Odpady drzewne i drewnopochodne są obecnie problematyczne do zagospodarowania. W Polsce co roku powstaje ich ok. 1,3 mln ton. Część pozostałości z produkcji płyt mogłaby zostać wykorzystana w fabrykach do wytwarzania energii, ale branża przekonuje, że blokują to nieprecyzyjne przepisy. Zamiast zasilić proces technologiczny, pył trafia więc do silosów, na ciężarówki i do zewnętrznych firm zajmujących się jego zagospodarowaniem.
Dane pochodzą z raportu Polityki Insight „Więcej z drewna. Jak usprawnić system recyklingu drewna w Polsce”. Problem dotyczy m.in. materiałów powstających podczas produkcji płyt drewnopochodnych. Branża chciałaby część z nich traktować jako produkt uboczny i ponownie wykorzystać we własnych zakładach, zamiast klasyfikować je jako odpad.
Pył, zamiast do kotła, trafia na ciężarówkę
Produkcja płyt generuje różne pozostałości, w tym pył. Dla fabryki mógłby być on źródłem energii potrzebnej do procesów technologicznych. Obecne zasady sprawiają jednak, że przedsiębiorstwo musi najpierw go zgromadzić, a następnie wywieźć poza zakład.
– Musimy go zgromadzić w silosie, załadować na ciężarówki i wywieźć na zewnątrz do specjalistycznych firm, które zajmują się jego utylizacją bądź wykorzystywaniem w innych rodzajach gospodarki – mówi Waldemar Zawiślak, członek zarządu i dyrektor sprzedaży w EGGER Biskupiec.
Według raportu rozwiązaniem mogłoby być określenie takich pyłów jako produktu ubocznego, a nie odpadu. Z punktu widzenia zakładów zmiana pozwoliłaby wykorzystać materiał tam, gdzie powstał, zamiast organizować jego transport i dalsze zagospodarowanie.
Ten problem to także przykład niewykorzystanego potencjału gospodarki obiegu zamkniętego, czyli modelu, w którym odpady i pozostałości z jednego procesu ponownie stają się surowcem. W tym przypadku chodziłoby o zamianę pyłu w energię cieplną potrzebną fabryce.
Przepisy zależą od interpretacji urzędu
Problem wyszedł już poza dyskusję między przedsiębiorcami. 31 lipca połączone sejmowe komisje do spraw Deregulacji oraz Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa zajmowały się barierami prawnymi i proceduralnymi ograniczającymi recykling drewna i odpadów drewnopochodnych.
Przedstawiciele branży zwracali uwagę m.in. na kwalifikowanie pozostałości z produkcji oraz długie postępowania administracyjne. Komisje przyjęły dezyderat skierowany do premiera – czyli formalny postulat parlamentarny wzywający administrację do zajęcia się konkretnym problemem. Dokument dotyczy m.in. klasyfikacji odpadów, standardów emisyjnych i drewna energetycznego, ale sam w sobie nie zmienia obowiązujących przepisów.
Według Waldemara Zawiślaka problemem jest również różne stosowanie tych samych regulacji w poszczególnych częściach kraju.
– Przede wszystkim zależy nam na tym, aby przepisy były precyzyjne, żeby określały, jak powinna wyglądać ta materia, żeby nie dawały pola do interpretacji. Każdy urzędnik może po swojemu zinterpretować dany przepis, który obecnie obowiązuje, i w różnych regionach naszego kraju marszałek może wydać zupełnie przeciwstawne pozwolenie czy rozporządzenie dla danego zakładu, który funkcjonuje w tym miejscu. Najbardziej nam zależy na precyzyjnych przepisach – mówi przedstawiciel EGGER Biskupiec.
Branża drzewna patrzy też na rachunki za energię
Spór o odpady drzewne i drewnopochodne ma dla producentów wymiar finansowy. Według raportu Polityki Insight po 2022 r. koszty energii i pracy wzrosły o kilkadziesiąt procent, co osłabiło konkurencyjność wielu polskich producentów mebli.
Wykorzystanie pyłu do produkcji ciepła mogłoby ograniczyć część tych kosztów. Zakład zużywałby mniej gazu ziemnego, a dodatkowo ograniczyłby transport materiału ciężarówkami, a więc zmniejszyłoby także zużycie paliwa potrzebnego do jego wywozu.
– Pełne wykorzystanie zasobów, którymi już dysponujemy, pozwoli nam obniżyć koszty produkcji. Przetwarzając powstający pył na energię cieplną na potrzeby fabryki, możemy ograniczyć zużycie gazu ziemnego i ropy naftowej potrzebnej do jego wywozu ciężarówkami. To najprostsza droga, aby zredukować konsumpcję paliw kopalnych, wytworzyć tańszy produkt i zwiększyć naszą przewagę rynkową – tłumaczy Zawiślak.
Jak to robią Niemcy?
Raport Polityki Insight jako przykład innego podejścia opisuje Niemcy. Tam odpady drzewne dzieli się na cztery grupy – od czystego drewna po odpady niebezpieczne. Każda kategoria ma przypisane określone sposoby zagospodarowania.
Zdaniem ekspertów podobne rozróżnienie w Polsce pozwoliłoby lepiej dopasować sposób postępowania do rzeczywistego składu i ryzyka danego materiału. Obecnie przepisy mogą traktować bardzo różne odpady według jednego schematu, choć jednorodne pozostałości z produkcji płyt mają inny profil niż drewno zawierające niebezpieczne substancje.
Dr hab. inż. Wojciech J. Cichy z Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Przemysłu Płyt Drewnopochodnych zwraca uwagę, że obecne wymagania dotyczące termicznego przekształcania obejmują także materiały, których skład jest dobrze znany. Według niego wiąże się to z dodatkowymi obowiązkami emisyjnymi i kosztami dla producentów.
Jednocześnie nie każdy odpad drzewny nadaje się do ponownego wykorzystania. Cichy tłumaczy, że część materiałów może być niebezpieczna i powinna trafić bezpośrednio do odpowiedniej instalacji, a nie np. do kontenerów przeznaczonych na surowiec do produkcji płyt meblowych. Problem w tym, że obecne regulacje – według eksperta – nie różnicują takich materiałów wystarczająco precyzyjnie.
– Obecnie jednak prawo traktuje wszystkie te materiały w jednakowy sposób, opierając się na sztywnych wymogach dotyczących termicznego przekształcania i ignorując rzeczywisty profil ryzyka – dodaje Wojciech J. Cichy.
Branża nie domaga się więc zniesienia zasad dotyczących odpadów, lecz ich dokładniejszego podziału. W grę wchodzi jednocześnie kilka interesów: bezpieczeństwo środowiskowe, ograniczenie zużycia paliw kopalnych, koszty produkcji, konkurencyjność oraz możliwość ponownego wykorzystania surowca, który dziś często opuszcza zakład jako odpad.