{"vars":{{"pageTitle":"Podatek cukrowy może uderzyć tam, gdzie jest więcej owoców","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["instytut-staszica","jablka","konsumenci","main","monitor-sadowy-i-gospodarczy","najnowsze","napoje","napoje-bezalkoholowe","oplata-cukrowa","owoce-i-warzywa","podatek-cukrowy","producenci-napojow","przetworcy-owocow","przetworstwo-spozywcze","rolnictwo","rolnicy","wybory-konsumenckie"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"14 lipca 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"07","pagePostDateDay":"14","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":746709}} }
300Gospodarka.pl

Napoje owocowe mogą mocno podrożeć. Rykoszetem dostaną polscy sadownicy

Jeśli zmieni się konstrukcja opłaty cukrowej, to napoje owocowe i owocowo-warzywne z co najmniej 20-proc. zawartością soku mogą znacznie podrożeć. Z raportu Instytutu Staszica wynika, że ceny wzrosną nawet o 16,5 proc. Wyższy podatek cukrowy i jego konsekwencje mogą uderzyć i w konsumentów, i w polskich sadowników. Mniejsza sprzedaż takich napojów oznaczałaby spadek zapotrzebowania na krajowe owoce i warzywa.

Spór dotyczy napojów zawierających co najmniej 20 proc. soku. Obecne przepisy dają im preferencyjne traktowanie w systemie podatkowym. Według Instytutu Staszica przez lata zachęcało to producentów do zwiększania udziału naturalnych wsadów owocowych i do współpracy z krajowymi dostawcami.

Opłata cukrowa to dodatkowa danina nakładana na część słodzonych napojów. Jej oficjalnym celem jest ograniczanie spożycia cukru, ale autorzy raportu twierdzą, że w proponowanej formule mocniej zadziała fiskalnie niż zdrowotnie. Innymi słowy: może zwiększyć wpływy z podatków, ale nie musi poprawić sposobu odżywiania konsumentów.

Napoje mogą być droższe i gorsze jakościowo

Z modelu zaprezentowanego przez Instytut Staszica wynika, że zmiana zasad opodatkowania przełożyłaby się na wyższe ceny detaliczne. W przypadku napojów z ponad 20-proc. zawartością soku wzrost mógłby sięgnąć 16,5 proc.

Autorzy raportu oceniają, że sam wzrost ceny nie gwarantuje poprawy nawyków żywieniowych. Widzą za to inne ryzyko: producenci mogą ograniczać zawartość soku, żeby zmniejszyć koszty i dostosować się do nowych warunków.

– Podatek cukrowy w proponowanej formule jest przede wszystkim instrumentem fiskalnym, a nie skutecznym narzędziem polityki zdrowotnej. Jego konsekwencją będzie obniżenie jakości napojów dostępnych na polskim rynku poprzez ograniczenie zawartości soku do niskiego poziomu, zbliżonego do średniej europejskiej – mówi dr Piotr Balcerowski, wiceprezes Instytutu Staszica.

Ekspert dodaje, że taki scenariusz oznaczałby mniejszy udział naturalnie występujących składników odżywczych w napojach. Według niego może też zatrzymać trend zwiększania udziału soku w produktach dostępnych na polskim rynku.

Jabłka są sercem polskiego przetwórstwa

Polska należy do największych producentów owoców w Unii Europejskiej i jest największym producentem jabłek w Europie. W 2025 r. krajowe zbiory owoców oszacowano na ponad 4,1 mln ton. Z tego około 3,7 mln ton stanowiły jabłka.

To właśnie one dominują w polskim sadownictwie. Według raportu odpowiadają za blisko 80 proc. wszystkich owoców produkowanych w kraju. Około 2,7 mln ton, czyli 71 proc. krajowej produkcji jabłek, trafia do przetwórstwa. Ten sektor jest dla sadowników szczególnie ważny w latach wysokich zbiorów. Pozwala zagospodarować nadwyżki owoców, które nie trafią do bezpośredniej sprzedaży konsumentom. Dzięki temu ogranicza presję na spadek cen skupu.

Branża soków, nektarów oraz napojów owocowo-warzywnych jest jednym z największych odbiorców polskich owoców. Wykorzystuje m.in. jabłka, czarne porzeczki, aronię, wiśnie i marchew.

Sama branża napojowa zużywa rocznie ponad 360 tys. ton jabłek. To blisko 10 proc. całkowitej produkcji tych owoców w Polsce. Instytut Staszica szacuje, że ograniczenie sprzedaży napojów mogłoby zmniejszyć zapotrzebowanie przemysłu napojowego na krajowe owoce i warzywa o około 120 tys. ton rocznie. A to i tak optymistyczny scenariusz, bo w przypadku reformulacji produktów (polegającej na obniżeniu zawartości soku) skala spadku byłaby jeszcze większa.

Raport podaje też węższy szacunek: sama zmiana konstrukcji i podwyższenie opłaty cukrowej mogłyby ograniczyć zakupy krajowych surowców rolnych o ponad 30 tys. ton rocznie. Najbardziej odczułyby to jabłka przemysłowe, czyli podstawowy surowiec branży przetwórczej. Sadownicy odczuliby to jako kolejny cios kosztowy. Już teraz zmagają się ze wzrostem kosztów energii, pracy, transportu i przechowywania owoców.

Producenci zmieniali receptury pod obecne reguły

Obecny system przez lata wpływał na strategie producentów.

– Przez lata producenci dostosowywali swoje produkty do obowiązujących regulacji, zwiększając zawartość soku, modyfikując receptury i rozwijając ofertę zgodną zarówno z oczekiwaniami państwa, jak i konsumentów. Jeżeli dziś reguły te zostaną istotnie zmienione, przedsiębiorcy otrzymają sygnał, że długoterminowe inwestycje oraz przewidywalność otoczenia prawnego mają ograniczone znaczenie – mówi dr Piotr Balcerowski.

To ważne szczególnie dla polskich firm. Instytut Staszica podaje, że krajowy kapitał odpowiada za 70-80 proc. rynku producentów soków, nektarów oraz napojów owocowych i owocowo-warzywnych.

Osłabienie tej grupy mogłoby otworzyć większą przestrzeń dla międzynarodowych koncernów, które mają większe zasoby finansowe i silniejszą pozycję konkurencyjną. Taki efekt byłby szczególnie dotkliwy dla firm, które wcześniej inwestowały w wyższy udział owoców w napojach.

Instytut chce utrzymania obecnych zasad

Instytut Staszica rekomenduje utrzymanie obecnych zasad opodatkowania sektora soków, nektarów oraz napojów owocowo-warzywnych. Zdaniem autorów raportu obecne regulacje wspierają produkty o wyższej jakości, popyt na krajowe owoce i warzywa oraz pozycję polskich producentów. Bez takiego rozwiązania producenci napojów mogliby ograniczać udział soku w napojach, zastępując go słodzikami i aromatami lub częściej sięgając po tańsze surowce z importu.

Eksperci proponują, aby cele zdrowotne realizować innymi narzędziami. Wymieniają skuteczniejszy nadzór nad rynkiem, edukację żywieniową i konsekwentne egzekwowanie już obowiązujących przepisów.

Dodatkowe obciążenia fiskalne mogłyby wywołać efekt uboczny: wyższe ceny dla konsumentów, mniej soku w części napojów i słabszy popyt na owoce z polskich sadów. To sprawia, że podatek cukrowy wpływa nie tylko na półkę z napojami, ale też na gospodarstwa sadownicze, przetwórstwo i cały łańcuch dostaw oparty na krajowych owocach oraz warzywach.


Przeczytaj także: