Polskie organizacje mierzą się średnio z 1854 cyberatakami tygodniowo. To o 15 proc. więcej niż rok wcześniej – wynika z danych Check Point Research. To już więcej niż m.in. w Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Holandii czy Grecji, choć Polska nadal wypada lepiej od europejskiej średniej. Cyberprzestępcy najczęściej biorą na celownik administrację: instytucje rządowe odpierają około 3,4 tys. prób ataku tygodniowo.
Europejska średnia wynosi 2051 cyberataków tygodniowo na organizację. Polska jest więc nadal poniżej tego poziomu, ale wyprzedza pod względem liczby ataków m.in. Grecję z wynikiem 1638, Wielką Brytanię – 1597, Szwajcarię – 1489 i Holandię – 1467.
Znacznie gorzej wygląda sytuacja we Włoszech, gdzie organizacja doświadcza przeciętnie 2755 ataków tygodniowo. Podium zajmują także Czechy (2671 takich prób) i Austria (2314).
Rząd pod szczególnie mocnym ostrzałem
Średnia dla całej Polski nie pokazuje, jak duże różnice występują między poszczególnymi branżami. Najmocniej atakowanym sektorem w kraju są instytucje rządowe – średnio 3408 prób tygodniowo na organizację.
Na kolejnych miejscach znajdują się energetyka i sektor użyteczności publicznej z wynikiem 1875 oraz sektor dóbr i usług konsumpcyjnych – 1718. Firmy świadczące usługi biznesowe mierzą się średnio z 1539 atakami, sektor finansowy z 951, a przemysł z 479.
Polski obraz wpisuje się w szerszy światowy trend. Globalnie najbardziej atakowana jest edukacja – na jedną organizację przypada średnio 4848 prób tygodniowo, o 14 proc. więcej niż przed rokiem.
Administracja publiczna zajmuje drugie miejsce z wynikiem 3044, a telekomunikacja trzecie – 2927. W energetyce liczba ataków wzrosła w ciągu roku o jedną piątą, natomiast w hotelarstwie, turystyce i rekreacji aż o 28 proc.
Ransomware rośnie, ale przestępcy zmieniają metodę
Jednym z największych zagrożeń jest ransomware, czyli atak polegający na wymuszaniu okupu. W II kwartale 2026 r. Check Point Research odnotował na świecie 2139 ujawnionych ofiar takich działań. To o 33 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie do rekordowego poziomu wzrosła liczba aktywnych grup przestępczych. Obecnie jest ich 93, podczas gdy w 2025 r. było ich 71.
Sam model działania ransomware również się zmienia. Klasyczny scenariusz zakładał włamanie do systemu, zaszyfrowanie plików i żądanie pieniędzy za ich odblokowanie. Cyberprzestępcy coraz częściej rezygnują jednak z szyfrowania, koncentrując się na kradzieży danych, ich sprzedaży oraz szantażowaniu ofiary groźbą publikacji poufnych informacji.
Powód jest częściowo ekonomiczny. Odsetek ofiar, które zgadzają się zapłacić okup, spadł z 85 proc. w 2019 r. do około 23 proc. obecnie. Mimo tego w 2025 r. płatności związane z ransomware przekroczyły 820 mln dolarów.
AI obniża próg wejścia do cyberprzestępczości
Sztuczna inteligencja nie przejęła samodzielnie prowadzenia cyberataków, ale zaczyna zmieniać zaplecze przestępczego biznesu. Check Point Research opisuje przypadek grupy The Gentleman, która w ciągu trzech dni z pomocą asystentów programistycznych opartych m.in. na DeepSeek i Qwen stworzyła infrastrukturę służącą do zarządzania atakami.
AI pozwala szybciej przygotowywać potrzebne narzędzia i ogranicza poziom wiedzy technicznej wymaganej od przestępców. Jedna z najbardziej aktywnych grup ransomware liczy zaledwie dziewięć osób, ale dzięki współpracy z siecią afiliantów prowadzi operację o globalnej skali.
– Najważniejszym odkryciem tego kwartału nie jest liczba ofiar ransomware, ale to, jak dramatycznie spadają bariery wejścia – komentuje Sergey Shykevich, dyrektor Threat Intelligence w Check Point Software. Według niego mały zespół wspierany przez sztuczną inteligencję i sieć partnerów może w ciągu kilku miesięcy stworzyć operację ransomware na światową skalę.
Od znalezienia luki do ataku mogą minąć godziny
Zmienia się także tempo, w jakim działają cyberprzestępcy. Czas między ujawnieniem podatności, czyli błędu lub słabości w zabezpieczeniach systemu, a próbą jej wykorzystania coraz częściej liczy się już w godzinach lub dniach zamiast w tygodniach.
Ransomware staje się przez to biznesem opartym na specjalizacji. Jedni przestępcy zdobywają dostęp do zaatakowanych systemów, inni kradną dane uwierzytelniające, kolejni dostarczają narzędzia, a jeszcze inni prowadzą właściwy szantaż. Sztuczna inteligencja dodatkowo przyspiesza część tych procesów.
Skala problemu nie rozkłada się jednak równomiernie na świecie. Europa odpowiadała za 28 proc. ujawnionych ofiar ransomware, natomiast Ameryka Północna za 45 proc. Same Stany Zjednoczone odpowiadały za 39,4 proc. wszystkich ujawnionych ofiar. Za nimi znalazły się Niemcy z udziałem 5 proc., Kanada – 4,4 proc., Wielka Brytania – 3,5 proc. oraz Włochy – 3 proc.
W niektórych krajach jest ponad 5 tys. ataków tygodniowo
Jeszcze większą skalę wszystkich cyberataków widać poza Europą. W Angoli organizacja doświadcza średnio 5714 prób tygodniowo, w Nigerii 4975, a w Kolumbii 4312. Bardzo wysokie wyniki notują również Tajwan – 4306, Brazylia – 4151, Meksyk – 4104 i Indie – 3547.
W regionie Azji i Pacyfiku mocno atakowany jest również Singapur, gdzie średnia wynosi 3401 prób tygodniowo. W Chinach to 2215, Hongkongu 2184, Australii 1996, a Nowej Zelandii 1955.
Dane Check Point Research pokazują też, że cyberprzestępcy nie koncentrują się już wyłącznie na wielkich korporacjach i firmach przechowujących ogromne bazy informacji. Celem może być urząd, szkoła, hotel, operator telekomunikacyjny czy przedsiębiorstwo energetyczne. Wraz ze spadkiem kosztu i poziomu wiedzy potrzebnych do rozpoczęcia działalności przestępczej liczba potencjalnych atakujących również może rosnąć.