{"vars":{{"pageTitle":"Pięć powodów, dla których ruch lotniczy nie mógł odbudować się w 2022","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["ceny-biletow-lotniczych","covid-19","lotnictwo","main","omikron","pandemia","transport"],"pagePostAuthor":"Emilia Derewienko","pagePostDate":"4 stycznia 2023","pagePostDateYear":"2023","pagePostDateMonth":"01","pagePostDateDay":"04","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":455436}} }
300Gospodarka.pl

Pięć powodów, dla których ruch lotniczy nie mógł odbudować się w 2022 roku

Jaki był rok 2022 dla europejskiej branży lotniczej? Kiedy w styczniu myśleliśmy, że najgorsze już za nami, pojawiły się wątki, rzucające nowe światło na odbudowę ruchu lotniczego po pandemii. Przypomnijmy, co zelektryzowało lotnictwo najbardziej w ostatnich 12 miesiącach.

W minionym roku w Europie odbyło się 9,3 miliona lotów – wynika z danych Eurocontrol, europejskiej agencji zajmującej się bezpieczeństwem żeglugi powietrznej. To o 1,8 mln lotów mniej niż w roku 2019, ostatnim przed pandemią, ale zarazem o ponad 3 mln lotów więcej niż rok wcześniej. I jednocześnie odpowiada to 83 proc. ruchu z roku 2019.

Co w 2022 roku sprawiało, że był on szczególnie trudny i problematyczny dla branży lotniczej w Europie?

1. Omikron – nowy wariant COVID-19

Pod koniec 2021 roku pojawił się nowy, bardzo zaraźliwy wariant koronawirusa – Omikron. Po dwóch latach restrykcji transportowych wywołanych pandemią, kiedy branża stopniowo wracała do życia, Omikron przywrócił dawne obawy i ograniczenia.

Ruch lotniczy w Europie, z poziomu 78 proc. ruchu z roku 2019, zmalał do 68 proc., poszczególne państwa, jak Wielka Brytania, zaczęły na powrót wprowadzać limity w podróżach lotniczych. Pasażerowie z dozą nieufności i obawą podchodzili do podróży lotniczych, co również miało odbicie w statykach.

2. Zablokowanie ruchu lotniczego na Wschód

Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Po inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku, na skutek sankcji, Rosja zamknęła przestrzeń powietrzną dla zachodnich linii lotniczych. Ale i nie czekając na sankcje Putina, pierwszego dnia ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę Polskie Linie Lotnicze LOT zdecydowały się zawiesić połączenia do atakowanego kraju, a także do Rosji.

Wielu przewoźników, zwłaszcza tych, którzy swoją działalność biznesową opierali na połączeniach do Azji nad Syberią, musiało zamierzyć się z wydłużeniem trasy lotu. W ekstremalnych przypadkach – nawet o kilka godzin, co powodowało poważne straty linii i zmiany w harmonogramach. Jak w przypadku linii Finnair.

3. Wysokie ceny paliwa lotniczego

Wojna w Ukrainie miała jeszcze jeden bardzo ważny skutek. Niemal z dnia na dzień podrożało paliwo lotnicze. Miesiąc po ataku Rosji ceny ropy wynosiły 150 dol. za baryłkę, co oznacza wzrost o 39 proc. w ujęciu miesięcznym i aż o 121 proc. rok do roku – podawało wówczas Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA).

Na początku czerwca baryłka kosztowała już 178 dolarów – 150 procent więcej niż przed rokiem.

Widać to było wyraźnie w kosztach linii lotniczych – ceny paliwa zaczęły poważnie dawać się we znaki przewoźnikom i stanowić poważną pulę w kosztach operacyjnych. Przed wojną było to ok. 25 proc., po ataku Rosji – nawet 40 proc.

4. Wysokie ceny biletów lotniczych

A to z kolei spowodowało znaczne podwyższenie biletów lotniczych. Nie byliśmy na nie przygotowani, ale też – jak wynika ze statystyk – podróżnych one w większości nie zniechęciły. Przeciwnie, chętnych na latanie było więcej niż zazwyczaj. Wpłynęły na to zwłaszcza dwa czynniki – lato 2022 roku było pierwszym po pandemii bez większych restrykcji transportowych. I drugie – podróżni po prostu bardzo chcieli powrócić do normalności i polecieć na wakacje. Najlepiej za granicę.

5. Opóźnienia, strajki, zastoje na lotniskach

Szybko okazało się, że lotnictwo nie jest gotowe na scenariusz wzmożonego popytu na podróże lotnicze. Głównie z powodu niedoborów kadrowych. W czasie pandemii z pracy w sektorze mogło odejść nawet 600 tys. osób. Zatrudnienie kolejnego pracownika na lotnisku także wymagało czasu.

W obliczu niepewnej przyszłości branży oraz dobrej ogólnej sytuacji na rynku pracy w 2021 r. wiele osób pracujących na lotniskach lub w samolotach (m.in. załogi pokładowe) postanowiło zmienić pracę i zainwestowało w nowe kompetencje. Dlatego też sezonowi turystycznemu w roku 2022 towarzyszyły duże komplikacje na lotniskach.

Złe warunki pracy i niewielka płaca oferowane przez podmioty lotnicze spowodowały strajki w największych liniach lotniczych, takich jak Ryanair, Wizz Air czy easyJet. Głośno było także o ogromnym proteście pracowników naziemnych Lufthansy i konieczności odwołania przez te linie tysiąca lotów jednego dnia.

W obliczu niedoboru personelu oraz strajków o odwołaniu części lotów zdecydowały m.in. największe w Europie lotniska – Londyn-HeathrowFrankfurt oraz Amsterdam.

Branża lotnicza, powolnie odradzająca się po pandemii, borykała się z ogromnymi niedoborami kadr. Dotyczyło to zarówno pilotów czy stewardes, ale także pracowników obsługi technicznej, którzy zostali zwolnieni na początku pandemii, gdy ruch lotniczy praktycznie zamarł.

Linie lotnicze obcinały więc swoje rozkłady z powodu braku pracowników. Na lotniskach tworzyły się zatory, pasażerowie koczowali w terminalach. Wiele linii lotniczych musiało odwołać swoje loty.

Co czeka lotnictwo w tym roku?

Dobre wieści dotyczące rozwoju lotnictwa w tym roku płyną z Eurocontrol. Agencja przewiduje, że ruch lotniczy w Europie osiągnie poziom 92 proc. z roku 2019. Pełna odbudowa, czyli powrót do tej samej liczby pasażerów co przed pandemią, ma nastąpić w roku 2025. To rok później niż przewidywano w czerwcu 2022, w scenariuszu bazowym, czyli najbardziej realistycznym.

Więcej o problemach lotnictwa w 2022 roku pisaliśmy tutaj: