{"vars":{{"pageTitle":"Tak zadziałał Polski Ład. Polska w czołówce UE pod względem spadku dochodów z podatków [WYKRESY]","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["analizy","news"],"pageAttributes":["budzet","deficyt","finanse-publiczne","main","makroekonomia","najnowsze","najwazniejsze","pit","podatki","polski-lad"],"pagePostAuthor":"Marek Chądzyński","pagePostDate":"3 listopada 2023","pagePostDateYear":"2023","pagePostDateMonth":"11","pagePostDateDay":"03","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":618853}} }
300Gospodarka.pl

Tak zadziałał Polski Ład. Polska w czołówce UE pod względem spadku dochodów z podatków [WYKRESY]

Udział wpływów z podatków i składek w PKB spadł w 2022 roku w Polsce o 2,3 pkt procentowego. Większy spadek zanotowała jedynie Dania. Polski Ład zakończył też kilkuletni trend systematycznego zwiększania dochodów podatkowych w PKB i cofnął Polskę pod tym względem o 5 lat. To wiąże ręce nowemu rządowi we wprowadzaniu kolejnych zmian podatkowych.

Ostatnie dane Eurostatu nie pozostawiają wątpliwości: powszechna obniżka podatków, w jaką zamienił się Polski Ład, doprowadziła do wyraźnego spadku dochodów podatkowych w PKB. Polska pod tym względem należała do ścisłej czołówki Unii Europejskiej. Większy ubytek zanotowali tylko Duńczycy, co widać na tej grafice.

Nie tylko klin podatkowy spadł

Tak duży spadek w ciągu roku to efekt pospiesznego poprawiania reformy, która w założeniu miała być neutralna budżetowo. Progresja podatkowa miała się zwiększyć przez zmniejszenie klina podatkowego przy niskich dochodach i zwiększenie przy dużych. Wybuch społecznego niezadowolenia, jaki wywołało wprowadzenie w życie niedopracowanych zmian zmusił rząd do gaszenia pożaru przez obniżkę stawek podatkowych (pierwsza stawka PIT spadła do 12 proc.) oraz złagodzenie wcześniej przyjętych zasad naliczania składki zdrowotnej dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Składka dla osób na JDG rozliczających się według liniowego PIT ostatecznie wynosi 4,7 proc. dochodu, a nie 9 proc. jak dla pozostałych, na dodatek w 2023 r. tacy podatnicy mogą odliczyć od dochodu zapłaconą składkę zdrowotną do wysokości 10 200 zł.

Efekt? Z pewnością udało się uzyskać duży spadek klina podatkowego, na co wskazują dane OECD. Szerzej omawialiśmy je tutaj, dla przypomnienia pokazujemy grafikę pokazującą, jak kształtuje się klin w poszczególnych państwach należących do organizacji.

Z danych Eurostatu wiemy już, że nie tylko klin się zmniejszył. Wpływy z podatków i składek w ujęciu do PKB również wyraźnie spadły. Co więcej, to pierwszy taki spadek co najmniej od 2015 roku. I w dużej części pogrzebanie tego, co udało się wcześniej uzyskać przez uszczelnienie systemu podatkowego. Widać to na tym wykresie.

Po tej zmianie Polska przesunęła się też w zestawieniu krajów UE pod względem udziału wpływów z podatków i składek w PKB. Jesteśmy grubo poniżej średniej unijnej, choć zjawisko spadku wpływów widoczne było na poziomie danych z całej Wspólnoty. Z tym, że przeciętny spadek w Unii nie był tak głęboki, jak w Polsce.

To wszystko składa się na obraz niemałej wyrwy w dochodach finansów publicznych, jaką wywołał Polski Ład. I może być nie lada problemem dla nowego rządu. Partie, które zamierzają go tworzyć, mają przecież plany śmiałych zmian w podatkach.

Kto zapłaci za dalsze obniżki podatków

Najwięcej może kosztować pomysł Koalicji Obywatelskiej, by podwoić kwotę wolną w PIT. Jak wyliczyli ekonomiści Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA może to doprowadzić do ubytku około 40 mld zł w dochodach.

Mniej, ale też dużo, bo 13 mld zł, kosztowałoby wprowadzenie w życie rodzinnego PIT, czyli umożliwienia wspólnego rozliczania się nie tylko z małżonkiem, ale też z dziećmi. To pomysł Trzeciej Drogi.


Chcesz być na bieżąco? Subskrybuj 300Sekund, nasz codzienny newsletter! Obserwuj nas też w Wiadomościach Google.


Nawet plany Nowej Lewicy (większa progresja, ale też wyższe koszty uzyskania przychodu) nie będą dla budżetu neutralne. CenEA wylicza ich koszt na 3,7 mld zł rocznie. Analizę opisywaliśmy szerzej tutaj.

W kontekście danych Eurostatu o ubytku w dochodach podatkowych w wyniku dotychczasowych zmian w podatkach nabiera ona dodatkowego znaczenia. Zwłaszcza w tle dyskusji o tzw. dziurze w finansach publicznych. Instytut Finansów Publicznych policzył, że deficyt budżetowy w 2024 roku powinien wynosić 277 mld zł, a nie 164,8 mld zł, jak go zapisał w projekcie przyszłorocznego budżetu rząd Prawa i Sprawiedliwości. Wzrost deficytu to efekt zaliczenia do wydatków budżetowych wszystkich nakładów, które dziś idą bokiem przez fundusze w rodzaju Fundusze Przeciwdziałania Covid-19. To rzeczywiście niemałe wydatki, sam fundusz covidowy przez osiem miesięcy tego roku wygenerował ich tyle, że faktyczny deficyt budżetu powinien być prawie trzy razy większy od tego, który zobaczyliśmy w oficjalnym wykonaniu budżetu po sierpniu.

Dotychczasowy spadek dochodów podatkowych w połączeniu z planowanymi wydatkami (jak podwyżki dla nauczycieli) i nawoływaniem do konsolidowania finansów publicznych mocno wiąże ręce nowemu rządowi we wprowadzaniu w życie swoich obietnic. Nowa ekipa nie będzie miała dobrego wyjścia z tej sytuacji: albo pójdzie w zaparte i obniży podatki, co jeszcze bardziej pogorszy stan finansów publicznych, na który sama tak narzeka. Albo wystawi się na krytykę swoich oponentów jako ta, która kolejny raz nie wypełniła deklaracji złożonych w kampanii wyborczej.

Polecamy także: