{"vars":{{"pageTitle":"Kod C pojawia się rzadziej na L4, ale nie ma powodów do triumfu","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["choroba-alkoholowa","choroby","koszty-chorob","l4","main","najnowsze","napoje-alkoholowe","niezdolnosc-do-pracy","spozywanie-alkoholu","ubezpieczenie-zdrowotne","zaklad-ubezpieczen-spolecznych","zus","zwolnienia-lekarskie"],"pagePostAuthor":"Emilia Malec","pagePostDate":"22 września 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"09","pagePostDateDay":"22","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":747375}} }
300Gospodarka.pl

Jest mniej L4 związanych z alkoholem, ale firmy nadal ponoszą konkretne koszty

W I półroczu tego roku lekarze wystawili pracującym Polakom blisko 4,7 tys. zaświadczeń z kodem C – wynika z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). To o 5,7 proc. mniej niż rok wcześniej, kiedy było ich blisko 5 tys., ale nadal oznacza prawie 46 tys. dni absencji.

Kod C – tak potocznie nazywa się zwolnienia lekarskie z tytułu niezdolności do pracy spowodowanej nadużyciem alkoholu. Najczęściej były wystawiane na okres do 5 dni, a takie zwolnienia stanowiły 37 proc. ogółu.

Kod C pokazuje tylko część zjawiska

Michał Pajdak, wykładowca akademicki, związany z platformą ePsycholodzy.pl, zastrzega, że spadek wystawionych zwolnień z kodem C nie ma znaczenia statystycznego. Przy próbie rzędu kilku tysięcy przypadków powyższe wahanie mieści się w naturalnej zmienności rok do roku i w żaden sposób nie uprawnia do tezy o realnym ograniczeniu problemu alkoholowego w Polsce.

– Kod C obejmuje wyłącznie przypadki, gdy niezdolność do pracy była bezpośrednio spowodowana nadużyciem alkoholu. To wąska kategoria administracyjna, nie miara skali problemów alkoholowych wśród pracujących. Dane ZUS mówią tylko o liczbie wystawionych zaświadczeń z tym kodem, nic więcej – zwraca uwagę Michał Pajdak.

Ekspert dodaje, że kod C na zaświadczeniu lekarskim ma konsekwencje finansowe dla pracownika. Przykładowo ZUS obniża podstawę wymiaru zasiłku chorobowego o 25 proc. za pierwsze dni niezdolności do pracy spowodowanej nadużyciem alkoholu.

– To bezpośredni bodziec ekonomiczny, by pacjenci wybierali inne rozpoznanie tam, gdzie to możliwe. Dlatego liczba zaświadczeń z kodem C systemowo zaniża realną skalę zjawiska. Nie jest to spekulacja, tylko konsekwencja konstrukcji systemu – tłumaczy Michał Pajdak.

Na liczbę zwolnień wpływa wiele czynników

Zdaniem Magdaleny Sołkowicz z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego, spadek liczby zaświadczeń lekarskich z kodem C o 5,7 proc. w skali roku należy interpretować z ostrożnością. Na wynik mogą wpływać różne czynniki. Wymienia się wśród nich m.in. zmiany w poziomie konsumpcji alkoholu, podwyżki akcyzy, sytuację na rynku pracy i liczbę osób zatrudnionych. Nie bez znaczenia jest również niechęć części pracowników do korzystania ze zwolnienia oznaczonego takim kodem.

– Same dane ZUS nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, że problem nadużywania alkoholu wśród osób aktywnych zawodowo wyraźnie się zmniejszył. Nadużywanie go nadal pozostaje istotnym wyzwaniem społecznym i gospodarczym – mówi ekspertka.

Kod C najczęstszy w trzech regionach

Gdzie wystawiono najwięcej zwolnień lekarskich z kodem C w I połowie 2026 roku? Liderem jest województwo mazowieckie z liczbą 668 zaświadczeń, które stanowiły 14,3 proc. wszystkich w kraju. Następnie plasują się woj. wielkopolskie (536 zaświadczeń, 11,5 proc. ogółu) i śląskie (517 zwolnień, czyli 11,1 proc. ogółu).

Na drugim końcu skali króluje lubuskie, gdzie wystawiono 135 zaświadczeń (2,9 proc. wszystkich w kraju), ex aequo z woj. opolskim. Nieco gorzej sytuacja wyglądała w woj. podlaskim (150 zwolnień z kodem C, czyli 3,2 proc. krajowego ogółu).

Psycholog Michał Murgrabia przekonuje, że różnic między województwami nie należy traktować jako prostego rankingu rozpowszechnienia problemu.

– Liczby zależą również od ilości pracowników, struktury zatrudnienia itp. Mimo spadku nadal możemy mówić o ważnym problemie społecznym, ponieważ alkohol wpływa nie tylko na zdrowie osoby pijącej, lecz także na jej rodzinę, bezpieczeństwo, relacje zawodowe i funkcjonowanie całego zespołu – mówi Michał Murgrabia.

Alkohol odpowiadał za 46 tys. dni absencji

Ogromna liczba zwolnień lekarskich z tytułu niezdolności do pracy spowodowanej alkoholem oznacza ogromną liczbę dni absencji chorobowej. W I połowie 2026 roku wyniosła blisko 46 tys., czyli o 8,9 proc. mniej niż w tym samym okresie zeszłego roku – wtedy było ich 50,4 tys.

Zdaniem Michała Murgrabiego, może to wskazywać na mniejszą liczbę szczególnie długich lub ciężkich przypadków. Wpływ mogły mieć również różnice w leczeniu, sposobie dokumentowania niezdolności oraz gotowości pacjentów do korzystania ze zwolnienia.

– Dla całej gospodarki ta kategoria absencji może wydawać się niewielka na tle innych przyczyn chorobowych, ale dla konkretnej firmy, zwłaszcza niewielkiej, nieobecność pracownika na odpowiedzialnym stanowisku może być bardzo odczuwalna. Trzeba również pamiętać o tym, że koszt nie ogranicza się do dni zwolnienia, ponieważ nadużywanie alkoholu może wcześniej powodować spadek koncentracji i wydajności, błędy, konflikty, wypadki oraz większe obciążenie współpracowników – dodaje psycholog Michał Murgrabia.

Do tego ekspert z platformy ePsycholodzy.pl zestawia blisko 46 tys. dni absencji z liczbą 290,5 mln, bo tyle dni z powodu choroby spędzili w domu polscy pracownicy w 2025 roku. Przy założeniu proporcjonalnego rozkładu na półrocza to ok. 145 mln dni absencji chorobowej ogółem w I połowie roku.

Prawie 46 tys. dni, na które wystawiono kod C, to zaledwie ułamek rzędu 0,03 proc. wszystkich dni absencji chorobowej w Polsce. Na poziomie makroekonomicznym – PKB, rynku pracy, ogólnej produktywności – ten wolumen nie ma właściwie mierzalnego znaczenia. Jednocześnie ekspert dodaje, że na poziomie pojedynczego pracodawcy jest to odczuwalne punktowo, nie systemowo.

– Firma zatrudniająca kilkudziesięciu czy kilkuset pracowników może w ogóle nie mieć w danym półroczu ani jednego zwolnienia z kodem C. To zjawisko skoncentrowane w konkretnych zakładach, branżach i regionach, stąd na przykład nadreprezentacja mazowieckiego, wielkopolskiego i śląskiego, a nie równomiernie rozłożone ryzyko – uzupełnia Michał Pajdak.

Największe koszty nie mieszczą się w statystykach

Ekspert zgadza się z Michałem Murgrabią, że sama absencja chorobowa to tylko jeden, stosunkowo mały kanał kosztów. Większe znaczenie mają koszty nieformalne i nieujęte w tej statystyce, w tym m.in. obniżona produktywność w trakcie pracy (tzw. prezenteizm), koszty HR związane z rotacją i dyscyplinowaniem pracowników. To one, a nie liczba dni na zwolnieniu z kodem C, decydują o realnym obciążeniu firm i gospodarki tym problemem.

– Liczba dni absencji spadła szybciej niż ubyło samych zaświadczeń. Może to oznaczać, że przeciętna długość zwolnienia była nieco krótsza. Nie zmienia to jednak faktu, że prawie 46 tys. dni absencji w ciągu pół roku oznacza konkretne koszty dla pracodawców i gospodarki. Wiążą się one nie tylko z organizacją zastępstw czy ze spadkiem wydajności. Zdecydowanie gorsze w skutkach mogą być błędy i wypadki osób będących w pracy pod wpływem alkoholu – zauważa Magdalena Sołkowicz.

Krótkie zwolnienia dominują

Ile przeciętnie trwała absencja spowodowana nadużyciem alkoholu w I półroczu? Najwięcej zaświadczeń lekarskich, aż 1,7 tys., zwalniało pracownika na 1-5 dni. To 37 proc. ogółu. 1,3 tysiąca zaświadczeń (28 proc.) odnosiło się do nieobecności trwającej 11-20 dni.

Na podstawie 1,2 tys. zaświadczeń ubezpieczeni spędzili poza miejscem pracy 6-10 dni (25,2 proc.). Kolejne 327 obejmowało absencję trwającą 21-30 dni (7 proc.). 76 zwolnień lekarskich objęło 34 dni i więcej (1,6 proc.), a 53 zaświadczenia – 31-33 dni (1,1 proc.).

Michał Murgrabia uważa, że przewaga zwolnień trwających do pięciu dni sugeruje, że duża część przypadków wiąże się ze stosunkowo krótkim pogorszeniem funkcjonowania. Chodzi tu o zatrucie i silne osłabienie – czyli z reguły nasilenie dolegliwości po alkoholu.

– Nie oznacza to jednak, że są to sytuacje błahe lub jednorazowe, ponieważ kod C wskazuje przyczynę konkretnej niezdolności do pracy, ale nie odpowiada już na pytanie, czy dana osoba jest uzależniona i jak długo trwa jej problem. Jedna dziesiąta zwolnień trwających ponad dwadzieścia dni pokazuje jednak, że istnieje grupa osób doświadczających poważniejszych konsekwencji zdrowotnych, wymagających dłuższej regeneracji lub leczenia. Na podstawie zbiorczych danych nie można jednoznacznie stwierdzić, ilu pracowników otrzymało kilka zwolnień, ale właśnie powtarzające się krótkie nieobecności mogą być jednym z sygnałów narastającego problemu – tłumaczy psycholog Michał Murgrabia.

Najwięcej zwolnień wśród 40-latków

Dane ZUS pokazują też liczbę zaświadczeń lekarskich udzielanych osobom w konkretnym wieku. Najwięcej wystawiono ich osobom w wieku 40-44 lata; było ich 839 i stanowiły 17,9 proc. ogółu zwolnień z kodem C. Dalej znalazła się grupa pacjentów w wieku 45-49 lat (725 zaświadczeń, czyli 15,5 proc.). O dwa zwolnienia mniej zanotowano wśród 35-39-latków.

Najmłodszej grupie wiekowej – 19-latkom i młodszym – wystawiono zaledwie 25 zaświadczeń o niezdolności do pracy spowodowanej nadużyciem alkoholu. Stanowią 0,5 proc. wszystkich zwolnień z tego tytułu. Również najstarsza grupa ubezpieczonych w ZUS (osoby 65+) rzadko korzystała z L4, gdzie wpisano kod C. Było ich 44, czyli mniej niż 1 proc. ogółu.

Michał Pajdak stwierdza, że przedział wiekowy 35-49 lat dominuje z dwóch niezależnych powodów.

– Po pierwsze, to najliczniejsza część aktywnych zawodowo Polaków objętych ubezpieczeniem chorobowym ZUS. Sama wielkość tej populacji podnosi liczbę zaświadczeń niezależnie od ryzyka. Po drugie, uzależnienie od alkoholu rozwija się latami. To wiek, w którym kumulują się skutki wieloletniego, regularnego nadużywania – nie epizod jednorazowy młodej osoby, ale efekt utrwalonego wzorca picia trwającego od 20. czy 25. roku życia – wyjaśnia Michał Pajdak.

Dalej ekspert tłumaczy, że grupa nastolatków jest nieliczna, bo w minimalnym stopniu uczestniczy w rynku pracy objętym ubezpieczeniem chorobowym ZUS. Z kolei większość osób 65+ jest na emeryturze i nie podlega ubezpieczeniu chorobowemu z tytułu zatrudnienia.

– Seniorzy, którzy nadal pracują, to z reguły osoby w relatywnie dobrym stanie zdrowia. Ciężkie, wieloletnie problemy alkoholowe zwykle prowadzą do niezdolności do pracy, renty, wcześniejszej emerytury lub zgonu, więc taki człowiek rzadko prowadzi życie zawodowe po 65. roku życia – analizuje Michał Pajdak.

Trzy czwarte zwolnień dotyczy mężczyzn

Większość zaświadczeń wystawiono mężczyznom – stanowili 76,7 proc. osób, które mają zaświadczenia lekarskie z kodem C. Nominalnie było ich 3,6 tysiąca. Resztę stanowią panie – 1,1 tys. osób, czyli 23,3 proc. ogółu.

Ekspert z platformy ePsycholodzy.pl wskazuje, że wyraźna przewaga mężczyzn jest zgodna z szerszym obrazem społecznym. Mężczyźni częściej piją w sposób ryzykowny i ponoszą większą część poważnych szkód zdrowotnych związanych z alkoholem niż kobiety.

– Odsetek kobiet nie jest jednak marginalny, choć pozostaje wyraźnie niższy niż ich udział wśród wszystkich pracujących. Skutki problemu mogą być szczególnie widoczne w transporcie, budownictwie, przemyśle, górnictwie oraz pozostałych zawodach związanych z prowadzeniem pojazdów, obsługą maszyn i odpowiedzialnością za bezpieczeństwo innych ludzi, ponieważ nawet krótkotrwałe zaburzenie uwagi może mieć tam poważne konsekwencje – podsumowuje psycholog Michał Murgrabia.


Polecamy także: