{"vars":{{"pageTitle":"Auto wyjedzie z salonu i jest warte mniej. Finax policzył koszt alternatywny","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news"],"pageAttributes":["auta-uzywane","finansowanie-zewnetrzne","finax","inwestowanie","konsumpcja-prywatna","kredyt-bankowy","kredytobiorcy","leasing-samochodow","majatek-polakow","najnowsze","nowe-samochody","samochody-uzywane"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"6 października 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"10","pagePostDateDay":"06","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":747498}} }
300Gospodarka.pl

Aż 35 tys. zł znika przy zakupie nowego auta. Zainwestowane mogłoby urosnąć czterokrotnie

35 tysięcy złotych – to różnica w cenie nowego samochodu i kilkuletniego egzemplarza tego samego modelu. Gdyby kierowca, zamiast wydawać tę różnicę jednorazowo, zainwestowałby ją, to po 20 latach kwota wzrosłaby do ponad 150 tys. zł. Analiza Finax obejmująca trzy popularne crossovery pokazuje, jak duży jest koszt alternatywny decyzji o zakupie droższego auta, które i tak szybko traci na wartości.

Kilkadziesiąt tysięcy można wykorzystać inaczej

Finax zestawił ceny nowych samochodów z ofertami kilkuletnich egzemplarzy o zbliżonych parametrach. Do porównania trafiły Kia XCeed, Škoda Karoq i Nissan Qashqai. Dla każdego modelu analitycy sprawdzili po pięć ofert aut nowych z 2026 r. oraz pięć samochodów z lat 2022-2023. Używane pojazdy miały automatyczne skrzynie biegów, porównywalny napęd i wyposażenie oraz przebieg od około 30 do 60 tys. km.

Średnia różnica między medianą ceny nowego i kilkuletniego samochodu dla trzech badanych modeli wyniosła około 35,3 tys. zł.

– Kupując samochód, łatwo skupić się na tym, na jaki model nas stać tu i teraz, jednak duża część kosztów wychodzi dopiero gdy rozpoczynamy serwisowanie w autoryzowanych salonach – mówi Dominik Baldowski, analityk Finax.

Finansowy skutek takiej decyzji nie kończy się jednak w momencie zapłaty za auto. Chodzi o koszt alternatywny, czyli korzyść, z której rezygnujemy, przeznaczając pieniądze na jeden cel zamiast na inny. W tym przypadku alternatywą dla dopłacenia do fabrycznie nowego samochodu byłoby zainwestowanie tej kwoty.

Przy założeniu średniej stopy zwrotu na poziomie 8 proc. rocznie jednorazowo zainwestowane 35 tys. zł mogłoby po dekadzie osiągnąć wartość około 76 tys. zł. Po 20 latach byłoby to już około 163 tys. zł, bez dodatkowych wpłat. Finax przyjął tutaj, że kierowca inwestuje w szeroko zdywersyfikowany portfel funduszy ETF.

W przeciwieństwie do kapitału ulokowanego na rynku finansowym zakupiony samochód zwykle nie nabiera wartości wraz z czasem. Wręcz przeciwnie – jest dobrem użytkowym, które zapewnia mobilność, a jego wartość rynkowa spada w miarę upływu kolejnych lat. Dominik Baldowski zwraca uwagę, że zainwestowane pieniądze mogą pracować przez kolejne lata.

Dużą różnicę w wyliczeniach robi procent składany. Zyski osiągane w kolejnych okresach powiększają kapitał, od którego naliczane są następne zyski. Dlatego rezultat po 20 latach jest znacznie większy niż proste pomnożenie rocznego zwrotu przez liczbę lat.

Leasing czy rata mogą jeszcze bardziej podbić koszt

Dokładne porównanie komplikuje sposób finansowania zakupu. Kierowca nie musi przecież wyłożyć całej ceny samochodu z oszczędności – może skorzystać z kredytu, leasingu albo najmu. Nie zmienia to jednak samej różnicy między ceną auta nowego i używanego.

Gotówka nadal odgrywa przy zakupach samochodów dużą rolę. W badaniu „Portfele Polaków pod lupą”, przeprowadzonym w grudniu 2025 r. przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Volkswagen Financial Services, 56 proc. osób planujących kupić nowe auto deklarowało zapłatę gotówką. W przypadku samochodów używanych było to 76 proc. Z kolei 9 proc. osób zainteresowanych autem z salonu planowało skorzystać z najmu.

Finansowanie pozwala rozłożyć wydatek w czasie, ale przy droższym samochodzie może oznaczać większy kredyt, wyższy wkład własny lub większą miesięczną ratę. Do samej ceny auta dochodzi więc jeszcze koszt zobowiązania finansowego.

– Z punktu widzenia budżetu warto patrzeć nie tylko na to, czy jesteśmy w stanie zapłacić określoną ratę miesięcznie, ale również na całkowitą wartość podejmowanego zobowiązania i koszt alternatywny zaangażowanego kapitału – dodaje Dominik Baldowski.

Używane auto nie musi być stare

Analiza nie porównuje samochodu z salonu z kilkunastoletnim autem o dużym przebiegu. Punktem odniesienia są pojazdy mające kilka lat, o parametrach zbliżonych do nowych egzemplarzy tych samych modeli.

Na rynku można znaleźć kilkuletnie samochody z udokumentowaną historią serwisową i relatywnie niewielkim przebiegiem. Niektóre nadal obejmuje gwarancja producenta albo dodatkowa ochrona serwisowa.

Cena nie jest przy tym jedynym kryterium. Przy zakupie liczą się również bezpieczeństwo, niezawodność, wyposażenie czy późniejsze koszty eksploatacji. Analiza Finax nie rozstrzyga więc, że samochód używany jest w każdej sytuacji lepszym wyborem, tylko pokazuje alternatywny sposób wykorzystania różnicy między autem z salonu a autem z drugiej ręki.

A to może mieć duże znaczenie dla domowego budżetu, bo przecież kupno samochodu jest znacznym wydatkiem. To decyzja o podziale kapitału między bieżącą konsumpcję a przyszły majątek. Przy analizowanej różnicy około 35 tys. zł potencjalna wartość niewydanych dziś pieniędzy po dwóch dekadach może być porównywalna z obecną ceną kolejnego nowego samochodu.


Polecamy także: