{"vars":{{"pageTitle":"USA wysyłają urzędników nad Dniepr. Przypilnują, by pomoc dla Ukrainy nie była rozkradana","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["korupcja","main","najnowsze","najwazniejsze","pomoc-dla-ukrainy","pomoc-finansowa","pomoc-humanitarna","ukraina","usa","wojna-w-ukrainie","wsparcie-dla-ukrainy"],"pagePostAuthor":"Katarzyna Mokrzycka","pagePostDate":"31 stycznia 2023","pagePostDateYear":"2023","pagePostDateMonth":"01","pagePostDateDay":"31","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":474370}} }
300Gospodarka.pl

USA wysyłają urzędników nad Dniepr. Przypilnują, by pomoc dla Ukrainy nie była rozkradana

Niedawna fala dymisji na szczytach ukraińskiej władzy to próba uspokojenia coraz bardziej poirytowanych i zniesmaczonych Ukraińców. Ale też tracących cierpliwość zachodnich partnerów.

Korespondencja własna z Ukrainy.

Miliardy dolarów, płynące z Zachodu na Ukrainę jako pomoc dla kraju walczącego z rosyjską agresją stały się łakomym kąskiem dla wielu skorumpowanych, nieuczciwych ukraińskich urzędników i polityków. Za plecami walczących na froncie żołnierzy gigantyczne kwoty padają łupem malwersantów. Skala tego zjawiska była tak duża, że prezydent Wołodymyr Zelensky zdecydował się na radykalne i rzadko spotykane kroki: masowe dymisje.

W ciągu zaledwie jednego styczniowego tygodnia w związku z oskarżeniami o korupcję posady straciło na Ukrainie kilku gubernatorów obwodów. To odpowiednicy polskich wojewodów. Pracę straciło też kilku wiceministrów, a nawet sam zastępca szefa Biura Prezydenta Ukrainy.

Wszyscy byli zamieszani w korupcyjne afery, przez które miliony dolarów na pomoc dla kraju w stanie wojny trafiły do prywatnych kieszeni.

Za okradanie z pomocy bombardowanych ludzi

Jednym z odwołanych jest gubernator frontowego obwodu zaporoskiego Ołeksandr Staruch.

Już w sierpniu zeszłego roku Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy (NABU) informowało o rozkradaniu przy udziale kierownictwa obwodu pomocy humanitarnej napływającej z zagranicy.

Mowa była o 22 morskich kontenerach, 389 wagonach kolejowych i 220 ciężarówkach pomocy humanitarnej, która zamiast do potrzebujących trafiły do sprzedaży w sieciach handlowych. Przeprowadzono wówczas rewizje w siedzibie władz obwodu i władz miasta. W czasie przeszukania zarekwirowano m.in. prawie ćwierć miliona dolarów w gotówce.

Za okradanie z jedzenia walczących żołnierzy

Ze stanowiskiem pożegnał się wiceminister obrony Wiaczesław Szapował odpowiedzialny za zaopatrzenie ukraińskiego wojska.

W styczniu nad Dnieprem wybuchła afera z zakupami żywności dla walczących na froncie. Zlecenie opiewające na gigantyczną kwotę 13 mld hrywien, czyli ok. 350 mln dolarów, dostała mikrofirma z kapitałem zakładowym 1000 hrywien. To równowartość 110 zł. Firma należała do byłego dyrektora państwowego przedsiębiorstwa obsługującego ministerstwo obrony.

Jak się okazało, stale proszące o pomoc zachodnich partnerów ministerstwo obrony zatwierdziło przy tym cennik dostarczanej żywności z cenami kilkakrotnie wyższymi niż w sklepach. Symbolem przekrętu może być jajko – jedno wyceniono na 17 hrywien, czyli prawie 2 złote. W ukraińskim sklepie można je kupić za 5 hrywien za sztukę, czyli przeszło trzy razy taniej.

Oliwy do ognia dolał sam minister obrony Ołeksij Reznikow Broniąc się przed zarzutami o niegospodarność  przekonywał, że na wszystkie wyceny ministerstwo ma ekspertyzy. Powoływał się przy tym m.in. na cenę ziemniaków trzykrotnie wyższą niż w najdroższych sklepach.

Za łapówkarstwo i straty budżetu państwa

Od miesięcy Ukraina boryka się z problemami wywołanymi rosyjskimi atakami na infrastrukturę energetyczną. O pomoc i środki na zakup niezbędnego sprzętu do napraw oraz generatorów, które zapewniłyby prąd najbardziej potrzebującym apelował do rządów zachodnich prezydent Wołodymyr Zelenski. W odpowiedzi nad Dniepr zaczęła napływać pomoc, także finansowa.

I po nią wyciągnęły się długie ręce polityków. Pod koniec stycznia NABU zatrzymało wiceministra infrastruktury Wasilija Łozińskiego. Oskarżono go o to, że od dostawcy generatorów zażądał 400 tys. dolarów łapówki w zamian za obietnicę zakupu sprzętu po zawyżonej cenie. Straty budżetu oszacowano na 280 mln hrywien. W rezultacie polityk trafił do aresztu domowego i został zdymisjonowany.

Za wyciąganie rąk po nieswoje

Po zachodnią pomoc humanitarną wyciągnął ręce nawet wiceszef prezydenckiej administracji Cyryl Tymoszenko.

Wiosną zeszłego roku General Motors podarowała Ukrainie 50 samochodów  Chevrolet Tahoe, które miały służyć do misji humanitarnych i wywożenia ludzi z rejonów walk.

Politykowi jeden z tych samochodów spodobał się tak bardzo, że postanowił go sobie zatrzymać jako wóz służbowy. I to w czasie, gdy na froncie rannych i cywilów wywozi się spod ostrzału rozklekotanymi pamiętającymi czasy ZSRR „żiguli”. Tymoszenko pożegnał się ze stanowiskiem.

Ukraińska korupcja pod nadzorem USA

Na informacje o korupcji przy rozdzielaniu pomocy finansowanej przez USA stanowczo zareagowała już amerykańska administracja. Pod koniec stycznia podsekretarz Departamentu Stanu Victoria Nuland poinformowała o przyjeździe do Kijowa specjalnej misji audytorów. Mają oni za zadanie zbadać, jak wykorzystywana jest pomoc finansowa i wojskowa przekazywana Ukrainie przez USA.

– Administracja jest nadal skoncentrowana na tym, żeby nie dopuścić do niecelowego wykorzystania pomocy, czy uzbrojenia. Współpracujemy z Bankiem Światowym, z Deloitte i z grupą rządowych audytorów USA, którzy przebywają w tym tygodniu w Kijowie – powiedziała czasie wystąpienia w amerykańskim Senacie.

Amerykańska rządowa Agencja do spraw Rozwoju Międzynarodowego poinformowała o uruchomieniu aż trzech specjalnych gorących linii dla ukraińskich obywateli. Mogą oni zgłaszać tam przypadki rozkradania przez polityków i urzędników pomocy USA dla Ukrainy. W specjalnej ulotce agencja wyjaśnia powody takiego kroku.

– USA są oddane wsparciu ukraińskiego narodu podczas rozpętanej przez Rosję agresywnej wojny. Mamy zabezpieczać kontrolę wykorzystania pieniędzy i zasobów oddanych przez amerykańskich podatników na wsparcie Ukrainy. Radzimy powiadamiać o jakiejkolwiek podejrzanej działalności związanej z programami albo operacjami Ministerstwa Obrony USA, Departamentu Stanu USA i Agencji do spraw rozwoju międzynarodowego – czytamy w niej.

Presja ma sens

Jak komentują nad Dnieprem, do serii dymisji zmusiła Kijów właśnie coraz bardziej widoczna irytacja USA skalą ukraińskiej korupcji. Od afery w Zaporożu minęło wiele miesięcy, Tymoszenko „zarekwirowanym” samochodem jeździł od wiosny zeszłego roku. I nie straszne mu były nawet oskarżenia o walizki łapówek noszonych do biura prezydenta przy okazji prezydenckiego programu budowy dróg. Władze Ukrainy zareagowały dopiero, gdy głos zabrał Waszyngton.

Czy po ostatnich dymisjach coś się nad Dnieprem zmieni na lepsze? Olena Harahuts, prezes Lustracyjnej Antykorupcyjnej Rady Przydnieprowia, jest co do tego sceptyczna.

– Myślę, że będzie jak zwykle. Skorumpowani politycy uciekną do Europy, proces w sądzie – jeśli w ogóle sprawa do niego dotrze – będzie się ciągnął 10 lat, a potem i tak ostatecznie zakończy się niczym – komentuje szefowa LARP.

Polecamy także: