Cena złota spadła o ponad 10 proc. w ciągu tygodnia, notując najgorszy wynik od ponad czterech dekad. Spadek przekroczył 700 dolarów, mimo trwających napięć geopolitycznych. Czy złoto przestało być bezpieczną przystanią w okresie niepewności?
Fed zmienia nastroje inwestorów
Jak tłumaczy Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark, kluczowym czynnikiem spadków była decyzja amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Fed utrzymał stopy procentowe, ale jednocześnie zasygnalizował, że w 2026 roku możliwe będzie najwyżej jedno ich obniżenie, najprawdopodobniej w drugiej połowie roku.
Rynek oczekiwał bardziej zdecydowanego luzowania polityki pieniężnej. W efekcie umocnił się dolar, a rentowności obligacji wzrosły.
– Rynek oczekiwał szybszego luzowania, więc jastrzębia pauza zadziałała jak zimny prysznic. Dolar się umocnił, rentowności obligacji wzrosły, a złoto, które nie wypłaca odsetek, stało się chwilowo mniej atrakcyjne dla kapitału spekulacyjnego – komentuje Michał Tekliński.
Kapitał odpływa do ropy
Na notowania złota wpłynęły także zmiany na rynku surowców energetycznych. Kapitał spekulacyjny przesunął się w stronę ropy naftowej, która zyskuje na wartości. Od 12 marca cena za baryłkę ropy Brent utrzymuje się na poziomie powyżej 90 dolarów.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna określiła obecną sytuację jako największy kryzys naftowy w historii. Globalna produkcja ropy spadła w marcu o 8 mln baryłek dziennie. To efekt głównie paraliżu infrastruktury na Bliskim Wschodzie.
Drożejąca ropa zwiększa zmienność rynku i przyciąga inwestorów szukających szybkich zysków.
– Kapitał spekulacyjny ucieka ze złota w stronę ropy, szukając tam szybszych zysków z rosnącej zmienności. To jednak miecz obosieczny: droższa ropa to droższe paliwa, nawozy i żywność, co za chwilę wróci do nas w postaci wyższej inflacji. A to środowisko, w którym złoto zawsze odzyskuje blask – dodaje ekspert.
Inwestorzy sprzedawali złoto także w celu pokrycia strat na innych rynkach. W okresach dużej zmienności kruszec bywa wykorzystywany jako źródło płynności. Jednocześnie dolar zyskał na wartości i stał się głównym beneficjentem niepewności.
Banki centralne zmieniają podejście
W tle zmian rynkowych pojawiają się także nowe strategie budowania rezerw złota. Bank Korei Południowej zapowiedział zwiększenie udziału kruszcu, ale w formie funduszy ETF. To rozwiązanie ma być odpowiedzią na ograniczoną dostępność fizycznego złota przy rosnącym globalnym popycie.
– To działanie ekstraordynaryjne. Korea posiada obecnie 104 tony fizycznego złota składowanego w Londynie (co stanowi ok. 4 proc. jej rezerw). Decyzja o zakupie ETF-ów, zamiast fizycznych sztabek, to prawdopodobnie reakcja na globalny deficyt fizycznego kruszcu przy jednoczesnym rekordowym popycie ze strony Chin czy Indii. To sygnał, że o fizyczny metal jest dziś trudniej niż kiedykolwiek – komentuje Michał Tekliński.
Na tle globalnych zmian Polska kontynuuje strategię zwiększania rezerw złota. Narodowy Bank Polski posiada obecnie około 570 ton kruszcu i planuje dalsze zakupy. Docelowy poziom rezerw ma wynieść około 700 ton.
– NBP dąży do poziomu 700 ton złota w rezerwach. W obliczu największego w historii kryzysu naftowego, ogłoszonego przez IEA, oraz rosnącej inflacji energetycznej polskie złoto jest fundamentem naszej suwerenności finansowej – dodaje Michał Tekliński.
Korekta czy początek trendu?
Obecne spadki mogą mieć charakter przejściowy. Wzrost cen ropy i związana z nim presja inflacyjna w dłuższym okresie sprzyjają notowaniom złota.
– Warto jednak pamiętać, że przy ropie powyżej 115 dolarów i prognozach takich jak ta Chantal Chivienne z Capitalight Research, mówiąca o złocie po 10 000 dolarów do 2030 roku, obecna korekta może być jedynie „oczyszczeniem” rynku przed kolejną falą wzrostów – zaznacza Michał Tekliński.
Dalszy kierunek zmian zależeć będzie od polityki Fed, sytuacji na rynku ropy oraz rozwoju napięć geopolitycznych.
– Obecny szok płynnościowy pokazuje, że nawet aktywa uznawane za bezpieczne mogą podlegać gwałtownym wyprzedażom. W takich warunkach koncentracja portfela znacząco zwiększa ryzyko strat. Dywersyfikacja pozwala ograniczyć wpływ jednoczesnych spadków różnych klas aktywów. Różne segmenty rynku reagują bowiem odmiennie na zmiany makroekonomiczne. Dlatego szeroka alokacja pozostaje kluczowa dla stabilności wyników inwestycyjnych – komentuje Aleksander Mrózek, menadżer ds. relacji z kluczowymi klientami regionu CEE w Saxo Banku.