{"vars":{{"pageTitle":"Koszty energii przestają być przewidywalne. Paliwa już nie decydują","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news"],"pageAttributes":["bezpieczenstwo-energetyczne","ceny-energii","ceny-gazu","ceny-paliw","ceny-surowcow","ceny-uprawnien-do-emisji","ceny-wegla","energetyka-konwencjonalna","energetyka-odnawialna","main","najnowsze","odnawialne-zrodla-energii","oze-w-polsce","rachunki-za-prad","regulacje","sieci-elektroenergetyczne","sieci-energetyczne","system-energetyczny","urzad-regulacji-energetyki"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"30 stycznia 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"01","pagePostDateDay":"30","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":743996}} }
300Gospodarka.pl

Ceny energii oderwały się od paliw. Rynek prądu wchodzi w nową logikę kosztów

W 2025 roku wyraźnie zmienił się mechanizm kształtowania cen energii elektrycznej. Spadki cen gazu i węgla coraz rzadziej przekładają się na obniżki cen prądu. To już nie koszty paliwa najbardziej wpływają na rachunek odbiorców, a koszty systemowe, regulacyjne i emisyjne. I nie powinniśmy się spodziewać, że to się szybko zmieni, bo zdaniem ekspertów z MET Polska to trwała zmiana architektury kosztowej rynku, a nie chwilowe odchylenie.

– Założenie odbiorców, że tańsze paliwa oznaczają tańszy prąd, działa dziś coraz słabiej – mówi Marlena Stuglik, Commercial Solutions Manager w MET Polska.

Rynkowe dane pokazują, że nawet jeśli cena gazu i węgla wyraźnie spadała, to końcowe ceny energii elektrycznej były na relatywnie wysokich poziomach. W grudniu 2025 r. średnia cena na rynku dnia następnego oscylowała wokół 467 zł/MWh.

A więc mimo poprawy sytuacji po stronie surowców presja kosztowa jest nadal istotna. To dlatego, że dzisiejsza cena energii opiera się nie tylko na surowcach, ale zależy też od czynników, które nie poruszają się w tym samym rytmie, co gaz czy węgiel.

CO₂ i koszty systemowe coraz ważniejsze

Co najbardziej wpływa na konsumenckie ceny energii? To rynek uprawnień do emisji CO₂, czyli tzw. EUA. W grudniu ich ceny kształtowały się w okolicach 86 euro za tonę. Natomiast w połowie stycznia za EUA trzeba już było zapłacić około 92 euro. Oznacza to, że nawet przy tańszych paliwach koszt wytworzenia energii w jednostkach konwencjonalnych rośnie wraz z ceną emisji.

W modelu wyceny opartym o cenę krańcową to właśnie jednostki domykające bilans w danej godzinie często wyznaczają cenę dla całego rynku. Dzisiejsza cena energii coraz słabiej reaguje więc na zmiany cen surowców, a coraz silniej na czynniki regulacyjne i systemowe.

OZE rośnie szybciej niż infrastruktura

W 2025 roku produkcja energii z wiatru i słońca była rekordowa. Nie było tego jednak widać na rachunkach. To dlatego, że coraz częściej dochodziło do ograniczeń generacji z OZE. I to nie w wyniku braku popytu. Przyczyną były bariery techniczne, takie jak przepustowość sieci, ograniczone możliwości bilansowania i ograniczenia pracy źródeł sterowalnych. Wpłynął też na to niedobór magazynów energii, które stabilizowałyby produkcję energii.

W praktyce system płaci dziś nie tylko za samą energię, ale także za zdolność jej bezpiecznego transportu i zbilansowania w czasie. Coraz ważniejsze stają się magazyny energii i usługi elastyczności, takie jak DSR (Demand Side Response). Polega to na tym, że w sytuacjach zagrożenia stabilności systemu elektroenergetycznego odbiorcy energii dobrowolnie i czasowo redukują swoje zapotrzebowanie. To przestaje być dodatkiem, a staje się elementem porządkującym system.

Bilansowanie po wejściu do PICASSO

W lipcu 2025 roku Polskie Sieci Elektroenergetyczne operacyjnie dołączyły do europejskiej platformy bilansującej PICASSO (aFRR). To miało wzmocnić integrację i efektywność rynku, ale w pierwszym okresie po uruchomieniu rynek doświadczył znacznie większą zmienność cen niezbilansowania. Pojawiały się także wartości skrajne, w tym ceny ujemne.

Dla firm i uczestników rynku oznacza to rosnącą wagę prognoz, jakości portfela i zdolności reagowania. Im większa zmienność, tym wyższy koszt każdego błędu bilansowego. To także dowód, że w nowej rzeczywistości większą wartość ma nie sama MWh, lecz przewidywalność profilu i zdolność do reagowania w czasie rzeczywistym.

Regulacje usztywniają rachunek

Co więcej, coraz większą część finalnego rachunku dla odbiorcy za energię stanowią koszty niezależne od bieżącej sytuacji giełdowej. To przede wszystkim opłaty przesyłowe i dystrybucyjne – w dużej mierze regulowane, wynikające z taryf operatorów zatwierdzanych przez Prezesa URE – oraz koszty wynikające z mechanizmów systemowych, takich jak rynek mocy, wsparcie OZE i kogeneracji. W 2026 rok rynek wchodzi z wyższą opłatą OZE i opłatą mocową oraz niezmienioną opłatą kogeneracyjną.

Dlatego nawet jeśli chwilowo ceny energii na giełdzie spadają, to całkowity koszt dla odbiorcy może być wysoki i mało elastyczny. Bo istotna część elementów składających się na cenę energii żyje poza krótkoterminową dynamiką rynku.

Jak stabilizować koszty energii?

W tej rzeczywistości rośnie znaczenie mechanizmów, które łagodzą zmienność i poprawiają przewidywalność kosztu energii, bez rozjeżdżania sygnałów cenowych. Z jednej strony są to instrumenty długoterminowe, takie jak kontrakty PPA czy CfD, które ograniczają ekspozycję na krótkoterminowe wahania cen. Z drugiej – inwestycje w sieci, rozwój usług elastyczności, magazynów energii oraz sprawniejsze rynki bilansujące.

Równolegle w Unii Europejskiej toczy się dyskusja o nowych ramach wsparcia, w tym o CISAF, które mają poprawić konkurencyjność, ale budzą też obawy o nierówne warunki konkurencji między państwami.

Rok 2025 pokazał, że energia elektryczna przestała być prostą pochodną cen paliw. Coraz większą część kosztu kształtują CO₂, ograniczenia systemowe oraz rosnące koszty utrzymania stabilności sieci. W 2026 roku stawką jest konkurencyjność gospodarki i przewidywalność rachunków.

Tam, gdzie koszt energii staje się nieprzewidywalny, przestaje on być kosztem, którym można zarządzać, a zaczyna przypominać loterię – przypominają eksperci MET Polska.


Przeczytaj także: