{"vars":{{"pageTitle":"Szare odcienie zielonej energii. Jak czysta elektromobilność budzi brudne demony","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["300klimat","news"],"pageAttributes":["baterie-litowo-jonowe","bezemisyjny-transport","elektromobilnosc","klimat","lit","main","najnowsze","ochrona-klimatu","surowce"],"pagePostAuthor":"Barbara Rogala","pagePostDate":"10 marca 2023","pagePostDateYear":"2023","pagePostDateMonth":"03","pagePostDateDay":"10","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":508756}} }
300Gospodarka.pl

Szare odcienie zielonej energii. Jak czysta elektromobilność budzi brudne demony

Lit to słowo-klucz do sukcesu elektromobilnej rewolucji w Europie, która ma być filarem zazieleniania europejskiej gospodarki w następnych trzech dekadach. Ale żeby masowo produkować baterie litowe trzeba będzie flirtować z brudnymi sektorami.

Cel elektromobilnej rewolucji w UE jest jasny: do 2050 roku drastycznie zmniejszyć uzależnienie europejskiej gospodarki od paliw kopalnych oraz zredukować emisje gazów cieplarnianych. Jednak z produkcją i utylizacją baterii do aut elektrycznych wiążą się trudne do uniknięcia koszty środowiskowe i problemy gospodarcze.


Polecamy także: Pozew przeciwko państwu za zmiany klimatu? „Wprawiliśmy proces w ruch” [WYWIAD]


Jednym z nich jest uzależnienie gospodarki europejskiej od tzw. surowców krytycznych dostarczanych z innych państw. Na liście surowców krytycznych z 2020 roku znalazł się m.in. lit, kluczowy w produkcji baterii do aut elektrycznych.

Lit jak nowa ropa

Do niedawna wydawało się przesądzone, że od 2035 roku w żadnym państwie członkowskim UE nie będzie można rejestrować nowych samochodów osobowych i dostawczych z silnikami spalinowymi. Choć wbrew zapowiedziom Bruksela nie potwierdziła decyzji i w efekcie zakaz ten nie jest pewny, już dziś rośnie popyt na baterie do aut elektrycznych. A w konsekwencji surowce niezbędne do ich produkcji.


Czytaj: Hipokryzja paliwowego giganta. Mnożył wątpliwości, choć wiedział, że szkodzi


Wedle szacunków UE z 2020 roku, tylko w przypadku baterii do samochodów elektrycznych i magazynowania energii Europa będzie potrzebowała 18 razy więcej litu do 2030 roku. Do 2050 r. – nawet 60 razy więcej. Globalnie, zapotrzebowanie na lit ma wzrosnąć czternastokrotnie do 2030 roku.

Tymczasem pod koniec 2021 roku Unia Europejska dostarczała mniej niż 1 procent surowców do produkcji baterii litowo-jonowych.

Skąd Europa bierze lit

Skąd więc Europa ma lit? Aż 78 proc. tego surowca na potrzeby UE płynie do Europy z zaledwie jednego źródła – Chile. To jeden z czterech głównych światowych producentów litu. Cztery kraje – Chile, Australia, Chiny i Argentyna – wytwarzają większość całej światowej produkcji i kontrolują największe rezerwy litu na świecie.

Póki co, Europa niemal w całości zaspokaja więc swoje zapotrzebowanie na lit z importu. Tak silne uzależnienie od jednego źródła dostaw w wypadku kluczowych surowców to ryzyko. Jakie to może mieć skutki pokazały problemy z łańcuchami dostaw w pandemii czy sankcje gospodarcze związane z wojną w Ukrainie. Podobnie jest zresztą z innymi surowcami krytycznymi dla zielonej transformacji – aż 66 proc. wszystkich płynie do Europy z Chin, w tym 98 proc. metali ziem rzadkich.

Unia pracuje jednak nad odpowiedzią na te wyzwania. Pierwszą jest udział w “litowej gorączce”. Według agencji naukowej United States Geological Survey (USGC) Europa może posiadać nawet 7 proc. globalnych złóż litu. W toku są już projekty wydobywcze w Portugalii, Francji, Niemczech, Czechach, Austrii i Finlandii. Od 2025 roku mają być operacyjne i docelowo zaspokajać 80 proc. zapotrzebowania na lit w UE. Druga odpowiedź wspólnoty to nacisk na recykling baterii. Jednak obydwa rozwiązania mają swoje minusy.

“Czysty” lit, “brudne” wydobycie

Wyzwania związane z pozyskiwaniem litu to nowa odsłona starego problemu wyczerpywania zasobów ziemi. Łącznie z niełatwymi do przewidzenia kosztami środowiskowymi. I potencjalnymi kosztami ponoszonymi przez lokalne społeczności.

Lit znajduje się przede wszystkim w solankach: na obszarach, gdzie gwałtownie wyparowała woda. Największe solniska na świecie są w Boliwii, Chile i Argentynie. Największe z nich jest w Salar de Uyuni w środkowej Boliwii, do dziś niemal nietknięte. Pośród czynników hamujących eksploatację tego solniska są m.in. interesy lokalnych społeczności. Obawiają się one, że zyski z eksploatacji złóż nie spłyną do nich. Poza tym wydobycie z tego złoża oznaczałoby walkę o ograniczone zasoby wody pitnej ze społecznościami rolniczymi w regionie. Sprzeciwy lokalnych mieszkańców zahamowały na przykład eksplorację złóż w Serbii.


Zobacz: W Koninie powstaje fabryka baterii do aut, która będzie korzystać wyłącznie z energii odnawialnej


W książce z 2014 roku “Wydobycie. Jak poszukiwanie bogactw mineralnych pustoszy naszą planetę” naukowiec i pisarz Ugo Bardi przytacza szacunki mówiące, że przy wydobyciu litu na poziomie 37 000 ton rocznie (wartość produkcji z 2012 roku) wystarczyłoby go na 1000 lat. To przy założeniu, że eksploatowalibyśmy wszystkie jego szacunkowo istniejące lądowe zasoby.

Czy 1000 lat to dużo? Zapewne, ale jak pisze Bardi, przy rocznej stopie wzrostu popytu na lit w wysokości 3 proc. globalne rezerwy przetrwają tylko nieco ponad sto lat. A przy stopie w wysokości 10 proc. tylko nieco poniżej 50 lat.

Tymczasem już w 2021 roku, jak wskazywało USGS, globalna produkcja zbliżyła się do 100 000 ton. To o 20 proc. więcej niż w 2020 roku. Od tamtego czasu szacunkowe dane dotyczące dostępnych zasobów litu również się zwiększyły. Mimo to problem wyczerpywania zasobów i kosztów środowiskowych wydobycia pozostaje w mocy. Choć być może odsuwa się w czasie.

Recykling baterii musi się rozwinąć

Odzyskiwanie surowców poprzez recykling może skutecznie zmniejszyć szkody środowiskowe związane z wydobyciem kluczowych surowców, takich jak lit. Zwłaszcza, że wedle szacunków, między 2019 a 2030 rokiem około 11 milionów baterii litowych dokona żywota, stanowiąc potencjalne źródło surowców wtórnych.

Dziś technologia pozwala na odzyskanie do 95 proc. materiału po przetworzeniu baterii litowo-jonowych oraz do 98 proc. ponownego przetworzenia materiału z baterii. Według szacunków Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych w 2016 roku łączną wartość surowców wtórnych zawartych w zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym szacowano na około 55 mld euro.

Mimo tego potencjału, 90 proc. zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego na świecie nielegalnie sprzedano lub skierowano na składowiska odpadów. A w 2020 roku recykling baterii w Unii nie przekraczał 50 proc. Nadal wiele produktów, które zawierają surowce krytyczne, trafia na składowiska odpadów lub jest wywożonych za granicę jako złom.

Choć recykling baterii wydaje się sensowny z perspektywy zwiększania niezależności od ledwie kilku produkujących lit krajów i realizacji celów ekologicznych (pozwoliłby też uniknąć zanieczyszczania środowiska substancjami ze źle składowanych baterii), długo nie był opłacalny.

Proces recyklingu jest energochłonny. Ponadto domaga się licznych regulacji.

Np. dotyczących projektowania baterii tak, by jak najwięcej dało się z nich odzyskać. Albo tworzenia przepisów i systemów umożliwiających ich skuteczną zbiórkę. Czy budowę zakładów przemysłowych, które prowadziłyby recykling na wielką skalę. Do niedawna producenci kładli jednak większy nacisk na zwiększanie żywotności i wydajności baterii niż możliwość ich ponownego wykorzystania.

Jednak rosnące trudności z eksploatowaniem zasobów litu będą zwiększać opłacalność jego recyklingu. Dlatego Unia Europejska w tzw. rozporządzeniu bateryjnym z 2022 roku określiła cele w zakresie odzyskiwania litu ze zużytych baterii (50 proc. do 2027 i 80 proc. do 2031 roku). UE wprowadziła też obowiązek odbioru baterii za darmo oraz procentową ilość materiałów z recyklingu, jaka musi zostać wykorzystana do ich produkcji. Tym samym stworzono po raz pierwszy przepisy regulujące cały cykl życia produktów w ramach gospodarki obiegu zamkniętego.

Przepisy te i wsparcie dla inwestycji w zakłady odzysku surowców z baterii przyczyniły się do uruchomienia inwestycji w zakłady recyklingu baterii w Europie, w tym w Polsce. Bez względu na to, jakie będzie realne tempo odchodzenia od aut spalinowych w Europie i na świecie – era litu nieuchronnie nadchodzi. Im oszczędniej będziemy jednak eksploatować jego zasoby, tym mniej brudna okaże się ta gałąź zielonej transformacji.

Polecamy: