{"vars":{{"pageTitle":"Igrzyska olimpijskie to miliardowe koszty. Co naprawdę zyskuje gospodarka?","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["biznes-sportowy","finax","gospodarka","igrzyska-olimpijskie","infrastruktura","infrastruktura-drogowa","najnowsze","obiekty-sportowe","sport","wlochy","zimowe-igrzyska-olimpijskie"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"23 lutego 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"02","pagePostDateDay":"23","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":744346}} }
300Gospodarka.pl

Igrzyska olimpijskie to miliardowe koszty. Co naprawdę zyskuje gospodarka?

XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie we Włoszech przyciągnęły uwagę nie tylko kibiców, ale także ekonomistów. Globalne wydarzenie tej skali to ogromne wyzwanie organizacyjne i finansowe. Choć prestiż jest bezdyskusyjny, bezpośredni zysk budżetowy rzadko bywa oczywisty. Analitycy Finax przyglądają się, jakie efekty gospodarcze przynoszą igrzyska.

Kilka miliardów euro i 0,3 proc. PKB

Włochy przystąpiły do organizacji igrzysk przy zadłużeniu publicznym sięgającym ok. 135 proc. PKB. Mimo to, jak wskazują analitycy, skala wydatków nie powinna zagrozić stabilności finansów państwa.

Całkowity koszt wydarzenia szacowany jest na 5,7-5,9 mld euro, co odpowiada ok. 0,3 proc. włoskiego PKB. Około 2,7 mld euro przeznaczono na infrastrukturę, a 1,4 mld euro na obiekty sportowe. Finansowanie jest w dużej mierze scentralizowane – rząd centralny pokrywa ok. 92 proc. kosztów, a regiony Lombardia, Wenecja Euganejska oraz Trydent-Górna Adyga uczestniczą w nim w ograniczonym zakresie.

Dużym kosztem jest organizacja zawodów. Środki na to pochodzą głównie z sektora prywatnego: sprzedaży biletów, praw transmisyjnych czy sponsoringu. Wydatki publiczne koncentrują się na transporcie, bezpieczeństwie i usługach publicznych.

– Igrzyska olimpijskie rzadko „spłacają” się wprost, ale mogą przynieść realne korzyści pośrednie. Pod warunkiem że infrastruktura budowana z myślą o tym wydarzeniu będzie użyteczna także po zakończeniu zawodów – mówi Przemysław Barankiewicz, szef Finax na Polskę.

Turystyka daje impuls, ale na krótko

Najbardziej widoczny efekt igrzysk to krótkoterminowe ożywienie gospodarcze. Wzrost liczby turystów oznacza większe przychody hoteli, restauracji i lokalnych przedsiębiorców. Co więcej, włoskie władze umożliwiły samorządom podniesienie opłaty turystycznej w pobliżu obiektów sportowych na czas trwania wydarzenia, co ma zwiększyć wpływy do lokalnych budżetów.

Skala tych korzyści zależy jednak od faktycznej frekwencji. Po zakończeniu zawodów gospodarka wraca do wcześniejszego tempa, a najważniejsze staje się to, jak wykorzystana zostanie infrastruktura.

– Doświadczenia z poprzednich igrzysk pokazują, że kluczowe znaczenie ma sposób wykorzystania istniejącej infrastruktury. Paryż 2024 udowodnił, że można ograniczyć koszty, opierając się głównie na już funkcjonujących obiektach i nadając nowym inwestycjom sens po zakończeniu igrzysk – mówi Przemysław Barankiewicz.

Model paryski, oparty w dużej mierze na istniejących obiektach i adaptacji wioski olimpijskiej na cele mieszkaniowe dla studentów, to przykład bardziej zrównoważonego podejścia. Podobną strategię przyjęto w Mediolanie i Cortinie. Tam nacisk położono na modernizację, a nie budowę wszystkiego od zera.

Lekcje z Rio, Aten i Soczi

Historia pokazuje, że igrzyska mogą stać się impulsem do przyspieszenia inwestycji infrastrukturalnych – budowy dróg, linii kolejowych, lotnisk czy dworców. W wielu przypadkach były to projekty i tak planowane, ale dzięki presji terminu zostały zrealizowane szybciej.

Nie wszystkie doświadczenia są jednak pozytywne. W Rio de Janeiro kosztowna linia metra powstała głównie z myślą o sportowym wydarzeniu, a nie o realnych potrzebach mieszkańców. W Atenach i Soczi część obiektów sportowych po zakończeniu zawodów była niewykorzystana, generując dalsze koszty utrzymania.

Analitycy wskazują, że ostateczny bilans igrzysk zależy od tego, czy inwestycje zostaną włączone w długofalową strategię rozwoju kraju. Sportowe emocje trwają dwa tygodnie, a skutki gospodarcze, dobre lub złe, zostaną na dekady.


Przeczytaj także: