{"vars":{{"pageTitle":"Hakerzy kradną dane, których dziś nie odczytają. Czekają na komputery kwantowe","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["ataki-hakerskie","bezpieczenstwo-cyfrowe","bezpieczenstwo-danych","capgemini","cyberataki","cyberbezpieczenstwo","cyberprzestepcy","dane-wrazliwe","hakerzy","incydenty","komputer-kwantowy","kpmg","kradziez-danych","najnowsze","phishing","superkomputer"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"9 lipca 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"07","pagePostDateDay":"09","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":746682}} }
300Gospodarka.pl

Dzisiejsze szyfrowanie może nie wystarczyć jutro. Biznes musi spojrzeć dalej niż na audyt

Cyberprzestępcy coraz częściej kradną zaszyfrowane dane. Dziś są dla nich trudne do odczytania, ale w przyszłości mogą zostać złamane przez komputery kwantowe – ostrzega Capgemini. To problem dla firm, bo według badania nawet 30 proc. organizacji bagatelizuje zagrożenia kwantowe. Stawka jest wysoka: chodzi o dane klientów, informacje finansowe, dokumentację medyczną i pliki, które po latach mogą stać się narzędziem szantażu.

Ten scenariusz ma już własną nazwę: „zbierz teraz, odszyfruj później”. W uproszczeniu polega na tym, że grupa hakerska przejmuje dziś zaszyfrowane pliki i przechowuje je do momentu, gdy technologia pozwoli je złamać znacznie szybciej niż obecnie.

Problem odległej przyszłości? Niekoniecznie – eksperci bezpieczeństwa cyfrowego alarmują, że taki sposób myślenia może być kosztowny. Migracja firm do nowych metod zabezpieczeń zajmie lata, a cyberprzestępcy nie muszą czekać z kradzieżą danych do momentu, gdy komputery kwantowe osiągną pełną użyteczność.

Dane są bezpieczne? Tylko na razie…

Tradycyjne szyfrowanie działa dziś jak sejf. Nawet jeśli ktoś przejmie zaszyfrowany plik, nie powinien móc go odczytać bez odpowiedniego klucza. Problem w tym, że rozwój komputerów kwantowych może zmienić rachunek sił.

Komputer kwantowy to maszyna wykorzystująca prawa fizyki kwantowej do obliczeń, z którymi klasyczne komputery radzą sobie albo bardzo wolno, albo wcale. W kontekście cyberbezpieczeństwa chodzi głównie o to, że część obecnych metod szyfrowania może w przyszłości zostać złamana dużo szybciej niż przy użyciu dzisiejszych narzędzi.

Dlatego zaszyfrowane dane, które dziś wydają się bezużyteczne dla przestępców, mogą zyskać wartość za kilka lub kilkanaście lat. Szczególnie groźne są informacje, które długo nie tracą znaczenia: dane medyczne, dane finansowe, dokumenty firmowe, informacje o klientach czy tajemnice handlowe.

Według badań Capgemini możliwość wykorzystania wykradzionych dziś danych do przyszłego nacisku na organizację niepokoi 65 proc. firm. To nie jest więc tylko techniczny spór o algorytmy, ale ryzyko biznesowe i reputacyjne.


Przeczytaj także: Od 12 sierpnia 2026 nawet folia bąbelkowa podlega nowemu unijnemu prawu. Co muszą wiedzieć firmy


Skala problemu jest duża nawet bez wątku kwantowego. Z przywołanego przez Capgemini raportu KPMG wynika, że 96 proc. firm odnotowało w zeszłym roku przynajmniej jeden incydent cyberbezpieczeństwa. Na liście największych zagrożeń nadal dominuje phishing, czyli podszywanie się pod zaufane osoby, firmy lub instytucje w celu wyłudzenia danych albo pieniędzy.

Do tego dochodzą masowe wycieki danych. W czerwcu 2025 r. międzynarodowa opinia publiczna żyła informacją o wycieku 16 mld skradzionych danych logowania z 30 różnych baz danych. Taki zestaw daje przestępcom ogromne możliwości: od kradzieży tożsamości po przejmowanie kont.

W świecie postkwantowym, czyli takim, w którym komputery kwantowe będą mogły zagrażać dzisiejszym zabezpieczeniom, podobne wycieki staną się jeszcze poważniejsze. Dane, które firmy uznawały za chronione, mogą nagle przestać być chronione wystarczająco dobrze.

„Bezużyteczne dziś informacje warto zachować na później”

– Coraz szybszy rozwój technologiczny i rysująca się na horyzoncie rewolucja kwantowa dały grupom hakerskim nadzieję na to, że bezużyteczne dziś informacje warto zachować na później, aby zdekodować je za pomocą urządzeń, które zrobią to w ciągu kilku sekund, a nie wielu, wielu lat. Wraz ze wzrostem liczby zagrożeń typu „zbierz teraz, odszyfruj później”, bezpieczeństwo kwantowe przesunęło się z kwestii technicznej na priorytet kadry zarządzającej. Presja regulacyjna, ewoluujący ekosystem technologiczny i przewaga konkurencyjna sprzyjają tym, którzy pierwsi przygotują się na to, co przyniesie przyszłość – komentuje Artur Kmiecik, dyrektor ds. chmury i infrastruktury w Capgemini Polska.

Ta zmiana jest ważna, bo przez lata szyfrowanie i bezpieczeństwo danych były głównie tematem działów IT. Dziś konsekwencje słabych zabezpieczeń mogą dotknąć całej organizacji: od zarządu, przez dział prawny, po sprzedaż i obsługę klienta.

Jeśli po latach wyciekną dane klientów lub dokumenty objęte tajemnicą, może to mieć bardzo bolesne skutki dla firmy. Możliwe konsekwencje to kary regulacyjne, pozwy, utrata reputacji i presja ze strony cyberprzestępców. To właśnie dlatego bezpieczeństwo kwantowe zaczyna wychodzić poza język specjalistów.

Firmy widzą problem, ale niewiele jest naprawdę gotowych

Z badania Capgemini wynika, że część organizacji zaczęła już działać. W grupie tzw. early adopters, czyli firm szybko wdrażających nowe rozwiązania, 70 proc. organizacji ocenia lub wprowadza środki ochrony przed zagrożeniami kwantowymi.

To dobry kierunek, ale skala dojrzałości jest znacznie mniejsza. Tylko 15 proc. firm z tej grupy można określić jako liderów bezpieczeństwa kwantowego. Chodzi o organizacje, które wyróżniają się zarówno sposobem zarządzania tym procesem, jak i technicznym wdrażaniem zabezpieczeń.

Co ważne, przygotowanie do ery postkwantowej nie sprowadza się do jednego zakupu albo aktualizacji oprogramowania. Firmy muszą sprawdzić, gdzie i jak szyfrują dane, jakich bibliotek kryptograficznych używają, które aplikacje wymagają zmian i jakie certyfikaty trzeba wymienić.

Ważny jest też HSM, czyli sprzętowy moduł bezpieczeństwa. To specjalne urządzenie lub komponent używany do ochrony kluczy kryptograficznych. W dużych organizacjach takie elementy są częścią infrastruktury, której nie da się wymienić z dnia na dzień.

Bankowość przed trudną migracją

Szczególnie duże wyzwanie czeka sektory przetwarzające dużo wrażliwych danych, w tym bankowość. Instytucje finansowe opierają się na systemach, które muszą działać stabilnie, zgodnie z regulacjami i bez przerw odczuwalnych dla klientów.

Przejście na zabezpieczenia odporne na ataki kwantowe może wymagać ponownej kompilacji wielu niestandardowych aplikacji, wymiany bibliotek kryptograficznych, rotacji kluczy, aktualizacji modułów HSM i ponownego wydawania certyfikatów. To oznacza koszty, czas i potrzebę koordynacji między zespołami technologicznymi, bezpieczeństwa, prawnymi i biznesowymi.

Do tego dochodzi rynek pracy. Capgemini ostrzega, że wkrótce wiele firm będzie jednocześnie szukać niewielkiej grupy specjalistów od zabezpieczeń kwantowych. Kto zacznie późno, może zapłacić więcej i mieć mniejszy wybór ekspertów.

Czas działa na korzyść przestępców

Największa pułapka polega na tym, że ryzyko, które niosą za sobą komputery kwantowe, może nie wyglądać pilnie z perspektywy codziennych zadań firmy. Jeśli system działa, audyty przechodziły bez większych problemów, a dane są zaszyfrowane, łatwo odłożyć temat na później. Tyle że cyberprzestępcy mogą kraść dane już teraz. Nie muszą wiedzieć dokładnie, kiedy pojawi się przełom technologiczny. Wystarczy, że uznają, iż część przejętych informacji będzie miała wartość w przyszłości.

Firmy skupiają się bardzo na zabezpieczeniu danych w czasach obecnych. Trzeba też pytać, czy dane pozostaną bezpieczne przez cały okres, w którym mogą mieć wartość dla osób nieuprawnionych.

Capgemini ocenia, że wcześniejsze zaplanowanie migracji na kryptografię odporną na ataki kwantowe i przeznaczenie na nią środków może pomóc uniknąć kar regulacyjnych oraz kosztownych modernizacji sprzętu wtedy, gdy przełom w technologii kwantowej już nastąpi. Taka migracja może też być sygnałem dla klientów, partnerów i regulatorów, że organizacja poważnie traktuje cyberbezpieczeństwo. I trzeba zaplanować ją jak wieloletni proces, a nie szybkę wymianę jednego narzędzia.

Wniosek dla biznesu jest niewygodny, ale prosty: dane kradzione dziś mogą stać się problemem jutra. Firmy, które czekają, aż komputery kwantowe osiągną pełną dojrzałość, mogą obudzić się za późno. W cyberbezpieczeństwie wyścig zaczął się wcześniej, niż wielu zarządzających chciałoby przyznać.


Polecamy również: