{"vars":{{"pageTitle":"Kierowcy płacą więcej, a stacje kontroli pojazdów nadal mają duże długi","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["badania-techniczne-pojazdow","big-infomonitor","bik","finanse-firm","inwestycje-firm","kierowcy","koszty-pracy","main","najnowsze","oplacalnosc","oplaty","przedsiebiorcy","rentownosc","stacje-kontroli-pojazdow","zadluzenie-firm"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"13 lipca 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"07","pagePostDateDay":"13","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":746697}} }
300Gospodarka.pl

Kierowcy zapłacili więcej za przegląd, a stacje kontroli pojazdów i tak toną w długach

Od jesieni zeszłego roku stacje kontroli pojazdów dostały wyższe stawki za obowiązkowe badania techniczne, ale ich sytuacja finansowa znów się pogarsza. Według danych BIG InfoMonitor i BIK zaległe zadłużenie sektora pozostałych badań i analiz technicznych wzrosło na koniec kwietnia do ponad 90,3 mln zł. To o prawie 2 mln zł więcej niż rok wcześniej. Problemy z terminową spłatą zobowiązań ma już 341 stacji, czyli o 9 więcej niż przed rokiem.

Podwyżka opłat miała być dla branży długo wyczekiwanym oddechem. We wrześniu 2025 r. cena podstawowego badania technicznego, ku niezadowoleniu kierowców, wzrosła z 98 do 149 zł. Wcześniej stawki przez lata były zamrożone, choć rosły koszty energii, pracy, składek i usług zewnętrznych.

Przez chwilę dane wyglądały lepiej. W styczniu 2026 r. zaległe zadłużenie branży analiz technicznych spadło o ponad 3 mln zł, czyli o 3,4 proc. rok do roku. Mimo to kilka miesięcy później trend się odwrócił.

Podwyżka opłat za przegląd przyniosła krótkotrwałą ulgę

Na koniec kwietnia zaległości sektora były już o 2,2 proc. wyższe niż rok wcześniej. Z problemami finansowymi mierzy się obecnie 3 proc. stacji kontroli pojazdów w Polsce.

– Radość przedsiębiorców trwała jednak krótko. Koszty operacyjne, w tym skokowe podwyżki cen energii, składek społecznych czy kosztów pracy, mogły wpłynąć na ograniczenie zyskowności. Najnowsze wskaźniki pokazują odwrócenie pozytywnego trendu. Na koniec kwietnia br. zaległe zadłużenie podmiotów z tego sektora wzrosło o 2,2 proc., tj. o prawie 2 mln zł, osiągając pułap ponad 90,3 mln zł – tłumaczy dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Stacje kontroli pojazdów, działają w dość nietypowym modelu. Właściciel stacji ponosi normalne koszty działalności: płaci za pracowników, energię, utrzymanie obiektu i sprzętu. Nie może jednak swobodnie ustalać ceny podstawowego badania technicznego, bo stawka wynika z przepisów. To sprawia, że branża jest szczególnie wrażliwa na wzrost kosztów. Gdy rachunki rosną szybciej niż urzędowa opłata za przegląd, część firm traci finansowy bufor.

Przez ponad 21 lat opłaty stały w miejscu

Jolanta Źródłowska, prezes zarządu Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów, zwraca uwagę, że opłaty za badania techniczne przez ponad dwie dekady się nie zmieniały, choć koszty prowadzenia firm rosły. W efekcie sytuacja finansowa poszczególnych stacji mocno się różni.

Znaczenie ma skala działalności, liczba wykonywanych badań i lokalne warunki. Inaczej wygląda sytuacja dużej stacji z wysokim ruchem, a inaczej mniejszego punktu działającego w miejscu, gdzie klientów jest mniej, a koszty utrzymania obiektu i personelu nadal trzeba ponosić.

Dane o zadłużeniu pokazują więc napięcie narastające przez lata. Wyższa cena badania technicznego mogła pomóc części firm, ale nie rozwiązała wszystkich problemów sektora.

Sprzęt też kosztuje

Kolejnym wyzwaniem są inwestycje w wyposażenie. Stacje korzystają z aparatury diagnostycznej, która po latach pracy wymaga wymiany albo modernizacji. Chodzi m.in. o urządzenia używane do sprawdzania stanu technicznego pojazdów.

W tle są także planowane zmiany w unijnych przepisach. Mają one zaostrzyć procedury weryfikacji pojazdów, zwłaszcza tych niesprawnych albo nadmiernie emitujących spaliny. Jeśli nowe wymogi przełożą się na bardziej zaawansowane badania, część stacji może stanąć przed koniecznością kolejnych inwestycji.

– Należy podkreślić, że obecnie nie istnieją przepisy nakładające na stacje kontroli pojazdów obowiązku zakupu nowych lub dodatkowych urządzeń diagnostycznych. Stacje kontroli pojazdów realizują przede wszystkim odtworzenie i modernizację posiadanego wyposażenia, które po wielu latach eksploatacji wymaga wymiany lub unowocześnienia – wyjaśnia Jolanta Źródłowska.

Kosztów nie da się po prostu przerzucić na kierowców

W wielu branżach firma może podnieść ceny, gdy rosną koszty pracy, energii albo inwestycji. W przypadku badań technicznych ta droga jest zamknięta, bo wysokość opłat określa rozporządzenie ministra infrastruktury. To ważne przy ocenie przyszłych inwestycji, bo nawet jeśli stacja wyda pieniądze na sprzęt, nie może samodzielnie doliczyć tych kosztów do ceny badania. Kierowca płaci tyle, ile przewidują przepisy.

– Nie można również zakładać, że nakłady inwestycyjne zostaną przerzucone na klientów, ponieważ opłata za badanie techniczne pojazdu nie jest ustalana przez przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów. Jej wysokość określona jest sztywno w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury w sprawie wysokości opłat związanych z prowadzeniem stacji kontroli pojazdów oraz przeprowadzaniem badań technicznych pojazdów. Przedsiębiorca nie ma zatem możliwości samodzielnego kształtowania ceny za badanie techniczne – dodaje prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.

To stawia właścicieli stacji w trudnym położeniu. Z jednej strony muszą utrzymywać sprzęt, ludzi i standard badań. Z drugiej ich podstawowy cennik zależy od decyzji administracyjnych, a nie od rachunku ekonomicznego konkretnej firmy.

Stacje kontroli pojazdów potrzebują czegoś więcej niż jednej podwyżki

Wrześniowa zmiana stawek była dla rynku ważna, bo podstawowe badanie techniczne podrożało po latach zamrożenia cen. Dane BIG InfoMonitor i BIK pokazują jednak, że sama podwyżka nie zatrzymała narastania zaległości.

Jeśli koszty działalności nadal będą rosły, a stacje będą musiały finansować kolejne modernizacje, presja na branżę może się utrzymać. Szczególnie narażone będą mniejsze podmioty, które mają mniej badań, słabszy dostęp do kapitału i mniejszą możliwość rozłożenia kosztów na większą liczbę klientów.


Polecamy także: