{"vars":{{"pageTitle":"Dopłaty złagodzą rachunek, ale nie obniżą kosztów produkcji nawozów","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news"],"pageAttributes":["ceny-gazu-ziemnego","ceny-nawozow","doplaty-do-nawozow","doplaty-rolnicze","gospodarstwa-rolne","konflikt-na-bliskim-wschodzie","main","ministerstwo-rolnictwa-i-rozwoju-wsi","najnowsze","nawozy","polskie-rolnictwo","pomoc-publiczna","produkcja-nawozow","rolnictwo","rolnictwo-ue","rolnicy","srodki-unijne","unia-europejska","wspolna-polityka-rolna"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"17 lipca 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"07","pagePostDateDay":"17","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":746769}} }
300Gospodarka.pl

Gaz odpowiada za większość kosztów nawozów. Dopłaty nie usuną tego problemu

Polska ma otrzymać 66,6 mln euro unijnego wsparcia dla rolników dotkniętych wzrostem cen nawozów. Po dołożeniu pieniędzy z budżetu krajowego łączna pula pomocy może przekroczyć 850 mln zł. Nowy mechanizm pozwoli pokryć do 80 proc. dodatkowych kosztów, jednak część europosłów ocenia, że dopłaty do nawozów i tak duża skala przedsięwzięcia nie rozwiążą problemu wysokich cen.

Rada Unii Europejskiej formalnie zatwierdziła zmiany 13 lipca. Przepisy wejdą w życie po ich publikacji w Dzienniku Urzędowym UE. Wcześniej europosłowie przyjęli je w trybie pilnym jako element wspólnej polityki rolnej.

Bruksela reaguje w ten sposób na gwałtowny wzrost kosztów produkcji rolnej po eskalacji konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Zakłócenia w dostawach surowców podbiły ceny gazu, który odpowiada za większość kosztów wytwarzania nawozów azotowych.

Polska otrzyma najwięcej pieniędzy

Komisja Europejska zamierza uruchomić łącznie 540 mln euro. Największa część tej kwoty trafi do Polski, która ma dostać 66,6 mln euro na dopłaty do nawozów.

Państwa członkowskie będą mogły zwiększyć pomoc krajową do 200 proc. otrzymanego przydziału unijnego. Gdyby wszystkie wykorzystały ten limit, łączna wartość wsparcia w UE wzrosłaby do około 1,5 mld euro.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapowiedziało 10 lipca, że Polska sięgnie po pełny dostępny limit współfinansowania. W rezultacie krajowy program może dysponować kwotą przekraczającą 850 mln zł.

– Od kilku miesięcy walczyliśmy o to, aby po wybuchu konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Iranem i po wzrostach cen, szczególnie gazu, a co za tym idzie drastycznym wzroście cen nawozów, wesprzeć polskich rolników. To się udało. Mamy już przyjęte rozwiązanie, w ramach którego będą oni mogli skorzystać ze specjalnych dopłat do hektara gospodarstwa zarówno z pieniędzy europejskich, jak i krajowych – mówi Krzysztof Hetman, europoseł PSL należący do grupy Europejskiej Partii Ludowej.

Unijne dopłaty do nawozów pokryją do 80 proc. dodatkowych kosztów

Nowe przepisy umożliwią wypłatę wsparcia płynnościowego odpowiadającego maksymalnie 80 proc. dodatkowych wydatków na nawozy. Pomoc płynnościowa ma zapewnić gospodarstwom pieniądze potrzebne do bieżącego funkcjonowania, zanim rolnicy uzyskają wpływy ze sprzedaży plonów.

Państwa będą mogły także podnieść zaliczki na płatności bezpośrednie z 70 do 75 proc. Poszkodowany rolnik otrzyma pieniądze po złożeniu wniosku, bez czekania do 16 października, jak wymagają obecne przepisy.

Kraje członkowskie dostaną też większą swobodę w przenoszeniu środków i planowaniu przyszłorocznych budżetów płatności bezpośrednich. Szczegółowe zasady podziału pieniędzy między gospodarstwa przygotują władze krajowe.

Krzysztof Hetman ocenia, że połączenie środków europejskich i krajowych powinno złagodzić skutki wzrostu cen. Znacznie bardziej sceptycznie do programu podchodzi europoseł PiS Waldemar Buda z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

– Nie twierdzę, że to są rozwiązania, które mocno wpłyną na ceny nawozów, chociażby w Polsce. Duża część pomocy sprowadza się do tego, że można udzielać pomocy publicznej, dopłacać czy w inny sposób refinansować koszty nawozów na rzecz rolników. Mamy świadomość tego, że polski rząd nie jest chętny wspierać ich w takim zakresie, jaki byłby adekwatny i istotny z punktu widzenia ceny dla rolnika. Traktuję to więc jako diagnozę problemu, ale nie jego rozwiązanie – mówi Waldemar Buda.

Nawozy kosztują znacznie więcej niż pięć lat temu

Wydatki na nawożenie stanowią dużą część kosztów gospodarstw zajmujących się uprawami polowymi. W 2023 r. odpowiadały za około 16 proc. ich wszystkich nakładów.

W czwartym kwartale 2025 r. nawozy kupowane przez rolników w UE kosztowały o 62 proc. więcej niż w 2020 r. Kolejna fala podwyżek nastąpiła wiosną. W kwietniu 2026 r. ceny nawozów azotowych były o 40 proc. wyższe niż w grudniu poprzedniego roku.

Tak duży wzrost może skłonić gospodarstwa do ograniczenia nawożenia. Komisja Europejska ostrzega, że skutkiem byłyby niższe plony, pogorszenie jakości produktów oraz zmniejszenie powierzchni upraw. Ostatecznie ucierpiałaby produkcja rolna w całej Unii.

– Te kilkadziesiąt milionów euro dla Polski to – gdy przeliczymy na tonę, na rolnika – bardzo niewielkie środki. Nie da się więc powiedzieć, że to jest realna pomoc dla rolników – uważa Waldemar Buda. – Z pewnością będą oni mieli problemy z tytułu cen nawozów, ponieważ nie jesteśmy w stanie rozwiązać tego problemu w tak krótkiej perspektywie z punktu widzenia podaży i ceny produkcji.

Cena gazu trafia na rachunek rolnika

Produkcja nawozów azotowych silnie zależy od gazu ziemnego. Surowiec odpowiada za 60-80 proc. ich kosztu wytworzenia. Każdy skok cen gazu szybko przekłada się więc na rachunki płacone przez gospodarstwa.

Polska dysponuje zakładami zdolnymi do produkcji nawozów, ale europejski gaz jest drogi. Jak tłumaczy Waldemar Buda, sytuację pogarsza fakt, że wiele państw, które dawniej wytwarzały nawozy z taniego rosyjskiego gazu, dziś importuje gotowy asortyment z Europy Środkowo-Wschodniej, co wywołuje lokalne deficyty.

Unia jest też uzależniona od dostaw zewnętrznych. Import odpowiada za około 30 proc. zużywanych w europejskim rolnictwie nawozów azotowych oraz 70 proc. nawozów fosforowych. Ta zależność sprawia, że ceny silnie reagują na konflikty, sankcje i utrudnienia w transporcie morskim. Wśród zagrożeń wymieniane są wojna Rosji przeciwko Ukrainie oraz możliwość zamknięcia Cieśniny Ormuz, przez którą transportowana jest duża część światowych dostaw surowców energetycznych.

Cła ograniczyły napływ nawozów z Rosji i Białorusi

Od 1 lipca 2025 r. Unia pobiera wyższe cła na nawozy sprowadzane z Rosji i Białorusi. Do wcześniejszej stawki wynoszącej 6,5 proc. doszła opłata w wysokości 40-45 euro za tonę.

Dodatkowa należność będzie stopniowo rosła. W 2028 r. ma wynosić od 315 do 430 euro za tonę, zależnie od rodzaju nawozu. Celem jest ograniczenie finansowania rosyjskiej gospodarki oraz ochrona europejskiego przemysłu chemicznego przed tańszym importem.

Wyższe cła dały producentom z UE więcej miejsca na rynku, lecz nie zapewniły rolnikom tanich nawozów. Zakłady europejskie nadal ponoszą wysokie koszty gazu, a geopolityczne napięcia utrudniają stabilizację cen.

Unijne dopłaty do nawozów mają złagodzić najbliższy rachunek, ale nie zmienią mechanizmu, który ten rachunek tworzy. Dopóki koszt produkcji zależy od drogiego gazu i niestabilnych dostaw, rolnicy będą narażeni na kolejne podwyżki, a pomoc publiczna będzie łagodziła skutki zamiast usuwać ich źródło.


Przeczytaj także: