{"vars":{{"pageTitle":"Wydatki na dzieci są nietykalne. Tylko nieliczni odkładają na ich dorosłość","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news"],"pageAttributes":["alimenty","big-infomonitor","dlugi-alimentacyjne","domowy-budzet","dzieci","dzieci-i-mlodziez","finanse-osobiste","konsumpcja-prywatna","koszty-zycia","liczba-dluznikow","main","najnowsze","oszczedzanie","plan-oszczedzania","rejestr-dlugow","rodzice","wydatki-na-edukacje"],"pagePostAuthor":"Emilia Malec","pagePostDate":"24 września 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"09","pagePostDateDay":"24","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":747400}} }
300Gospodarka.pl

Bieżące potrzeby wygrywają z przyszłością. Tak rodzice dzielą domowy budżet

Rodzice najczęściej chronią wydatki na dzieci przed domowymi cięciami, ale znacznie rzadziej odkładają pieniądze na ich dorosłość. Z badania przeprowadzonego dla BIG InfoMonitor wynika, że systematycznie oszczędza na przyszłość dziecka tylko 7 proc. rodziców. Jednocześnie koszty związane z dziećmi są jedną z najrzadszych przyczyn konfliktów dotyczących domowego budżetu – jako źródło sporów wskazuje je 6 proc. badanych.

Znacznie częściej rodziny kłócą się o ogólną sytuację finansową gospodarstwa. Wysokie koszty utrzymania są powodem sporów dla 31 proc. respondentów, a brak oszczędności – dla 16 proc.

Wydatki na edukację, zajęcia dodatkowe, korepetycje czy szkolne wycieczki nie są więc dla rodzin małym obciążeniem. Rodzice traktują je inaczej niż pozostałe koszty: starają się je chronić nawet wtedy, gdy domowy budżet jest napięty.

Na dzieci wydajemy chętnie, z oszczędzaniem jest gorzej

Różnica między bieżącymi wydatkami a długoterminowym oszczędzaniem jest wyraźna. Choć budowa poduszki finansowej była deklarowanym celem na ten rok dla co trzeciego Polaka, ponad jedna piąta badanych chce zwiększać oszczędności, ale nie ma konkretnego planu, jak to zrobić.

Efekt? Regularne odkładanie pieniędzy z myślą o przyszłym wsparciu dziecka deklaruje zaledwie 7 proc. rodziców. Częściej na pierwszym miejscu znajdują się inne cele domowego budżetu. Wypoczynek wskazało 17 proc. badanych, a zdrowie 15 proc.

– Rodzice częściej finansują bieżące potrzeby dzieci – edukację, zajęcia dodatkowe czy rozwijanie zainteresowań – niż regularnie odkładają pieniądze na ich przyszłość. To zrozumiałe: wydatki wymagające pokrycia tu i teraz konkurują z oszczędzaniem, którego efekty są odłożone w czasie. Systematyczne budowanie kapitału dla dzieci wciąż nie jest powszechnym nawykiem – mówi Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

To właśnie tu pojawia się najważniejszy paradoks badania. Rodzice są gotowi ponosić koszty związane z rozwojem dziecka dziś, ale znacznie rzadziej budują kapitał, który miałby pomóc mu za kilka czy kilkanaście lat.

Długoterminowe planowanie przegrywa z bieżącymi wydatkami

BIG InfoMonitor zwraca uwagę, że oszczędzanie na przyszłą edukację czy start w dorosłość wymaga dwóch rzeczy, które przy napiętym budżecie bywają szczególnie trudne: regularności i rezygnacji z części obecnej konsumpcji.

Paweł Szarkowski uważa, że Polacy coraz lepiej radzą sobie z reagowaniem na bieżące problemy finansowe. Gdy sytuacja tego wymaga, ograniczają wydatki i szukają oszczędności. Słabszym punktem jest natomiast wieloletnie planowanie, wyznaczanie celów i konsekwentne odkładanie pieniędzy.

Do tego dochodzą zmiany w podejściu do samodzielności młodego pokolenia. Część rodzin zakłada, że jeśli zapewni dziecku edukację i odpowiednie narzędzia na starcie, później młody człowiek sam poradzi sobie z finansami. Tyle że brak oszczędności na dzieci nie musi być świadomą konsekwencją takiego modelu wychowania.

Największe spory wywołuje codzienny koszt życia

Choć rodziny oszczędzają na przyszłość dzieci rzadko, same wydatki na najmłodszych nie są głównym źródłem napięć. Trafiają raczej do tej części budżetu, którą rodzice próbują ograniczać w ostatniej kolejności.

– Napięcia wokół domowych finansów wynikają przede wszystkim z rosnących kosztów życia, rachunków i ogólnej kondycji budżetu. Dlatego Polacy znacznie częściej kłócą się o sytuację finansową gospodarstwa domowego niż o pieniądze przeznaczane na dzieci. Koszty związane z dziećmi wydają się być traktowane jako priorytetowe, konieczne i społecznie akceptowane, dlatego rzadko stają się przedmiotem sporów – mówi Paweł Szarkowski.

Nie każda rodzina może myśleć o oszczędzaniu

W niektórych rodzinach problemem jest brak środków na bieżące utrzymanie dziecka. Jednym z powodów są nieuregulowane alimenty.

Na koniec lipca 2026 r. długi alimentacyjne wpisane do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor sięgały blisko 16,9 mld zł. Należnych dzieciom pieniędzy nie płaciło prawie 280 tys. rodziców, a średnia zaległość jednego dłużnika alimentacyjnego wynosiła 60,4 tys. zł.

W takich rodzinach ciężar, który generują wydatki, często spada na jednego opiekuna i oznacza bardzo ograniczony budżet, a przy większej liczbie dzieci problem jest jeszcze bardziej widoczny. Efekt jest łatwy do przewidzenia: trudno zamienić gotowość do finansowania dziecka w regularne odkładanie pieniędzy na jego przyszłość.

– W przypadku wielu rodzin wyzwaniem jest brak środków, a zadłużenie z tytułu nieuregulowanych alimentów nadal stanowi istotną część problemu zaległych zobowiązań. To pokazuje, że obok rodziców aktywnie inwestujących w rozwój swojego potomstwa funkcjonuje również grupa osób, dla których potrzeby rozwojowe ich własnych dzieci nie są najistotniejsze – mówi Paweł Szarkowski.

Badanie „Spory o budżet domowy” przeprowadziła dla BIG InfoMonitor firma Quality Watch metodą CAWI w lutym 2026 r. Wzięło w nim udział 1070 osób.


Polecamy także: