany wicekanclerz Uniwersytetu Cambridge, wynalazca jednej z kluczowych szczepionek na wirusa powodującego raka szyjki macicy. Już brzmi imponująco, prawda? Tym bardziej, że naukowiec i menedżer polskiego pochodzenia nie powiedział ostatniego słowa. O jego planach będziemy mogli posłuchać na nadchodzącym Impact’21.

W brytyjskim światku naukowym i kulturalnym sir Leszek Borysiewicz to postać co najmniej znana, uważana za niekwestionowany autorytet, sprawdzony na polu walki o lepsze jutro. Choć nie jest tajemnicą, że ten szanowany, honorowany i niejednokrotnie podziwiany 70-letni naukowiec, odkrywca oraz menedżer niespecjalnie dba o sławę. To, na czym mu zależy i to czemu poświęca życie, to wyciśnięciu z nauki jak najwięcej w imię dobra ludzkości. Nagrody, wyróżnienia, patenty są tu tylko efektem ubocznym. Jak stwierdził na jednym ze spotkań ze studentami:
– Lek za tysiąc dolarów tygodniowo na niewiele zda się chorym, żyjącym za 2 dolary dziennie.

750 mln EUR na wojnę

Za tymi słowami stoi CV ich autora, obejmujące m.in. szefowanie szpitalom w Gambii, gdy ta w połowie lat 80. znajdowała się w stanie wojny. Dlatego teraz, jako szef organizacji Cancer Research UK (z 750 mln euro rocznego budżetu), prof. Borysiewicz ogłosił ogólnobrytyjską wojnę z rakiem, która – w razie zwycięstwa – da impuls innym krajom do zmiany profilaktyki i strategii terapeutycznych. Organizacja finansuje szereg leków przeciwnowotworowych mających zrewolucjonizować drogie i nieefektywne terapie onkologiczne. Podczas spotkania z akademikami w Białymstoku w 2018 r. zawyrokował:
– Co trzecia osoba z tej sali zachoruje na raka, za 10 lat będzie to już połowa. Optymistyczna wiadomość jest taka, że trzy czwarte zdiagnozowanych będzie żyło jeszcze 10 lat od momentu wykrycia choroby a 40 proc. nowych leków to środki skierowane przeciwko nowotworom.

Od Andersa po królową

Choć rodzinne korzenie prof. Borysiewicza są ściśle związane z Polską, to on sam przyznaje, że najpierw czuje się Walijczykiem i Brytyjczykiem. Polska to jednak kraj z którym rok w rok łączą go coraz mocniejsze więzi – urodzony w Cardiff naukowiec otrzymał niedawno m.in. tytuł honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Teraz sir Borysiewicz (tytuł szlachecki nadała mu królowa Elżbieta już w 2021 r.) jeszcze mocniej włącza się w nurt rozwoju innowacji w Polsce, m.in. jako jeden z najbardziej oczekiwanych mówców na nadchodzącym Impact’21 (12-13 maja). Gdyby popatrzeć kilkadziesiąt lat wstecz, trudno byłoby przypuszczać, że to właśnie potomek zesłańców na Sybir może stać się m.in. wynalazcą przełomowej terapii w zakażeniach wirusa brodawczaka ludzkiego, będącego przyczyną raka szyjki macicy.
– Moi rodzice poznali się w pociągu wywożącym ich do Kazachstanu, tata pochodził z Podlasia, mama z Grodna. Oboje walczyli w Armii Andersa, ojciec przeszedł cały szlak bojowy. Po wojnie trafili do Walii, w Cardiff nie było wówczas łatwo. Jednak radziliśmy sobie, żyjąc skromnie, tata był murarzem, więc zbudował nam dom. O studiach początkowo nawet nie myślałem – opisywał w książce „Nie tylko o nauce, rozmowy z profesorem sir Leszkiem Borysiewiczem”.

„Dlaczego?” jest najważniejsze

W tej samej publikacji – jak i w wielu innych – Borysiewicz na pierwszy plan wysuwa rolę akademii, chowając swoje indywidualne osiągnięcia czy laury w cień. Słuchając wykładów, wywiadów i czytając publicystykę jego autorstwa można dostrzec bowiem ich wspólny mianownik: akademia, uniwersytety – zdaniem sir Borysiewicza – to wciąż świetne remedium na wyzwania i bolączki rzeczywistości. Głosi on tezę, że skoro wciąż łakniemy innowacji i chcemy ich używać jako dźwigni do poprawy ludzkiego losu to nie możemy oczekiwać, że powstaną one tylko w zaciszu gabinetów czy w laboratoriach korporacji. Uniwersytecki tygiel jest tu składnikiem niezbędnym.

– Jako dziecko w szkole wciąż pytałem „dlaczego?” i zwykle dostawałem wymijające odpowiedzi w stylu „nieważne i tak nie będzie tego na klasówce”. Może dlatego nie byłem najlepszym uczniem? Dopiero na zajęciach z medycyny na moje „dlaczego?” w pewnej kwestii naukowej usłyszałem „tego jeszcze nie wiemy”. I to mnie wciągnęło. Bo czy może być coś bardziej napędzającego postęp, innowacje niż wejście w sferę „nie wiemy” i zmianę tego statusu? – mówił w wywiadzie przeprowadzonym na potrzeby Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Siła tkwi także w sztuce

Sir Borysiewicz, będąc przez 7 lat de facto operacyjnym szefem Uniwersytetu Cambridge dał się poznać jako postać nietuzinkowa, sprawny menedżer, uważający, że uniwersytety najlepsze lata mają przed sobą o ile nie zapomną o kultywowaniu swojej multidyscyplinarności. Są nieco pod prąd obecnych trendów, ale zarazem potrafią się świetnie dostosować do zmieniającej się rzeczywistości.

– Weźmy taki Uniwersytet Jagielloński, który w swojej historii wielokrotnie stawał wobec wielkich zagrożeń i zawsze wychodził z tego obronną ręką. Obecnie przewaga uniwersytetów polega na tym, że – pomimo presji ekonomicznej – dają czas i przestrzeń na masę krytycznych odkryć być może nie pod kątem finansowym ale na pewno pod kątem społecznym. Działajmy bez pośpiechu, nacisku pieniądza, szanując multidyscyplinarność uczelni a innowacje przyjdą – przekonuje gość tegorocznego Impact’21, prywatnie hołdujący tym słowom: gdy porzucił początkową miłość – archeologię – na rzecz medycyny, odkrył również sztukę.

W wolnych chwilach (ma ich wciąż niewiele), sir Borysiewicz próbuje bowiem swoich sił jako malarz i ilustrator. Choć nie ulega wątpliwości, że świat zdecydowanie bardziej docenia jego naukowo-menedżerskie osiągnięcia i perspektywy.