Dane o sprzedaży detalicznej za styczeń wskazują, że konsumpcja prywatna utrzymuje solidne tempo wzrostu. Tak informacje z GUS ocenia Departament Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao. Według niego wskaźnik nie powtórzy jednak ubiegłorocznego zaskoczenia. Pekao spodziewa się, że sprzedaż wrośnie w tym roku o 3,4 proc. w ujęciu rocznym, choć rok wcześniej wzrost wynosił 3,7 proc.
„W przeciwieństwie do produkcji przemysłowej i budowlanej sprzedaż detaliczna nie rozczarowała. Wręcz przeciwnie – wzrosła w styczniu o 4,4 proc. w skali roku, co jest wartością o 1 pkt proc. lepszą od konsensusu, ale nieco gorszą od grudniowego wzrostu (5,3 proc. rok do roku). Niemniej jednak w szczegółowych kategoriach sprzedaży jest kilka zaskoczeń, sugerujących, że wzorce konsumpcji zostały zaburzone przez niskie temperatury. Mocna sprzedaż detaliczna za styczeń wskazuje, że konsumpcja prywatna utrzymuje solidne tempo wzrostu” – napisali ekonomiści Pekao w komentarzu.
A dlaczego zima namieszała w styczniowej sprzedaży, chociaż nie przyniosła negatywnej niespodzianki? Ekonomiści Pekao tłumaczą to kombinacją zmian sprzedaży na przełomie roku i zaskoczeń względem swoich założeń. Efekt jest jednak subtelny. Przełom roku ma swoją specyfikę ze względu na rozmieszczenie dni wolnych. Według ekonomistów grudzień był zaskakująco mocnym miesiącem, chociaż w końcówce roku trafiło się mało dni roboczych.
Popyt na samochody opadł
Jak zwraca uwagę Pekao, w styczniu bardzo słaba okazała się sprzedaż samochodów. Tu zobaczyliśmy spadek sprzedaży o 4,5 proc. w skali roku, pierwszy od 2,5 roku. Zaskoczenie w tej kategorii było warte ok. 2 pkt proc. dynamiki sprzedaży ogółem. Powód zaskoczenia to zapewne obniżenie od 1 stycznia limitów odliczeń samochodów spalinowych do kosztów uzyskania przychodów.
Fakt, że pomimo tego rozczarowania całość sprzedaży była wyraźnie lepsza od prognozy ekonomistów banku, wystawia dobre świadectwo żywotności konsumpcji w innych kategoriach. Przykładowo, sprzedaż mebli i sprzętu RTV i AGD wyhamowała o ponad 8 pkt proc., z 19,8 do 11,2 proc. w skali roku. W tym przypadku należy winić wysoką bazę statystyczną. Tegoroczny styczeń był drugim najlepszym w historii. Warto odnotować, że wyhamowała również sprzedaż dobra komplementarnego do samochodów, czyli paliwa. Są argumenty statystyczne za tym, że niska temperatura obniżyła mobilność ludności i tym samym popyt w tej kategorii.
2026 rok nie będzie tak dobry jak poprzedni
„Jeśli w styczniu było zimno, to konsumenci chcieli się ciepło ubierać, prawda? Dokładnie to widzimy w danych. Sprzedaż odzieży, obuwia i tekstyliów przyspieszyła z 6 do 18 proc. rok do roku, mocno powyżej wzorca sezonowego i nieco bardziej, niż zakładaliśmy. Być może do tego samego (nomen omen) koszyka należy włożyć wydatki na żywność (jeśli konsumenci siedzieli w domach, to potrzebowali więcej żywności), ale w danych historycznych nie znajdziemy potwierdzenia dla tej hipotezy. Sprzedaż żywności była po prostu mocna i stanowiła główny czynnik kompensujący słabość sprzedaży samochodów. W pozostałych kategoriach dominowały niewielkie pozytywne niespodzianki” – komentują ekonomiści Pekao.
Sprzedaż od października 2024 r. rośnie „niemal jak od linijki”. Zdaniem analityków konsumpcja prywatna pozytywnie zaskoczyła w 2025 r. Jednak w tym roku niekoniecznie będzie podobnie. Pekao prognozuje, że realny wzrost dochodów nie będzie tak duży jak w zeszłym roku, a inflacja będzie nieco niższa od zeszłorocznej. Ekonomiści spodziewają się, że wzrost nominalnych dochodów pozostanie w trendzie spadkowym. W efekcie, zdaniem Pekao, konsumpcja prywatna wzrośnie w tym roku o 3,4 proc., poniżej zeszłorocznej wartości (3,7 proc.).