Polacy w lipcu zwiększyli średnie miesięczne wydatki na największych platformach zakupowych do 825 zł – wynika z danych aplikacji whenUbuy. To o 6 proc. więcej niż średnia z poprzednich trzech miesięcy. Największa zmiana dotyczy chińskich platform, gdzie średnia cena pojedynczego produktu wzrosła z 22 zł w czerwcu do 29 zł w lipcu.
Mimo nowych ceł nałożonych przez Unię Europejską konsumenci nie wycofali się z zakupów, tylko zmienili sposób kupowania. Zgodnie z nowymi przepisami każdy produkt zostanie objęty stałą opłatą w wysokości trzech euro, czyli około trzynastu złotych. Dlatego teraz podczas pojedynczych zakupów Polacy zamawiają mniej produktów, za to częściej sięgają po towary o wyższej wartości.
Na całym rynku średnia cena jednego produktu wzrosła o 3 proc. W przypadku chińskich platform skok był jednak znacznie większy, bo wyniósł aż 31 proc.
– Dane pokazują, że przynajmniej na razie nie obserwujemy negatywnego wpływu zmian celnych na wartość zakupów realizowanych na chińskich platformach. Polacy wydają podobne kwoty jak wcześniej, jednak wybierają mniej produktów o wyższej wartości. To raczej zmiana sposobu kupowania niż rezygnacja z zakupów – mówi Ewa Kraińska, właścicielka whenUbuy.
Temu po cłach nadal przyciąga kupujących
Na chińskich platformach miesięczne wydatki użytkowników utrzymały się na stabilnym poziomie i ponownie przekroczyły 300 zł na osobę. To ważny sygnał, bo wprowadzone od lipca cła mogły sugerować spadek zainteresowania zakupami na takich platformach jak Temu.
Na razie dane pokazują inny scenariusz. Polacy nie odwrócili się od tanich platform z Chin, lecz inaczej kompletują zamówienia. Zamiast wielu tańszych produktów w koszyku częściej pojawiają się droższe towary.
Taki ruch może mieć kilka przyczyn. Konsumenci mogą bardziej kalkulować opłacalność zakupów po zmianach celnych albo skupiać się na produktach, które nadal uznają za warte sprowadzenia. Źródłowe dane nie rozstrzygają, który mechanizm dominuje, ale jasno pokazują, że sama wartość zakupów nie spadła.
Płatności odroczone rosną na Temu
Zmienia się też sposób płacenia za zakupy online. BLIK odpowiada już za 22 proc. transakcji realizowanych na największych platformach zakupowych. Na Allegro jego udział wzrósł do 23 proc.
Liderem na Allegro jest jednak Allegro Pay. Ta metoda odpowiada za 29 proc. transakcji, wobec 26 proc. miesiąc wcześniej. To pokazuje, że płatności odroczone coraz mocniej wchodzą do codziennych zakupów internetowych.
Jeszcze większy skok widać na Temu. Usługi Buy Now, Pay Later, czyli „kup teraz, zapłać później”, takie jak Klarna i PayPo, odpowiadały już za 31 proc. transakcji. To niemal trzy razy więcej niż w poprzednich miesiącach i najwyższy wynik od początku analiz prowadzonych przez whenUbuy.
Dla klientów oznacza to większą elastyczność przy płaceniu, ale dla rynku jest to także sygnał, że e-commerce coraz silniej konkuruje wygodą całego procesu. Liczy się nie tylko cena produktu, ale też sposób zapłaty, szybkość dostawy i łatwość ewentualnego zwrotu.
Paczkomaty jeszcze mocniejsze
Polacy nadal chętnie wybierają automaty paczkowe. W lipcu ich udział w rynku wzrósł o 3 punkty procentowe względem czerwca.
Ten wynik potwierdza, że elastyczny odbiór przesyłek stał się jednym z najważniejszych elementów zakupów internetowych. Klient nie musi czekać na kuriera ani dostosowywać dnia do dostawy, może odebrać paczkę wtedy, kiedy mu pasuje.
Sklepy internetowe traktują automaty paczkowe jak coraz ważniejszy element konkurencji. Jeżeli ceny i asortyment są podobne, o wyborze sprzedawcy może decydować właśnie wygoda dostawy.
Zwrotów jest mniej, ale moda nadal wraca do sklepów
W lipcu udział zwrotów spadł do 7 proc. wszystkich zamówień. To o 1 punkt procentowy mniej niż miesiąc wcześniej.
Najwięcej produktów wraca w kategorii moda – tam zwracanych jest ponad 21 proc. zakupów. To nie zaskakuje, bo ubrania i buty trudniej dopasować bez przymierzenia, a zakupy internetowe w tej kategorii często oznaczają zamawianie kilku rozmiarów lub wariantów.
Różnice między markami są jednak duże. Najwyższy poziom zwrotów whenUbuy odnotowało w Zarze, gdzie wskaźnik wyniósł 50 proc. W H&M było to 41 proc., a w Zalando 36,5 proc.
Te dane są ciekawe także z innego powodu. Sklepy internetowe takie jak Zara i H&M pobierają opłaty za zwrot produktów, a mimo to mają wyższy odsetek odsyłanych zamówień niż Zalando, które oferuje darmowe zwroty. Sama opłata nie przesądza więc o zachowaniu klienta.
– Można odnieść wrażenie, że płatny zwrot skutecznie zniechęca klientów do odsyłania produktów. Nasze dane tego nie potwierdzają. Wielu konsumentów nie ma nawet świadomości, że ponosi taki koszt, ponieważ jest on automatycznie potrącany z kwoty zwrotu. Znacznie większe znaczenie ma wygoda całego procesu oraz możliwość szybkiego odesłania produktu – mówi Ewa Kraińska.
E-commerce wygrywa wygodą
Lipcowe dane whenUbuy pokazują, że polski handel internetowy dobrze znosi zmiany rynkowe. Konsumenci nie przestali kupować po wprowadzeniu nowych ceł na chińskich platformach. Dodatkowo płatności odroczone, BLIK, automaty paczkowe i szybkie zwroty stają się częścią tego samego wyścigu o klienta.
Sklepy internetowe mogą dojść do prostego wniosku: sama cena już nie wystarczy. Klient patrzy na cały proces: chce szybko zapłacić, wygodnie odebrać przesyłkę i bez nerwów odesłać produkt, jeśli zakup okaże się nietrafiony.
WhenUbuy to aplikacja, która łączy historię zakupów użytkownika z różnych sklepów, m.in. Allegro, Temu i Media Expert. Platforma automatycznie rozpoznaje zamówienia i zbiera dane o sklepie, dacie zakupu, formie płatności, dostawie oraz zwrocie. Na podstawie zagregowanych danych whenUbuy analizuje zmiany zachowań zakupowych użytkowników.