Co czwarty Polak nie ma środków na oszczędzanie na emeryturę, a liczba pracujących seniorów zbliża się do 900 tys. – wynika z badania Finax oraz danych GUS. Rosną obawy o wysokość przyszłych świadczeń, a emerytura coraz rzadziej oznacza koniec aktywności zawodowej.
Brak pieniędzy i zaufania główną barierą
Z badania „Financial Wellness Index” wynika, że 25 proc. Polaków nie odkłada na emeryturę z powodu braku środków. Kolejne bariery to obawa o utratę pieniędzy oraz brak zaufania do systemu emerytalnego – po 17 proc.
Rzadziej wskazywane są brak wiedzy finansowej (15 proc.) oraz alternatywne formy oszczędzania, np. w gotówce czy nieruchomościach (13 proc.). 7 proc. badanych przyznaje, że odkładanie na emeryturę nie jest dla nich priorytetem.
– W Polsce wciąż dominuje przekonanie, że odkładanie wymaga dużych kwot. Tymczasem w długim terminie kluczowa jest systematyczność. Nawet 50-200 zł miesięcznie inwestowane przez kilkadziesiąt lat może stworzyć realny kapitał na przyszłość, a w perspektywie dekad w praktyce dodatkową emeryturę – mówi Przemysław Barankiewicz, szef Finax na Polskę.
Seniorzy zostają na rynku pracy, bo muszą
Według danych GUS liczba pracujących osób w wieku emerytalnym zbliża się do 900 tys., a wskaźnik zatrudnienia w tej grupie osiągnął 10 proc. To nie tylko efekt lepszej kondycji zdrowotnej, ale także rosnących obaw o wysokość świadczeń.
– Coraz więcej Polaków zdaje sobie sprawę, że sama emerytura z ZUS może nie wystarczyć do utrzymania dotychczasowego poziomu życia. Dlatego zakładamy, że będziemy musieli pracować także po osiągnięciu wieku emerytalnego. Nasze badanie dobitnie pokazuje, co dziś trapi przyszłych emerytów i dlaczego dla wielu z nich jesień życia ma raczej odcienie szarości niż spokojnego odpoczynku po latach pracy – komentuje Przemysław Barankiewicz.
Różne problemy w zależności od wieku
Najmłodsi badani (18-24 lata) najczęściej wskazują brak wiedzy jako barierę – 27 proc. W tej grupie 22 proc. uważa, że na oszczędzanie jest jeszcze czas.
W grupie 35-54 lata kluczowym problemem jest brak środków (32 proc.). Z kolei osoby w wieku 45–54 lata częściej wskazują obawy o utratę pieniędzy oraz brak zaufania do systemu – po 23 proc.
Wśród seniorów (55+) częściej pojawia się brak zaufania do systemu (11 proc.) niż obawy o utratę środków (10 proc.).
– W Polsce pamięć o zmianach w funkcjonowaniu systemu – od reformy OFE po dyskusje o wieku emerytalnym – jest wciąż żywa. Sprawia to, że część osób podchodzi do decyzji o trzecim filarze z dystansem – mówi Przemysław Barankiewicz.
Brak pieniędzy jako główną barierę wskazuje 29 proc. kobiet i 22 proc. mężczyzn. Wynika to z niższych wynagrodzeń, przerw w karierze zawodowej oraz krótszego okresu aktywności zawodowej.
– Kobiety częściej zarządzają finansami gospodarstwa domowego i są bardziej świadome codziennych wydatków. To sprawia, że ostrożniej podchodzą do inwestowania i częściej wskazują brak wolnych środków jako realną barierę. Te różnice kumulują się w czasie i prowadzą do znaczącej luki emerytalnej. Dziś przeciętna emerytura kobiet jest nawet o około 1500 zł miesięcznie niższa niż mężczyzn – wskazuje Przemysław Barankiewicz.
Prognozy pokazują, że stopa zastąpienia spada. W 2015 r. wynosiła 58 proc., obecnie to 50 proc., a do 2060 r. może spaść do 25 proc. Oznacza to, że osoba zarabiająca dziś 10 000 zł może w przyszłości otrzymać około 2 500 zł emerytury.
W takich warunkach świadczenie z ZUS będzie tylko jednym z elementów dochodu.
Trzeci filar i długoterminowe oszczędzanie
Eksperci wskazują na znaczenie dodatkowego oszczędzania w ramach trzeciego filaru, m.in. IKE, IKZE czy OIPE. Największe znaczenie mają tutaj regularność, niskie koszty i długi horyzont inwestycyjny.
– To nie są „produkty marzeń”, którymi chwalimy się przy kawie. To są nudne, skuteczne narzędzia do długoterminowego budowania kapitału. A nuda w inwestowaniu często wygrywa. Pożądana nuda to na przykład globalna dywersyfikacja – geograficzna, branżowa, walutowa. Najlepiej poprzez tanie fundusze indeksowe lub ETF-y dostępne w ramach tych emerytalnych kont. Regularność, niskie koszty i cierpliwość zrobią tu więcej niż próby trafiania w kolejną „okazję życia” – mówi Przemysław Barankiewicz.
Według danych Finax, na koniec 2025 r. Polacy ulokowali w OIPE ponad 230 mln zł.
– OIPE, czyli Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny, został zaprojektowany jako długoterminowe rozwiązanie, którego zasady są wolne od zawirowań w krajowej polityce. Daje to większą przewidywalność i poczucie kontroli nad zgromadzonym kapitałem. Zaletą OIPE jest jego mobilność – w przypadku przeprowadzki do innego kraju UE można kontynuować oszczędzanie. Takie rozwiązania mogą w przyszłości pomóc odbudować zaufanie do długoterminowego oszczędzania na emeryturę, zwłaszcza wśród młodego pokolenia – mówi ekspert.
Co więcej, warto jak najwcześniej zacząć budować kapitał, bo procent składany sprawia, że pieniądze mogą rosnąć w tempie wykładniczym. Oznacza to, że zyski z wcześniejszych wpłat mogą generować kolejne zyski.