{"vars":{{"pageTitle":"10 tys. zł długów paraliżuje ze strachu ćwierć Polski","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["analizy"],"pageAttributes":["bieda","bik","dlugi","kredyty","nadmierne-zadluzenie","nierownosci","nierownosci-dochodowe","nierownosci-majatkowe","zadluzenie"],"pagePostAuthor":"Katarzyna Mokrzycka","pagePostDate":"25 listopada 2021","pagePostDateYear":"2021","pagePostDateMonth":"11","pagePostDateDay":"25","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":222278}} }
300Gospodarka.pl

10 tys. zł długów paraliżuje ze strachu ćwierć Polski

Czy nowe dane o zadłużeniu Polaków to odbicie poziomu nierówności majątkowych w naszym kraju? Gdy dla ponad jednej czwartej Polaków 10 tys. zł długu wzbudza paraliżujący strach, że nie uda się go spłacić, to niemal co piąta osoba uważa, że wpadłaby w panikę dopiero przy 500 tys. zł zaległości.

Nie mamy oszczędności, obawiamy się spłaty długów, ale też nie mamy większych oporów, by brać kolejne.

Statystyki Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK pokazują, że ponad 1 milion 250 tysięcy zadłużonych osób w Polsce nie daje sobie rady ze spłaceniem kwot mniejszych niż 5 tys. zł.

10 tys. zł długu paraliżuje 28 proc. badanych. Dla tak dużej grupy jest to kwota, która wydaje się być problemem nie do rozwiązania. Wśród nich przeważają osoby starsze (4 na 10 badanych) i kobiety (1/3 badanych). Zdecydowanie też jest to problem, który łączy mieszkańców małych miast (do 20 tys. obywateli).

Chociaż wielu Polaków długów się obawia to często ewidentnie nie widzą związku między ich spłatą a innymi wydatkami.

„Na 10 tys. zł jako kwotę długu nie do udźwignięcia wskazuje jednocześnie aż 25 proc. tych samych osób, które uważają, że mogą sobie pozwolić na większe wydatki”, mówi Halina Kochalska, z Rejestru Dłużników BIK Info Monitor.

Geograficznie najbardziej długów obawiają się mieszkańcy pomorskiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego. Co ciekawe, są to regiony, które w części pokrywają się z obszarami najbardziej zapóźnionymi rozwojowo. W wywiadzie z 300Gospodarką wskazał je prof. Przemysław Śleszyński z PAN, kierownik badania „Studia nad obszarami problemowymi w Polsce”.

Finansowy Rów Mariański

Gdyby oceniać możliwości finansowe Polaków, po subiektywnej ocenie granicznego punktu, który nie pozwala na spłatę długów, to rysuje się obraz dużych nierówności majątkowych. Jeśli bowiem dla 28 proc. społeczeństwa już 10 tys. zł długu jest kwotą trudną do udźwignięcia to naprzeciw stają ci, którzy problem widzą dopiero w kwocie 500 tysięcy złotych.

„W badaniu niemal co piąta osoba zaznaczyła, że dopiero przy kwocie pół miliona złotych wpadłaby w panikę, że nie uda jej się wyjść z finansowych problemów. To zgubny fakt”, mówi Halina Kochalska.

W ten sposób łatwo powiększa się pulę długów i w efekcie dochodzi do rekordów: najbardziej zadłużony Polak mieszka na Pomorzu z „kulą u nogi” wartą niemal 76 mln zł. Na podium stanął też z obywatel z Lubelszczyzny z 74,4 mln, a dogania ich mieszkanka województwa mazowieckiego z długiem 51,1 mln zł.

Bieda nie odpuszcza

Zdecydowana większość niesolidnych dłużników wg BIK – 61 proc. czyli ponad 1,6 mln osób – ma jednak do spłaty mniej niż 10 tys. zł. Prawie połowa zalegających z regulowaniem zobowiązań winna jest wierzycielom nie więcej niż 5 tys. zł, a co czwarty zaledwie mniej niż 2 tys. zł. Halina Kochalska podkreśla, że Polacy słabo oszczędzają. A w każdym razie nie deklarują, że mają oszczędności. Do zaskórniaków w wysokości trzech pensji przyznaje się najwyżej co drugi ankietowany.

Czy to jednak tylko nieumiejętność odkładania, czy też brak możliwości? 2 mln Polaków żyje poniżej granicy skrajnego ubóstwa za mniej niż 20 zł dziennie – napisali autorzy raportu o polskiej biedzie.  W ciągu ostatniego roku ta grupa powiększyła się aż o 400 tys. osób – dla tylu osób skromne warunki życia jeszcze się pogorszyły.