Męskość coraz rzadziej daje się opisać jednym wzorcem, co znajduje odzwierciedlenie także w danych dotyczących rynku mieszkaniowego. Z raportu Otodom „Męskie oblicza szczęścia” wynika, że zmienia się sposób, w jaki mężczyźni podejmują decyzje o zakupie mieszkania, zaciąganiu kredytu hipotecznego i stabilizacji życiowej.
Dom coraz rzadziej jest dla nich wyłącznie wyznacznikiem statusu materialnego. Częściej pełni funkcję zaplecza codziennego życia, relacji rodzinnych i bezpieczeństwa, również w kontekście niepewności ekonomicznej i rosnących kosztów utrzymania.
Badanie Otodom pokazuje, że współcześni mężczyźni częściej niż wcześniej łączą decyzje mieszkaniowe z pełnionymi rolami społecznymi i rodzinnymi. Wśród respondentów widoczni są m.in. aktywni sąsiedzi, ojcowie intensywnie zaangażowani w wychowanie dzieci oraz osoby sprawujące długoterminową opiekę nad bliskimi. Te role mają bezpośredni wpływ na wybór lokalizacji, metrażu czy formy finansowania nieruchomości. W tle pozostają kwestie kredytu hipotecznego, stabilności dochodów i odporności budżetu domowego, które coraz częściej definiują, czym w praktyce jest dziś mieszkaniowa stabilizacja.
Mniejsza presja na przeprowadzkę
Z danych Otodom wynika, że mężczyźni rzadziej niż kobiety odczuwają presję zmiany miejsca zamieszkania. Co czwarty badany mężczyzna deklaruje, że mieszka w tym samym miejscu od urodzenia, podczas gdy wśród kobiet odsetek ten jest wyraźnie niższy (19 proc.). Decyzje mieszkaniowe mężczyzn są częściej zakorzenione w lokalnych relacjach i poczuciu sprawczości.
Aż 33 proc. respondentów wskazuje, że wspólny światopogląd i podobne postawy polityczne wzmacniają więzi sąsiedzkie. Z kolei 46 proc. jest zdania, że możliwość polegania na sąsiadach daje im spokój psychiczny. Sąsiedztwo staje się więc nie tylko dodatkiem do miejsca zamieszkania, lecz ważnym elementem jakości życia.
Ojcostwo punktem zwrotnym
Narodziny dziecka są jednym z najsilniejszych impulsów do zmiany sytuacji mieszkaniowej. Aż 81 proc. mężczyzn wskazuje, że wejście w rolę ojca było dla nich momentem przełomowym w myśleniu o domu. W tej grupie przeprowadzka nie jest dodatkiem do innych planów życiowych, ale decyzją strategiczną.
Raport pokazuje też różnice w postrzeganiu wspólnego zamieszkiwania z dorosłymi dziećmi. Matki częściej tłumaczą je względami ekonomicznymi, natomiast ojcowie widzą w nim przede wszystkim bliskość i komfort wynikający z bycia razem.
Kredyt obciąża psychicznie
Choć własne mieszkanie wciąż jest dla mężczyzn ważnym symbolem stabilności, kredyt hipoteczny coraz częściej bywa źródłem napięcia. 70 proc. badanych mężczyzn deklaruje, że kredyt negatywnie wpływa na ich spokój i komfort psychiczny. To więcej niż wśród kobiet (66 proc.).
Dla 46 proc. mężczyzn główną motywacją do spłaty zobowiązania jest chęć obniżenia stresu związanego z kredytem. Co więcej, częściej niż kobiety irytują się osobami chwalącymi się spłatą kredytów przed podwyżkami stóp procentowych i wzrostem rat. Jednocześnie 59 proc. mężczyzn uważa zakup mieszkania za dobrą inwestycję kapitału mimo wysokiego kosztu emocjonalnego zadłużenia. U kobiet ten odsetek wynosi 64 proc.
Gniazdownicy? Nie, raczej opiekunowie
Dom coraz częściej oznacza potrzebę bliskości, a nie wyłącznie fizyczną przestrzeń.
– Obserwując zmiany demograficzne, od starzenia się społeczeństwa po nowe modele naszych rodzin, widzimy wyraźnie, że utarta definicja męskości przestaje wystarczać. Dziś bycie głową rodziny to już nie tylko zapewnienie finansowej stabilności czy dachu nad głową. To przede wszystkim gotowość do bycia blisko, do partnerstwa i współodpowiedzialności za domowe relacje – komentuje Anna Adrian, Head of Marketing w Otodom.
– W debacie o męskości wciąż zaskakująco rzadko mówi się o mężczyznach, którzy mieszkają z rodzicami nie dlatego, że „nie dorośli”, lecz dlatego, że stali się ich opiekunami – mówi socjolog prof. Tomasz Sobierajski.
W grupach wiekowych 18-24 oraz 66+ mężczyźni częściej niż kobiety sprawują opiekę nad bliskimi. Co istotne, dotyczy to częściej rodziców lub partnerów niż dzieci.
– W tej codziennej trosce mężczyzn-opiekunów kryje się ogromna wartość społeczna. Może ona stać się punktem oparcia, a nie balastem: źródłem sensu, zakorzenienia i poczucia bycia potrzebnym. W świecie, który często spycha mężczyzn w stronę emocjonalnej izolacji, taka relacja bywa jedną z nielicznych stabilnych i długotrwałych więzi międzypokoleniowych. Dlatego tak ważne jest, by patrzeć na to zjawisko bez uproszczeń. Męska opiekuńczość nie jest słabością ani rezygnacją, lecz przejawem siły – cichej, pozbawionej patosu, a jednocześnie fundamentalnej dla funkcjonowania rodzin – komentuje prof. Tomasz Sobierajski, ekspert w raporcie Otodom.
Co ciekawe, rodzice różnie tłumaczą też fakt, że dorosłe dzieci nadal z nimi mieszkają. Matki częściej wskazują względy ekonomiczne, podczas gdy ojcowie widzą w tym przede wszystkim bliskość i komfort wynikający z bycia razem.
Powrót do wspólnoty
Na drugim biegunie znajduje się archetyp „Powracającego Ojca” – mężczyzny w bardzo dojrzałym wieku, który po latach skupienia na roli żywiciela rodziny potrzebuje bycia obecnym. Według Equimundo 54 proc. mężczyzn zgadza się ze stwierdzeniem „nikt tak naprawdę mnie nie zna”, co w realiach domowych może oznaczać poczucie niewidzialności i osamotnienia.
Jak to zmienić? Otodom wskazuje, że jedną z odpowiedzi jest rola „Aktywnego Sąsiada”, który angażuje się w życie lokalnej społeczności i czerpie z tego poczucie przynależności. Co trzeci aktywny sąsiad to osoba na emeryturze, co pokazuje, że sprawczość i relacje nie kończą się wraz z aktywnością zawodową.
– Z perspektywy projektowania osiedli dobre życie nie zaczyna się od metrażu mieszkania, lecz od tego, kto mieszka za ścianą. „Aktywny Sąsiad” to ten, który pożycza wiertarkę, pomaga przy płocie i zagada na ławce. Dojrzali mężczyźni częściej niż inni wykazują się sąsiedzkim zaangażowaniem – mówi dr Agnieszka Labus, architektka długowieczności z LAB 60+.