{"vars":{{"pageTitle":"Straty wody sięgają niemal 60 proc. Susza obnaża słabość wodociągów","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["300klimat","news"],"pageAttributes":["300klimat","brak-wody","dostawy-wody","europejska-agencja-srodowiskowa","main","najnowsze","najwyzsza-izba-kontroli","niedobory-wody","nik","sieci-wodociagowe","straty","susza-hydrologiczna","susza-rolnicza","woda","woda-pitna","wodociagi","zuzycie-wody"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"10 sierpnia 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"08","pagePostDateDay":"10","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":746967}} }
300Gospodarka.pl

625 gmin apeluje o oszczędzanie, a woda ucieka przed dotarciem do kranu

625 z 2479 polskich gmin ogłosiło apele o oszczędzanie wody. Sierpniowe prognozy przewidują problemy z płytkimi wodami podziemnymi niemal w całym kraju. A przy tym część już uzdatnionej wody wcale nie dociera do odbiorców. Kontrola Najwyższej Izby Kontroli (NIK) wykazała, że w ponad połowie badanych sieci straty wynosiły od 20 do blisko 58 proc. wody. A w czasie suszy i rosnącego zapotrzebowania każda taka strata jest ogromna.

Według prognozy Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG) na sierpień 2026 r. przy utrzymującym się niedoborze opadów niżówka hydrogeologiczna może wystąpić regionalnie w 15 województwach. Jedynym wyjątkiem jest województwo warmińsko-mazurskie.

Niżówka hydrogeologiczna oznacza spadek poziomu płytkich wód podziemnych poniżej niskiego stanu ostrzegawczego. W takich warunkach samorządy apelują przede wszystkim o ograniczenie podlewania ogrodów i korzystania z wody wodociągowej do celów innych niż bytowe.

Straty wody w niektórych sieciach przekraczają 50 proc.

Problem zaczyna się jeszcze przed kranem. Woda musi zostać pobrana, uzdatniona i wtłoczona do sieci, a dopiero później pokonuje drogę do odbiorców. Jeżeli infrastruktura jest nieszczelna, część wykonanej wcześniej pracy – i poniesionych kosztów – idzie na marne.

Kontrola NIK objęła 38 systemów. W 23 z nich straty przekraczały 20 proc., a w ponad połowie sieci należących do kontrolowanych przedsiębiorstw mieściły się w przedziale od 20 proc. do niemal 58 proc.

Według Bartosza Stasiaka z biznesu Automatyki ABB w Polsce w sektorze wodociągowym straty przekraczające około jedną piątą produkcji wody uznaje się za wysokie. W części polskich systemów zdarzały się jednak okresy, gdy sięgały 50-60 proc.

– Wyobraźmy sobie, że stacja uzdatniania produkuje 1000 m³ wody. Jeśli strata sięga 30 proc., to 300 m³ nie trafia do odbiorcy. To czysta strata nie tylko wody, ale też energii zużytej na jej wydobycie i uzdatnienie, a także pieniędzy na utrzymanie całego systemu – tłumaczy ekspert ABB.

Kilkumilimetrowy otwór wystarczy, by stracić tysiące metrów sześciennych

Nieszczelność nie musi być duża, żeby generować poważne straty wody. Według Stasiaka otwór o średnicy zaledwie kilku milimetrów może powodować utratę około 8 m³ wody dziennie. W ciągu roku daje to blisko 3 tys. m³. Przy obecnych taryfach pojedynczy wyciek może kosztować dziesiątki tysięcy złotych. W dużej sieci skala rośnie do setek tysięcy metrów sześciennych traconej wody rocznie.

Problem staje się szczególnie dotkliwy podczas upałów. W części regionów zapotrzebowanie na wodę rośnie wtedy dwu-, a nawet trzykrotnie. Skutki są odczuwalne szeroko w gospodarce: słabsze plony w rolnictwie, wyższe ceny żywności, ograniczona produkcja w branżach zużywających duże ilości wody.

Polska ma mało wody na mieszkańca

Punkt wyjścia dla Polski jest trudny także z powodu samych zasobów. Według OECD na jednego mieszkańca przypada około 1500 m³ odnawialnych zasobów słodkiej wody rocznie. To niemal trzy razy mniej niż średnia europejska. Niedobór opadów i zmiany klimatyczne spotykają się więc z problemem infrastruktury, która nie zawsze potrafi efektywnie dostarczyć już pobraną wodę.

Zjawisko nie dotyczy wyłącznie Polski. Europejska Agencja Środowiska podaje, że w Unii Europejskiej niemal jedna trzecia wody pobieranej przez publiczne systemy zaopatrzenia nie dociera do użytkowników.

Susza ma również wymierny koszt gospodarczy. Wspólne Centrum Badawcze Komisji Europejskiej szacuje obecne straty związane z suszami w Europie na około 9,4 mld euro rocznie. Przy wzroście globalnej temperatury o 3 st. C rachunek może sięgnąć 45 mld euro rocznie.

Elektrownie i rolnictwo pobierają najwięcej

Dane Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) pokazują, które sektory odpowiadają za największą część poboru wody w UE. W latach 2000-2022 na pierwszym miejscu znalazło się chłodzenie elektrowni z udziałem wynoszącym 36 proc.

Rolnictwo odpowiadało za 29 proc. poboru, publiczne zaopatrzenie w wodę – obejmujące m.in. gospodarstwa domowe i turystykę – za 19 proc., a przemysł wytwórczy za 14 proc.

Według EEA właśnie w tych obszarach istnieje duże pole do ograniczania zużycia. W przypadku systemów dostarczających wodę pitną potencjał oszczędności wynosi od 20 do nawet 50 proc. Jednym ze sposobów jest właśnie ograniczenie wycieków i modernizacja sieci dystrybucyjnych.

Skala infrastruktury utrudnia szybkie wykrywanie awarii. Według danych GUS na koniec 2025 r. polska sieć wodociągowa liczyła 347,8 tys. km. Do tego dochodziło niemal 6,5 mln przyłączy prowadzących do budynków mieszkalnych.

Pomóc może bieżące monitorowanie przepływów. Jednym ze sposobów jest dzielenie sieci na mniejsze strefy pomiarowe i porównywanie ilości wody wpływającej do poszczególnych obszarów z faktycznym zużyciem.

– Analiza przepływów, szczególnie nocnych, umożliwia szybkie wychwycenie nieprawidłowości. Precyzyjne systemy pomiarowe wykrywają nawet bardzo niewielkie przepływy, skracając czas reakcji i ograniczając skalę strat – mówi Bartosz Stasiak.

Nowsze systemy mogą ograniczyć straty wody

Przykłady inwestycji w sieci wodociągowe można znaleźć już w polskich miastach. Wrocław przeznaczył 148 mln zł dotacji z unijnego programu FEnIKS m.in. na rozbudowę inteligentnego systemu zarządzania siecią. Jeszcze bardziej konkretny efekt przyniosły inwestycje w Lublinie. Dzięki modernizacji oraz wykorzystaniu przepływomierzy udział strat wody spadł tam z 17,4 proc. w 1997 r. do 5,48 proc. w 2025 r.

Przy pogłębiającym się deficycie wody ograniczenie jej straty staje się jednym ze sposobów zwiększania ilości zasobu dostępnego dla mieszkańców bez zwiększania samego poboru. Każdy metr sześcienny, który nie ucieknie z sieci, może zamiast tego dotrzeć do kranu.


Przeczytaj także: