{"vars":{{"pageTitle":"Atom kontra wiatr i słońce. Jak USA i Niemcy rywalizują o ukraińską energetykę","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["analizy","news"],"pageAttributes":["atom","elektrownie-atomowe","elektrownie-jadrowe","energetyka","main","najnowsze","oze","wojna-na-ukrainie"],"pagePostAuthor":"Katarzyna Mokrzycka","pagePostDate":"30 maja 2023","pagePostDateYear":"2023","pagePostDateMonth":"05","pagePostDateDay":"30","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":574821}} }
300Gospodarka.pl

Atom kontra wiatr i słońce. Jak USA i Niemcy rywalizują o ukraińską energetykę

Wojna zintensyfikowała współpracę Ukrainy i USA w rozwoju energetyki atomowej u naszego sąsiada. Przeciw są zwolennicy energetyki odnawialnej, która w Ukrainie oparta jest w dużej mierze na technologiach niemieckich.

Korespondencja własna z Ukrainy.

Pod koniec kwietnia ukraiński państwowy koncern energetyki atomowej Enerhoatom podpisał z amerykańska firmą Holtec International umowę na budowę do 2029 r. 20 bloków energetycznych z małymi reaktorami modułowymi SMR-160 o mocy 160 MW każdy.

W założeniu małe reaktory mają zastąpić wyeksploatowane elektrociepłownie miejskie, zarówno dostarczając prąd, jak i ciepło do domów.


Czytaj także: Eksport zboża to dobry interes. Ale to nie budżet Ukrainy na nim zarabiał


Holtec International to firma z którą ukraiński zarządca atomu współpracował już wcześniej – amerykańska firma wybudowała magazyn zużytego paliwa z elektrowni atomowych.

O planach wspólnej budowy SMR-ów mówił już w listopadzie zeszłego roku ukraiński prezydent Wołodymyr Zelenski. Amerykański Departament Stanu tak komentował wtedy ustalenia pełnomocnika prezydenta USA do spraw klimatycznych Johna Kerry’ego z ukraińskim ministrem energetyki Hermanem Hałuszczenką podczas szczytu COP27:

– Wśród partnerów uczestników projektu są międzynarodowe konsorcjum Argonne National Laboratory, NAEK Enerhoatom, Rady Narodowego bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy oraz Państwowego Naukowo-Technicznego Centrum Bezpieczeństwa Jadrowego i Radiacyjnego, a także prywatne firmy Clark Seed, Doosan Enerbility, FuelCell Energy, IHI Corporation, JGC Corporation, NuScale Power, Samsung C&T і Starfire Energy.

Wojna jako bodziec

Ukraina zaczęła uniezależniać swoją energetykę atomową od Rosji jeszcze przed zeszłoroczną rosyjską agresją.

Jesienią 2021 r., niemal w przededniu wojny, przy okazji wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zelenskiego w Waszyngtonie amerykański koncern Westinghouse Electric i ukraiński Enerhoatom podpisały memorandum o współpracy przy budowie nowych bloków elektrowni atomowych.


Polecamy: Wojna niszczy Ukrainę, ale nie majątki ukraińskich oligarchów. Wielu się wzbogaciło


W ciągu dziesięciu lat Amerykanie mieliby wybudować nad Dnieprem pięć bloków nowej generacji AP1000 o mocy 1100 MW każdy. Wartość kontraktu szacowano na 30 mld dolarów. Dzięki tym inwestycjom łączna moc ukraińskiej energetyki jądrowej wzrosłaby z 13,82 GW do 19,34 GW.

Wojna jeszcze pobudziła ten kierunek współpracy zagranicznej Ukrainy. W czerwcu 2022 roku, czyli cztery miesiące po rosyjskiej agresji, stawkę podbito. Uzgodniono, że zbudowanych zostanie nie pięć, ale aż dziewięć nowych bloków.

Zwiększono też zakres dostaw amerykańskiego paliwa do elektrowni atomowych nad Dnieprem, a część procesu produkcji prętów paliwowych odbywać się ma na Ukrainie. Westinghouse i Enerhoatom postanowiły też stworzyć wspólnie centrum inżynieryjno-techniczne, które będzie zajmować się budową nowych bloków i wygaszaniem starych, pochodzących z czasów ZSRR.

Atom kontra wiatr i słońce

Umowa na budowę SMR-ów zmobilizowała do działania przeciwników atomu, będących jednocześnie zwolennikami rozwoju technologii odnawialnych źródeł energii. W Ukrainie zaś dostawcami tych technologii są głównie firmy niemieckie.

Przy okazji podpisania memorandum w 2021 r. ukraiński ekspert rynku energetycznego Wiktor Kurtiew oceniał, że dodatkowe 5,5 GW mocy z nowych bloków atomowych  na wiele lat całkowicie zamknie potrzeby rynku ukraińskiego na energię z innych źródeł.


Chcesz być na bieżąco? Subskrybuj 300Sekund, nasz codzienny newsletter!


Tymczasem w najbardziej zachowawczym scenariuszu ukraińskiego operatora sieci Ukrenerho łączna moc działających na Ukrainie elektrowni wiatrowych miałaby wzrosnąć z 2 GW w 2022 r. do 3 GW w 2030 r. i 5,5 GW w 2050 r. Moc elektrowni słonecznych miałaby z kolei wzrosnąć z 6 GW w 2022 r. do 7 GW w 2030 r., by w 2050 r. osiągnąć 10,5 GW.

To oznacza, że rozszerzony jeszcze bardziej – bo do 9,9 GW dodatkowej mocy – program rozbudowy ukraińskich elektrowni atomowych w oparciu o amerykańską technologię, de facto ruguje niemiecki biznes wiatrowo-słoneczny znad Dniepru. Uzupełniająca duże elektrownie atomowe sieć małych bloków to cios nokautujący.

Lobbing antyatomowy czy proniemiecki?

Wraz z ogłoszeniem atomowych planów Ukrainy i USA zaczęły się więc działania, podważające ich zasadność, za którymi coraz wyraźniej widać cień Berlina.

Mało znane w Ukrainie stowarzyszenie Ekodija rozpoczęło wiosną w sieciach społecznościowych kampanię, w której straszy Ukraińców „groźnym i niebezpiecznym atomem”. Równocześnie zaczęło zbiórkę podpisów pod petycją do rządu  o zakaz budowy bloków atomowych zatytułowaną „Wstrzymać plany budowy nowych bloków atomowych, jakie stwarzają zagrożenie dla naszej gospodarki, systemu energetycznego i całego naszego narodu”. Odzew ma niespecjalnie wielki – dokument złożony 17 kwietnia do 28 maja zebrał 350 z 25 000 wymaganych podpisów Ukraińców.

Stowarzyszenie nie może się pochwalić rozpoznawalnością wśród Ukraińców, ale przekonuje, że inaczej jest za granicą. Na swojej stronie internetowej wylicza dziewięciu partnerów z Unii Europejskiej, spośród których pięciu to instytucje niemieckie: Fundacja Friedricha Eberta, Fundacja Heinricha Bölla, Germanwatch, Niemiecka Federacja Ochrony Środowiska i Przyrody oraz Austausch a. V., założona w 1992 r. jako organizacja współpracy niemiecko-rosyjskiej.

W kwietniu Ekodija informowała o spotkaniu z wicekanclerzem Niemiec Robertem Habeckiem, który powiadomił o wydzieleniu przez niemiecki rząd miliona euro na „projekty zielonej rekonstrukcji na Ukrainie”.

– Przyszłość ukraińskiej energetyki i jej bezpieczeństwo zależy od zdecentralizowanej generacji na bazie odnawialnych źródeł energii. My w Ekodiji pracujemy nad tym, żeby ukraińska władza traktowała priorytetowo ten kierunek w odbudowie, a międzynarodowi partnerzy podtrzymywali te zamiary. I jesteśmy bardzo zadowoleni, że w Niemczech usłyszeli tych, którzy pragną wspierania takich projektów – komentował po spotkaniu z niemieckim politykiem Kostiantyn Krynyckyj z Ekodiji.

Przyszłość jeszcze się kształtuje

Trwające działania wojenne i rosyjskie ataki na sektor energetyczny są sprawdzianem dla rozwiązań branży energetycznej. Elektrownie oparte na źródłach naturalnych zniszczyć jest bardzo łatwo i tak się stało w Ukrainie w wielu miejscach. W warunkach wojennych to energetyka atomowa jest nie do pobicia. W przenośni i dosłownie.

Elektrownie atomowe nie tylko dają najtańszy dziś na Ukrainie prąd, ale w dodatku pokazały swoją odporność na krytyczne zagrożenia czasu wojny. Nikt przy zdrowych zmysłach nie odważy się ostrzeliwać takiej elektrowni wywołując nieprzewidywalną katastrofę o globalnych skutkach. Nie poważyli się na to w czasie zmasowanych ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną nawet Rosjanie. Być może wiedzą, że nawet gdyby spróbowali, to najprawdopodobniej skończyłoby się na niczym, bo pochodzące jeszcze z czasów ZSRR ukraińskie elektrownie atomowe projektowano tak, by przetrwały ataki nie tylko konwencjonalne, ale i z użyciem broni jądrowej.

Czy atom wyprze na Ukrainie inne rozwiązania? Niezależnie od trwającej wojny już mamy nad Dnieprem otwartą rywalizację o wpływy w ukraińskiej energetyce, której nie przerwały rosyjskie bombardowania instalacji. Z pewnością po wojnie konkurencja jeszcze wzrośnie, zwłaszcza że będą chciały się do niej na pewno włączyć także firmy z innych krajów.

Czytaj także: