Polska została zaproszona na szczyt G20 w 2026 r. w Miami jako gość. Według Instytutu Sobieskiego udział w tej grupie może wesprzeć ekspansję polskich firm i zwiększyć znaczenie kraju na świecie. Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego gospodarka Polski ma w 2026 r. osiągnąć wartość 1,04 bln dol., co dawałoby jej 20. miejsce globalnie. To może przełożyć się na większy wpływ na decyzje gospodarcze i dostęp do nowych rynków.
G20 – klub największych gospodarek
G20 skupia 19 państw oraz Unię Europejską i Unię Afrykańską. Kraje te odpowiadają za około 85 proc. światowego PKB i 75 proc. globalnego handlu.
Najbliższy szczyt odbędzie się w grudniu 2026 r. w Miami w Stanach Zjednoczonych. Polska została zaproszona przez administrację USA po objęciu przez nią przewodnictwa w G20 w grudniu 2025 r. Wcześniej, 3 września 2025 r., zaproszenie dla Karola Nawrockiego przekazał prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podczas spotkania w Białym Domu.
– W związku z zaproszeniem prezydenta na G20 sytuacja Polski jest bardzo obiecująca. To jest wielka szansa i wyróżnienie nie tylko dla polskich obywateli, ale też dla gospodarki. Jako Kancelaria Prezydenta chcielibyśmy to wykorzystać po pierwsze do tego, żeby promować wizję Polski jako kraju dobrego do inwestowania, ale też takiego, w którym dobrze się żyje – mówi Karol Rabenda, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.
Polska chce stałego miejsca przy stole
Obecność w G20 ma dla Polski znaczenie nie tylko wizerunkowe. Władze liczą na uzyskanie stałego członkostwa i większy wpływ na decyzje gospodarcze.
– Polska gospodarka jest już na tyle duża, że zasługuje na to, żeby być w tym gronie. To jest też w dużej części decyzja polityczna, ale już sama obecność w G20 powinna sprawić, że trochę podniesiemy nie tylko nasz prestiż, ale też możliwości wpływu na sprawy światowe – podkreśla Karol Rabenda.
Jak zaznacza, w przypadku stałego członkostwa Polska mogłaby skuteczniej reprezentować interesy regionu Europy Środkowo-Wschodniej.
Szybki wzrost gospodarki Polski
Dane wskazują na silny rozwój polskiej gospodarki w ostatnich dekadach. Według informacji przedstawionych podczas Future Finance Summit skumulowany nominalny wzrost PKB Polski od 1990 r. wyniósł 1366 proc.
W tym samym czasie gospodarki rozwinięte zwiększyły swoją wartość 3,5-krotnie. To jeden z argumentów za większą obecnością Polski w globalnych strukturach gospodarczych.
– Ważnym tematem na zbliżającym się szczycie będą sprawy gospodarcze. Polska ma się czym chwalić. Przez ostatnie dekady zrobiliśmy gigantyczny postęp, jeśli chodzi o rozwój gospodarki i polskich firm – mówi Karol Rabenda. – Warto też zwrócić uwagę, że Polska staje się z każdym rokiem coraz ważniejszym partnerem politycznym. To oczywiście ma związek z wojną w Ukrainie i w całej konstrukcji bezpieczeństwa oraz zmieniającej się geopolityki. Jednak siła naszej gospodarki uprawnia nas też do tego, żebyśmy w globalnym układzie sił byli, po pierwsze, uwzględniani, a po drugie, żeby nasz głos bardziej się liczył.
Szansa dla firm i eksportu
Instytut Sobieskiego jest zdania, że udział w G20 może ułatwić polskim firmom wejście na nowe rynki, zwłaszcza poza Europą.
Obecnie ok. 80 proc. polskiego eksportu trafia do krajów Unii Europejskiej, głównie do Niemiec. Obecność w G20 może pomóc w zwiększeniu udziału rynków globalnego Południa, w tym Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji.
– G20 jest okazją do tego, żeby pokazać siłę polskiej gospodarki i wesprzeć polskie firmy w ekspansji. One są obecne na świecie, ale G20 to okazja, aby razem z delegacją prezydenta czy rządu mogły one uczestniczyć w różnych spotkaniach z partnerami z tej grupy – mówi Leszek Skiba, prezes Instytutu Sobieskiego.
Do tej pory Europa Środkowo-Wschodnia nie miała swojej reprezentacji w G20. Polska, jako największa gospodarka regionu, mogłaby pełnić funkcję jego rzecznika. Znaczenie Polski rośnie także w kontekście geopolitycznym, m.in. ze względu na wojnę w Ukrainie i rolę w systemie bezpieczeństwa.
– Ważne jest to, żeby pokazywać perspektywę Europy Środkowej, uwydatnić unikalne doświadczenia związane z wojną, która jest bardzo blisko naszego regionu. Polska w G20 jest też po to, żeby opowiedzieć o znaczeniu Europy Środkowej dla całego świata – podkreśla Leszek Skiba.
Nowy bank dla regionu
W raporcie „Polska w G20 – to dopiero początek” eksperci proponują utworzenie Banku Rozwoju Europy Środkowej i Wschodniej G20.
– Koncepcja utworzenia regionalnego banku analogicznego do Europejskiego Banku Inwestycyjnego została stworzona po to, żeby współpraca, która miała wcześniej format Trójmorza czy Międzymorza, mogła uzyskać bardzo konkretne instytucjonalne rozwiązanie – banku, który wspierałby różnego rodzaju rozwiązania infrastrukturalne, współpracę gospodarczą w zakresie energetyki, a także przemysłu obronnego. Ta inicjatywa jest dzisiaj szeroko dyskutowana, żeby finansować wspólne przedsięwzięcia, móc je monitorować i mobilizować kraje do wspólnej pracy na rzecz integracji – wyjaśnia Leszek Skiba.
Instytucja miałaby finansować inwestycje infrastrukturalne oraz wspierać odbudowę Ukrainy. Bank zapewniałby też większą regionalną „własność” projektów zarówno w sensie interesu strategicznego, jak i korzyści gospodarczych. Kapitał początkowy oszacowano na 5 mld euro, z czego ok. 20 proc. miałoby zostać wniesione w formie gotówki.
Bank miałby działać w trybie zadaniowym i umożliwiać szybsze podejmowanie decyzji inwestycyjnych. W projekcie mogłyby uczestniczyć państwa G20 oraz kraje zaproszone do inicjatyw międzynarodowych, z wyłączeniem Rosji i Białorusi.
– Banki regionalne, gospodarcze czy międzynarodowe banki inwestycyjne opierają się na tym, że ich członkowie wnoszą swój kapitał i później proporcjonalnie do niego i do siły państwa mają w nim swoje udziały. Polska byłaby jednym z członków banku. Oczywiście ważne by było, żeby jej głos był słyszany i żeby stała się jednym z istotniejszych partnerów. Pytanie brzmi, jakie kraje oprócz Polski do niego wstąpią. Zachęcamy, aby przeanalizować to rozwiązanie – mówi prezes Instytutu Sobieskiego.